Konkurencja 4: Chaotyczny wir moshi

Haruyo Gevaudan Tanaka
Ranga: S
Klasa: 2-B
Pseudonim: Beast of the Gale
Przezwisko: Przebrany morderca

Jej przebranie może zwieść wiele osób. Chociaż jest wyjątkowo tajemnicza, to także wyjątkowo niebezpieczny morderca bez najmniejszej litości dla osób, które zobaczyły jej twarz. Sam kostium otacza wiele mitów, chociażby że jest pancerzem wzmacniającym fizyczne możliwości Haruyo, czy też limiterem, który powstrzymuje jej prawdziwą siłę.

Amon Abashiri
Ranga: A+
Klasa: 3-B
Pseudonim: Faceless
Przezwisko: Zazdrosny morderca

Zwany także Buźka. Kiedyś był przystojnym, narcystycznym chłopakiem, jednak doznał poważnych poparzeń i przez blizny na twarzy popadł w obłęd. Za każdym razem, kiedy widzi na ulicy przystojnego człowieka, zaczyna go śledzić, zabija, a potem zdziera skórę z jego twarzy, zabiera do domu i zakłada ją jak maskę. Stał się bardzo dziwnym seryjnym mordercą, który nigdy nie odpuszcza raz obranemu celowi.

PLC05 – NCP09
image-1613

– Nom, nom… Co, przerwa się skończyła? Serio? Nie skończyłam jeść… Ej, oddawaj moje wysokiej klasy resztki!

– Cóż, niech będzie. W takim razie zaczynamy drugą połowę zmagań! Komentować będę ja, Kirito Busujima, jak zawsze zmuszony do niańczenia Arisugawy…

– Fuck! Tu wasza Kurisu Arisugawa! Nie zdążyłam nic wcześniej zjeść, bo targali mnie po spotkaniach i wyjaśniali zasady przez całą cholerną przerwę! Musicie sobie jaja robić! Abyś zdechła, ty stara…

Bang!
Zanim Kurisu dała radę dokończyć, została ogłuszona i odciągnięta na bok przez panią Mizuchi.
Pierwszą konkurencją drugiej połowy zawodów był „Bieg z morderczymi przeszkodami”, czyli pełna utrudnień sztafeta na dwieście metrów. Zaliczały się do nich obrót z kijem z gwoździami, balans nad krawędzią, bieg przez drut kolczasty, martwy basen, trujące piekło, cukierek z antidotum oraz drążki nad polem minowym. Wszystkie te przeszkody, których rozstawienie zajęło całą południową przerwę, były wyjątkowo niebezpieczne, tak więc za tę konkurencję przyznawano dużą ilość punktów i jej wynik mógł zdecydować o wyniku całych zawodów.

– Na miejsca! Gotowi! Start!

Już na samym początku Eiri, reprezentująca 1-A, objęła prowadzenie. Jako że nie miała sobie równych w biegach, najszybciej dotarła do pierwszej przeszkody, chwyciła kij z gwoździami, przyłożyła go do czoła i zaczęła robić obroty wokół siebie. Raz, dwa…

– Przepraszam.

Trzeci obrót został przerwany przez Muroki z 3-B, która po dotarciu do pierwszej przeszkody, zamiast wykonać jej cel, zaatakowała Eiri, robiąc poziomy zamach.

– Tcz.

Pierwszoklasistka przerwała obrót, żeby uniknąć ataku, a Muroki wykorzystała pęd po zrobieniu zamachu i przyłożyła kij do czoła, dzięki czemu mogła zaliczyć pierwszy obrót.

– Przepraszam.

Trzecioklasistka po raz kolejny zaatakowała Eiri, tym razem mierząc w jej głowę.

– Ale to irytujące!

Eiri kucnęła, unikając kolejnego ciosu i jednocześnie przykładając koniec kija do czoła, żeby zaliczyć kolejny z dziesięciu wymaganych obrotów. W tym samym czasie wyprowadziła kopnięcie w kontrataku. Powtarzała tę sekwencję, kiedy tylko nadarzała jej się okazja.

