Prolog – Introduction

Biiing, booong, baaang, booong.

Rozbrzmiał melodyjny, elektroniczny brzdęk całkowicie normalnego, nieuszkodzonego dzwonka.

Słysząc ten typowy dla zwykłej szkoły dźwięk, Kyousuke przestał pracować i spojrzał na wolną od graffiti ścianę, żeby sprawdzić godzinę na wiszącym na niej zegarze. Była 12:50, czyli koniec trzeciej lekcji oraz początek przerwy obiadowej.

– ….

W rzeczywistości tego dnia nie mieli żadnych zajęć. Ich wychowawczyni, Hijiri Kurumiya, stała znudzona, opierając się łokciem o pulpit. Klepała się w ramię metalową rurą trzymaną w drugiej ręce i obserwowała klasę poirytowanym spojrzeniem.

– Proszę pani, skończyliśmy rysunek na tablicy! To Piekielny Ekran pokazujący klasę A zabijającą losowych ludzi. Heh-heh.

– Pani też na nim jest. Proszę spojrzeć. Jako królowa Emma, władczyni demonów obserwująca piekielnych morderców! To arcydzieło. Co pani myśli? Możemy to tak zostawić?

– Tak. Nie musicie mnie o nic pytać. Róbcie, co tylko chcecie, świnki.

Po spławieniu dwojga uczniów, którzy do niej podeszli, Kurumiya bez słowa wyszła z klasy.

Shinji i Tomomi spojrzeli na siebie.

– Ej, wydaje mi się, czy pani Kurumiya straciła całą motywację?

– Na to wygląda. Może dlatego, że to nie są zawody, jak na festiwalu sportowym. No ale skoro pozwoliła nam robić, co chcemy, wypada jej posłuchać!

Następnie wrócili do rysowania na tablicy.

W dość sporej klasie mieszczącej się na pierwszym piętrze starego budynku szkoły uczniowie pracowali podzieleni na grupy. Jedni wycinali dekoracje z kartonu, inni umieszczali gotowe ozdoby na ścianach, kolejni rozkładali obrusy z wizerunkami czaszek na połączonych ze sobą biurkach. Ponieważ wszyscy uczniowie brali udział w przygotowaniach do zbliżającego się dziewiętnastego Festiwalu Czyśćca, normalne zajęcia zostały zawieszone.

To mające miejsce pod koniec października wydarzenie przypominało zwykły festiwal kulturowy, z tym że gośćmi osadzonych nie byli inni uczniowie, ale zabójcy, gangsterzy i osoby pociągające za sznurki w przestępczym półświatku.

Dlatego właśnie uczniowie mieli całe dwa tygodnie na przygotowania… wszyscy poza Irokezem, który już pierwszego dnia został zamknięty w lochu i ostrzeżony, że nie ma prawa opuszczać swojej celi aż do końca Festiwalu Czyśćca. Tak więc nikt go nie widział od czterech dni, nikt nie miał też z nim najmniejszego kontaktu.

Czyżby brak motywacji pani Kurumii miał z tym jakiś związek?

– Kyousuke, chcesz zrobić sobie przerwę, żeby coś zjeść? – pytanie Mainy przerwało jego rozmyślania. Dziewczyna odłożyła długopis, wstała z podłogi i zaczęła się rozciągać.

– Ta, dobry pomysł – stwierdził chłopak, po czym odłożył na bok kartę z menu, czyli kartki przyklejone na wycięte kawałki kartonu, nad którą pracował. – Eiri, dobra robota, chcesz zjeść z nami?

– Mmm… – Zapytana dziewczyna, pracująca przy biurku, rzuciła im spojrzenie. – Jestem teraz zbyt zajęta, idźcie beze mnie – powiedziała, po czym wróciła do szycia.

Obok niej leżał już jeden gotowy strój.

– Ła! – krzyknęła z podziwem Maina, biegnąc w stronę skończonego kostiumu. – Już skończyłaś?! Łaaaaa, jaki słodki! Brawo, Eiri!

– Nie mogę uwierzyć, że są ręcznie zrobione! Wspaniała robota, Eiri.

– Niespecjalnie. To nic wielkiego. – Pochwały wydawały się nie za bardzo ją drażnić, jakby można było tego po niej oczekiwać.

Dziewczyna szyła czarno-biały strój pokojówki, pełen falbanek i koronek oraz z czerwoną kokardką na piersi. Dopiero po przyjrzeniu się z bliska można było dostrzec poziom detali, jak guziki ze wzorem gałek ocznych czy czerwone kropki na fartuszku, będące naprawdę kropelkami krwi.

Eiri, która przygotowała wszystko sama, łącznie z projektem stroju, była wyraźnie dumna ze swojego dzieła:

– Zwykły kostium pokojówki byłby nudny, nie? Skoro i tak je robię, spróbowałam dodać trochę małych detali. Będzie pasować idealnie do Maid Café Hades, nie?

Ich klasa przygotowywała Maid Café Hades, łączącą dwa tematy: pokojówki oraz zaświaty. Dekorowali salę tak, by wyglądała jak piekielna strefa.

Oonogi, pracujący nad „Krwawym basenem zbawienia”, podniósł rękę, mówiąc:

– Ej, Eiri, możesz zrobić spódniczki krótsze?

– Hee-hee-hee-hee. Trzydzieści centymetrów nad kolanem zwiększy szanse na zobaczenie majteczek. Hee-hee-hee – dodał Usami.

– A żebyście zdechli! – krzyknęła Eiri, szybko krzyżując nogi. Nie miała na sobie dresów jak inni, tylko zwykły szkolny mundurek, którego spódniczka wydawała się jeszcze krótsza niż te wspomniane trzydzieści centymetrów.

– Eiri, powiedz…

– Co?! Nie zmienię długości spódniczki.

– Nie o to chodzi. Idziemy coś zjeść. Na pewno nie chcesz iść?

– Na pewno. Zjem coś, jak to skończę. Nie zapomnij odwiedzić siostry, dobrze?

– Jasne. Wydaje się strasznie zajęta, ale zajrzę do niej na wszelki wypadek.

Oprócz akcji przygotowywanych przez całe klasy uczniowie mogli tworzyć własne, mniejsze atrakcje. Ayaka zajmowała się takim właśnie projektem w jednej z sali mieszczących się w nowym budynku szkoły. Nie powiedziała jednak nikomu, co takiego planuje, ale prawdopodobnie czekała ją ciężka praca, żeby samej wszystko przygotować.

Maina po skończeniu oglądania kostiumu zaczęła go składać.

– Nie będziesz czuć się samotna? – spytała. – Może powinnaś pójść z nami…

– Nic mi nie będzie. W końcu jest ze mną… – odpowiedziała Eiri z uśmiechem. – Prawda, Puutaro?

Na biurku Eiri leżał jej pluszowy miś, którego przyniosła ze swojego pokoju.

– Pluu… Pluuuszowy miiiiś. Pluuuuszowy miiiś! – Shinji wybuchnął śmiechem, ale jedno spojrzenie Eiri wystarczyło, żeby go uciszyć. Trzy dni temu, kiedy po raz pierwszy wzięła ze sobą swojego pluszaka, posłała wszystkich, którzy się choćby zaśmiali, nieprzytomnych do gabinetu pielęgniarki. Tak więc „Krwawy incydent z misiem” wciąż był dla wszystkich świeżym wspomnieniem.

Kyousuke potrząsnął głową, żeby wyrzucić z niej obraz klasy całej ubabranej w świeżej krwi, po czym powiedział:

– No dobra, to do zobaczenia.

– Powodzenia z kostiumami, Eiri! – dodała Maina. – Nie mogę się doczekać, kiedy wszystkie będą gotowe.

– Dobra. – Eiri pomachała im na pożegnanie.

Kyousuke i Maina mieli już wyjść z klasy, kiedy…

– Łuuuusz! Co to za wystrój?! Superszczegółowy! Nasz salon masażu to jedynie ustawione obok siebie łóżka! – Po drugiej stronie klasy otworzyły się drzwi, zza których wyszła dziewczyna w niebieskim dresie, wielkich słuchawkach oraz masce przeciwgazowej. – Kyousukeeee! – Rzuciła się biegiem w stronę chłopaka, jak tylko go dostrzegła, i mocno go objęła (po drodze depcząc obrazek, nad którym pracowała grupa Shinjiego). – Tak bardzo chciałam cię zobaczyć! – krzyknęła, obejmując go jeszcze mocniej. – Byłam zajęta przygotowaniami, więc nie miałam czasu, żeby wcześniej do ciebie zajrzeć. Przepraszam! Tak bardzo przepraszam, że ignorowałam cię przez pół dnia! Och, tak bardzo mi cię brakowało, już prawie umarłam z tęsknoty… Dlatego szybko przybiegłam naładować swój zapas twojej obecności! Ej, no dalej, też możesz teraz rozładować swoje emocje. Nawet jeśli nie zbierałeś zapasu, teraz możesz swobodnie wszystko spuścić! Łuuusz.

– Co?! E-Ej, Renko…

– He-he. Moje ręce ci wystarczą? A może piersiami? Ust nie mogę użyć, bo maska mi przeszkadza, ale pewnie i tak wolisz piersi. Dobra, zdejmuj spodnie!

– Nieee! – krzyknął w panice Kyousuke, broniąc się przed próbującą ściągnąć mu spodnie Renko, która całkowicie ignorowała obecność innych osób.

– Znowu to? – doszło z klasy.

Od zakończenia festiwalu sportowego minął cały miesiąc. Renko obudziła się ze śpiączki po dwóch dniach i od tamtego czasu otwarcie flirtowała z Kyousuke bez względu na sytuację. Podczas przerw i po zajęciach nie stanowiło to problemu, ale zakradała się do jego pokoju w internacie, a nawet rzucała się na niego podczas kąpieli. Jej celem nie było jak do tej pory uwiedzenie go, ale raczej użycie całego ciała do wyrażenia radości.