– Ghhh!

Gdyby skupiała się wyłącznie na zaliczeniu konkurencji, stałaby się łatwym celem dla innych zawodników i spotkałby ją ponury los, jakiego właśnie doświadczył na swojej skórze Michirou.

– Liu, uu, liu, lassa!

Byli też zawodnicy jak Ronaldo, chcący jedynie wyeliminować konkurencję, nie myśląc w ogóle o wykonaniu jakichkolwiek obrotów. Miejsce wyznaczone na konkurencję szybko zmieniło się w pole bitwy, gdzie zawodnicy dosłownie okładali się kijami po głowach.
Co więcej…

– Giaaaa!

Po zaliczeniu obrotu z kijem czekała ich kolejna przeszkoda: balans nad krawędzią, czyli przejście po szerokiej na dziesięć centymetrów i długiej na dwa metry desce zawieszonej nad dołem pełnym szpikulców. Oczywiście zawodnicy wciąż mieli zawroty głowy po poprzedniej części konkurencji, tak więc to miejsce szybko zalało się krwią i rozbrzmiały tam jęki.

– Prowadzi klasa 3-A, ich białe płaszcze barwią się na czerwono, kiedy pokonują deskę! Zaraz za nimi jest 2-B. Do przeszkody dodarli także zawodnicy z 1-A oraz 3-B, którzy do tej pory toczyli ze sobą walkę przy kijach z gwoździami! 2-A… Cóż, w końcu zaczęła obroty, a zawodnik z 1-B wydaje się poruszać resztkami sił.

– Ku, kuku… Ledwie uciekłem śmierci… Gdybym nie zatrzymał furii Azraela, zostałaby z ciebie… krwawa… miazga… Może nie… teraz… Ghaaa!

– Żałosne. Czemu w ogóle pozwolili mu startować? – skomentowała Eiri, z łatwością pokonując belkę. Po uniknięciu ostatniego ciosu kijem, który próbowała wymierzyć Kuroki, pokonała już resztę dystansu bez żadnych przeszkód, zajmując trzecią pozycję, zaraz za klasami 3-A i 2-B. Podbiegła do kolejnego zawodnika i zawiązała na nim szarfę w szarym kolorze, mówiąc: – Przepraszam, nie dałam rady objąć prowadzenia. Daj z siebie wszystko!

– Hyiaaaa-haha! Spokojna głowa! Zaraz odwrócimy sytuację!

Irokez rzucił się biegiem w stronę trzeciej przeszkody, którą były rozciągnięte ściany drutu kolczastego. Zanurkował w niego bez chociaż cienia zawahania, ignorując metalowe ciernie tnące jego ciało. Wyprzedził w końcu ucznia w białym, podartym już płaszczu.

– Swędzi, swędzi. Gya-ha-ha! Taki poziom bólu jest dla mnie niczym! To jedynie zwykły tor z przeszkodami!

Kolejnym utrudnieniem był martwy basen, wypełniony wodą zawierającą trzydzieści procent soli.
Irokez pozostał niewzruszony, kiedy jego poranione ciało otoczyła słona woda. Zanurzył się aż po pierś i szybko przeszedł dwie trzecie jego długości.

– Och, jest szybszy, niż myślałam.

Jego kolejnym celem była obecnie prowadząca Haruyo Gevaudan Tanaka z 2-B. Jej kostium maskotki, choć już mocno podarty, nadal nie odsłaniał jej prawdziwego oblicza. O ile dla innych basen rzeczywiście był martwy, pochłaniając w swoje głębi kolejnych poranionych uczniów, o tyle dla niej ta woda nie robiła żadnej różnicy.

– Oho-ho-ho. – Haruyo zatrzymała się, wyciągając rękę w stronę zaskoczonego tym Irokeza. – Jako nagrodę za dogonienie mnie pozwolę ci posmakować mojego Ciosu Miażdżącego Kości!

– Gyaaa!

– Acza!

Haruyo uderzyła Irokeza w czoło. Tak jak wcześniej efekt jej ataku nie ujawnił się natychmiast. Chłopak wrócił do pokonywania basenu, jednak po chwili…

– Ghhhh?!