Być może zachowywała się tak dlatego, że w końcu wyznał jej swoje uczucia. Tak jak podczas wspólnej kąpieli z nią podczas letniego festiwalu, czuł ciepło piersi i nie mógł zaprzeczyć, że to, co z nim teraz robiła, sprawiało mu przyjemność, jednak…

– G-Głupia, gdzie ty myślisz, że jesteś?! Nie przeszkadza ci, że ludzie patrzą?! Publiczne upokarzanie mnie cię kręci? Jeśli tak bardzo ci na tym zależy, przynajmniej rób to, kiedy nie ma tylu osób…

– Hmmm? A więc, kiedy będziemy sami… Hmmm?

– He? Nie to…

– Bezczelny! Nieczysty! Bezwstydny!

Maina obrzucała go wyzwiskami, a Eiri rzuciła mu lodowate spojrzenie, przez co miał wrażenie, jakby przyciskano go do łóżka fakira.

– Zbyt łatwo cię zawstydzić, Kyousuke! – gruchnęła Renko, obracając się do niego plecami. – Kiedy jesteśmy sami, przepełnia cię pasja. Wcześniej w łóżku, kiedy wszedłeś do środka, byłeś taki… Łaaa?!

Kyousuke spróbował zatkać Renko usta obiema dłońmi, aby przestała wygadywać losowe rzeczy w dość jednoznaczny sposób, jednak oczywiście na drodze stanęła mu jej maska przeciwgazowa. Ręce chłopaka ześlizgnęły się z niej i ostatecznie objął jej głowę.

Renko westchnęła głęboko: – Oooch, Kyousuke… – i przycisnęła go do siebie z całej siły.

Wszyscy w klasie wydali z siebie „ooooch”, obserwując tę wyglądającą na czułą scenę.

TRACH!

Nagle jedno z krzeseł upadło na podłogę.

– Łaaa! E-Eiri…

– …

Eiri odrzuciła na bok strój, nad którym pracowała, wstała nerwowo z krzesła i podeszła na drugą stronę biurka. Tam lewą ręką złapała swojego misia za obrożę, docisnęła go do ściany, a prawą dłonią…

Puf! Puf! Puf!

Zaczęła okładać pięścią jego miękki, wypchany brzuch.

Zauważając to dziwne zachowanie, Renko wydała z siebie triumfalne „łuuusz”, po czym przeszła do kolejnego ataku.

– Ach! Kyousuke, nie! Nie tutaj! – Złapała dłonie chłopaka, dociskając je do swoich piersi. – Aaach! – jęknęła melodramatycznie. – Kyousuke, zbyt intensywnie… Aaaaaach! Kiedy tak mi je obmacujesz… Wiem, że moje melony są atrakcyjne, ale… Ach, ach, aaaa!

– Przestań! Co ty niby wyprawiasz, zboczona masko?! Nie poruszaj czyimiś rękoma! Serio, prze…

– Możesz mówić, co tylko chcesz, ale twoja twarz cię zdradza. Poruszałam jedynie całymi dłońmi, prawda? Więc czemu twoje palce mnie masują?

– Przecież nimi nie ruszam!

– A żebyś, kurwa, zdechł! – Eiri, która brała tę sytuację na poważnie, wzięła swojego misia w obie ręce i kopnęła go z kolana.

– Kyousuke… – wyszeptała Maina z wyraźną dezaprobatą w głosie.

– T-To nie tak! Jestem niewinny! To fałszywe oskarżenia!

– Och, naprawdę, Kyousuke? Ta część wydaje się mówić prawdę.

– Ej! Gdzie ty mnie łapiesz, głupia?!

– A co to? Twardy jak skała… – Łuuusz. – Nie ma przebacz. Zaraz ci ulżę. Poczekaj chwilę, zaraz będę gotowa.

– Nie, przestań! – krzyknął Kyousuke na Renko, która nie zwracała najmniejszej uwagi na ludzi wokół nich, łapiąc jednocześnie jej ręce, zanim zdążyła ściągnąć sobie stanik. – Rety, tryskasz energią…

A przecież jeszcze miesiąc wcześniej leżała w śpiączce. Przez jej zachowanie po prostu nie mógł uwierzyć w słowa, które usłyszał od Reiko podczas festiwalu sportowego.

„Renko umrze. Zapewne niedługo”.

Prawdziwy wiek Renko wynosił trzy lata, a w dodatku skróciła swój i tak krótki przewidywany czas życia, używając Overdrive’u podczas festiwalu sportowego.

Nie pozostało jej wiele życia. Nie mógł tracić czasu, dlatego…

Muszę przestać robić takie rzeczy i się przygotować…

Renko prawie odrzuciła swoje życie, by go ratować, dlatego postanowił rzucić własny żywot na szalę, by jej za to odpłacić.