Kiedy był już jedną ręką poza basenem, nagle wypluł z siebie krew i stracił przytomność. Haruyo odsunęła na bok jego ciało, unoszące się pośród czerwonej plamy, i ruszyła dalej. Po pewnym czasie minęli go także zawodnicy z 3-A oraz 3-B.

– Podnoś się, idioto! – krzyknęła Kurumiya, wstając ze swojej sofy ustawionej na widowni. – Czemu się nie ruszasz?! Wstawaaaaj!

– Ughhh… Ku-Kurumiya, skarbie? – Słysząc głos swojej nauczycielki, Irokez otworzył oczy. Akurat mijał go zawodnik z 2-A, przez co spadł na piąte miejsce.

Za nim została już tylko uczennica z 1-B, która…

– Iaaaa! M-Moja papierowa torba! Widać mi twarz! Nieeeee!

Bob stała pośrodku drutu kolczastego, zakrywając twarz obiema rękami, co powiększało dystans, jaki stracił ich pierwszy zawodnik.

– Najwyraźniej pierwsze klasy przechodzą ciężkie chwile. Mają jakąkolwiek szansę dogonić czołówkę? Obecnie prowadzi 2-B, a za nimi…

– Najmocniej przepraszam, ale tu kończy się dla ciebie wyścig!

– He?

Uczeń odwrócił się tylko po to, żeby zobaczyć, jak siekiera Syamai, którą jej klasa dała radę zebrać podczas wyścigu zbrojeń, zmierza prosto w jego głowę. Moment później leżał już nieprzytomny na ziemi.
Syamaya, liżąc zakrwawione ostrze, roześmiała się histerycznie.

– Oh-ho-ho! Nie ma nic lepszego… Kocham to uczucie, kiedy kawał żelaza uderza o kości! I ten smak krwi na języku! Odzyskałam siły! Cały mój stres po prostu zniknął! Więcej… Chcę tego więcej!

– Eee…

Syamaya, patrząc na przerażonego ucznia w płaszczu happi, uniosła siekierę, a jej niebieskie oczy zabłysły.

– Straszna… To nasza Killing Mania, co?

– Ah-ha…

W tym samym czasie minęli ich chłopak z twarzą zakrytą chustą, Motoharu Yatsuzaki z 2-A, oraz Faceless Amon Abashiri z 3-B, mający twarz owiniętą żółtymi bandażami. Szybko dotarli do następnej przeszkody, jadowitego piekła, gdzie musieli zmierzyć się z wszelkimi jadowitymi stworzeniami jak węże, żaby, jaszczurki, pająki, pszczoły czy włochate gąsienice.

– Boże, ja ze wszystkich ludzi… Dałam się ponieść rozkoszy! – Syamaya uniosła siekierę.

– Ghhh?!

Przykładając ostrze do głowy przeciwnika, kontynuowała:

– Jednak zawody mają priorytet, prawda? Dlatego ograniczę się do tego.

Zostawiając za sobą zwijającą się w konwulsjach ofiarę, Syamaya ruszyła do jadowitego dołu, doganiając Motoharu i Abashiriego, którzy wyraźnie mieli problemy z pokonaniem tej przeszkody.

– Oh-ho-ho-ho! Myślicie, że coś takiego jest w stanie zatrzymać moi?

Zacisnęła mocno dłoń na maczecie, a następnie zabiła wszystkie jadowite stworzenia na swojej drodze.

– Aaaaa! Moje zwierzątka, moi przyjaciele… Są mordowani! Gryźcie! Żądlcie! Drapcie!

Węże były przecięte na pół, jaszczurki traciły głowy, pszczoły zostawały uderzone w powietrzu, węże przecięte na pół, pająki zdeptane. Dzięki perfekcyjnie opanowanym defensywnym ruchom Syamai oraz umiejętnościom w posługiwaniu się ostrzem żadne żądło ani pazur nie dały rady nawet dotknąć jej skóry.

– Mamy przejebane, co? Ja też powinienem wziąć ze sobą bro… Gjjj!

– Aaaa…

Ataki Syamai nie ograniczyły się jedynie do jadowitych stworzeń, dzięki czemu zdobyła całkowitą dominację w tej trującej dziurze.
Całemu temu przedstawieniu przyglądała się…

– Łał, niesamowite. Ta kurwa jest jednak naprawdę silna.

Do jadowitego piekła dotarł w końcu trzeci zawodnik z 1-A. Ayaka miała szeroko otwarte oczy, jednak nie było w nich widać strachu, raczej…

– Tee-hee. Cóż, to i tak nie ma znaczenia, nie?

Kpiąc radosnym głosem, odwinęła strzelbę z płótna, w które była owinięta, poprawiła uścisk, a następnie wycelowała.

– Ojej… – Syamaya wybałuszyła oczy z zaskoczenia, jak tylko dostrzegła Ayakę, ale było już za późno.

– Pa, pa, dziwko.

Ayaka bez wahania pociągnęła za spust, strzelając w stronę trujących zwierząt oraz innych zawodników.

– Kiaaa, czemu?

– Co, u licha?

– Ach… ha…

– Moiiii przyjacieeeeleeee!

– Ha-ha-ha-ha-ha-ha-ha-ha-ha-ha-ha-ha-ha!

Ayaka nie przestawała strzelać. Dwa, trzy, cztery, pięć, sześć, siedem kolejnych wystrzałów sprawiło, że krew i części ciał latały wszędzie dookoła.

PLC05 – NCP10
image-1614

Ayaka, wciąż z maniakalnym uśmiechem na twarzy, wykrzyczała:

– Hahahahaha, to dopiero zabawa! Tor z przeszkodami? Niby gdzie? Nie widzę niczego na mojej drodze! Co za idioci… Tee-hee.

– A-Ayaka…

Dziewczyna opuściła broń i ruszyła przed siebie, kopiąc ciała jadowitych zwierząt. Syamaya, cała ubabrana we krwi, patrzyła na nią w szoku. Zauważając ją, młodsza Kamiya uśmiechnęła się radośnie.

– O, świetnie, przeżyłaś! Gdybym cię zabiła, stracilibyśmy punkty, nie mogłabym też skończyć szkoły razem z braciszkiem. Oszczędziłam cię, wiesz? Powinnaś być mi wdzięczna! Ale…

Uśmiech zniknął z twarzy Ayaki. Powoli obróciła głowę, spoglądając na Motoharu, który klęczał przed nią na ziemi w rogu przesiąkniętego od krwi dołu.

– Doskonała robota, koleżanko…

Ayaka powoli ruszyła w stronę chłopaka (który także nie doznał żadnych większych obrażeń), depcząc po drodze jadowite zwierzęta, które wciąż jeszcze się ruszały.

– To twoja robota! Podczas pierwszego wyścigu zraniłeś mojego braciszka! Tee-hee… Nie wybaczę ci tego. Teraz otrzymasz za to nagrodę. Jakieś ostatnie słowa?

– Ni-Ni…

– W takim razie umieraj. – Ayaka zrobiła szeroki zamach i uderzyła z całej siły rękojeścią broni prosto w nos chłopaka. – To za braciszka, to za braciszka, to za braciszka, to za braciszka, to za braciszka, to za braciszka, to za braciszka, to za braciszka, to za braciszka!

Kiedy w końcu opuściła strzelbę, Motoharu nie był w stanie się ruszać, a wszelkie detale jego twarzy ginęły pośród ran. Ayaka pokiwała głową i ruszyła radośnie przed siebie, machając rękoma i czasem nawet podskakując.

– …

Busujima przyglądał się temu wszystkiemu z cierpieniem wymalowanym na twarzy, w końcu jego kochani przyjaciele byli bez mrugnięcia mordowani na jego oczach.
Ayaka w końcu dotarła do szóstej przeszkody, cukierka z antidotum. Ponieważ nie została ukąszona, spokojnie wyszukała go pośród góry białego proszku.

– C-Co za przerażająca dziewczyna… Ale nie oczekiwałabym niczego innego po młodszej siostrze mojego kochanego Kyousuke. – Kiedy w końcu Syamaya odzyskała siły, podniosła się i ruszyła powoli w stronę kolejnej przeszkody.

– Ha… Ha… – Abashiri, uczeń z 2-B, który wcześniej o mały włos nie stracił życia z rąk Syamai, także się podniósł.

Jedynie Motoharu leżał dalej na ziemi.

– Fiu, w końcu wróciłam. Cholera, wkurwienie tej szmaty to serio kiepski pomysł. Chwila… Co jest?! Co się stało?! Nie było mnie tylko chwilę… Panie Busujima? Panie Busujima, proszę się trzyyyymać!

– Proszę, opaska. Dobrze się spisałam, prawda, braciszku? He-he-hehe. – Ayaka, cała ubabrana we krwi, z szerokim uśmiechem na twarzy podała bratu opaskę. Kyousuke, który miał być czwartym zawodnikiem w konkurencji, nie wiedział, co ma jej powiedzieć.

Nie zabij nikogo i nie daj się zabić. Co prawda Ayaka o mały włos nie przekroczyła tych warunków ukończenia szkoły, narzuconych na nich przez Kurumiyę, ale mimo to Kyousuke uważał, że łagodnie mówiąc, trochę ją poniosło.

– Siostra Kyousuke Kamii? Zapamiętaj, zemszczę się za to.

– Tee-hee! Mam pamiętać, żeby nie posłać cię przypadkiem na tamtą stronę, tak?

Takamoto Yatsuzaki, czwarty zawodnik 2-A, zaczął roztaczać wokół siebie silną aurę żądzy krwi. Wiedząc, że Ayaka zapewniła swojej klasie pierwsze miejsce, które trudno będzie mu teraz odzyskać, ruszył biegiem, przedkładając zawody ponad sprawy osobiste.

– No dobrze, zostawmy pana Busujimę samemu sobie na jakiś czas. Cóż, pierwsza konkurencja popołudniowej części zawodów zbliża się do końca. Na czele mamy Kyousuke Kamiyę z 1-A, zaraz za nim jest zawodnik z 3-A, który dopiero co odnalazł cukierek z antidotum. Kolejna jest 3-B, wyraźnie mająca problemy z pokonaniem tej przeszkody, do której dociera także zawodnik z 2-B. Reprezentant 2-A dalej leży na ziemi bez oznak życia, czyżby to był już dla nich koniec w tej konkurencji? Na ostatnim miejscu mamy zawodniczkę z 1-B, która wciąż nie pokonała basenu. Ale jest woooolnaaaa!
Mniej więcej w tym samym czasie, w którym Kurisu skończyła wykrzykiwać swój komentarz, Kyousuke dotarł do drążków nad polem minowym. Kolejne zadanie polegało oczywiście na dotarciu na drugą stronę po drążkach, z tym że pod nimi znajdowało się pole minowe, więc jeżeli uczeń spadł, czekały go naprawdę wybuchowe chwile.

– No dobra.

Kyousuke wahał się przez moment, ale potem skoczył w górę, łapiąc drążek obiema dłońmi, a następnie ruszył przed siebie, sięgając po co trzeci uchwyt. Ręce zaczynały mu się pocić na samą myśl o minach tuż pod jego stopami, jednak nie brnął dalej w te rozmyślania, uważając, żeby się nie ześlizgnąć.

– Bomby poszły, cholerny normiku!

– Hmm?

Kiedy Kyousuke pokonał już połowę przeszkody, do drążków dotarł zawodnik z 3-A. Miał czarne włosy i oczy, z wyglądu niczym się nie wyróżniał poza tym, że w rękach z jakiegoś powodu trzymał stożek drogowy oraz że kierował pełne żądzy krwi spojrzenie prosto na Kamiyę.

– Jesteś otoczony przez słodkie dziewczyny, codziennie z nimi wszystkimi otwarcie flirtujesz… To jak policzek w twarz! Nie chcę cię widzieć, nie chcę słyszeć, nie chcę, żebyś istniał na tym świecie! Pragnę, byś zdechł powolną, bolesną śmiercią! Giń, giń, wyleć w powietrze! Wyleć w powietrze, pieprzony normiku!

Chłopak zacisnął mocno zęby i zaczął tupać jak jakiś histeryk. Kyousuke nie miał pojęcia, kim on jest, jednak jego szał wydawał się zbyt intensywny i skupiony na jego osobie, żeby uznać to za zwykły morderczy gniew.

– Nie, chwila! Nawet nie wiem, czym cię zdenerwowałem!

– Wybuuuchaaaj!

Trzęsący się już z szału chłopak rzucił stożek drogowy w stronę pola minowego, dokładnie w miejsce, nad którym wisiał Kyousuke.

– Co…? – W tym momencie rozległ się przeszywający uszy huk eksplozji. – Coooo?!

Otoczony gorącym powietrzem oraz chmurą dymu Kyousuke zamknął oczy, walcząc z siłą wybuchu próbującą zerwać go z drążka.

– Oto i jest! Niesławna zazdrość Takuo Yonekury, Demon Bombera, zbiera kolejne żniwo, tym razem na popularnym Kamii! Zasłynął wcześniej z wysadzenia w powietrze pary, która poszła pooglądać razem fajerwerki. Nienawidzi wszystkich, którzy mają szczęśliwe życie! Cóż za bezkrytyczny morderca, istne wcielenie zazdrości!

– Ni-Niebezpieczny… Co z nim nie tak? Niedobrze… – Kyousuke dał radę zasłonić dłonią ucho, ledwie przy tym uciekając wybuchowi.

Tymczasem Yonekura, widząc, że jego pierwszy atak nie odniósł skutku, rozwścieczył się jeszcze bardziej. Przygotował łuk i strzały, które zdobył podczas wyścigu zbrojeń, i wymierzył prosto w Kyousuke.

– Spadnij i giń! Wyleć w powietrze, wyleć w powietrze, giń, giń, wyleć w powietrze, giń, giń, giiiiiń!

– He?!

Kyousuke, wisząc na drążkach, był bezbronny, a w dodatku pod nogami miał pole minowe, więc nie przeżyłby nawet jednego trafienia.

– Tym razem na pewno cię dorwę! Giiiiń, pieeeeprzoooony normiiikuuuu!

– Tcz…

Kamiya ruszył przed siebie, chcąc jak najszybciej pokonać resztę trasy.

– Ghhh?! – krzyknął Yonekura.

– Skończ z tymi durnymi atakami. Są ci, których możesz zabić, i ci, których nie wolno ci ruszać.

– Co?

Kyousuke zatrzymał się na moment, żeby spojrzeć za siebie.
Stał tam chłopak w czarnym pancerzu policyjnym, używanym podczas tłumienia zamieszek, z łukiem oraz strzałami w ręce, który trzymał stopę na twarzy leżącego płasko na ziemi Yonekury.

– Było blisko, nieprawdaż, Kyousuke? Miło mi cię poznać. Nazywam się Takaya Kiriu, jestem zastępcą przewodniczącej komitetu dyscyplinarnego. Moim zadaniem jest karanie takich śmieci jak on. – Z uśmiechem na twarzy Kiriu kopnął Yonekurę w bok, po czym wyrzucił łuk i strzały w stronę przeciwną do miejsc widzów, a następnie wskoczył na drążki, ruszając w stronę Kyousuke.

– He?

– Ha-ha, poczekaj! – zawołał za Kyousuke, który zaczął uciekać tak szybko, jak tylko mógł. – Nie chcę zrobić ci krzywdy!

Jednak ten się nie zatrzymał, ponieważ pamiętał, że Takaya Kiriu z 3-B według listy Kurumii miał rangę A+. Nazywano go honorowym egzekutorem i Under Oath. Podobno żył według maksymy „krzywda powinna spotkać tych, którzy wyrządzają krzywdę” i był seryjnym mordercą z sześcioma zabójstwami osób, których uznał za niegodziwych, na koncie. Raczej na pewno nie miał dobrej opinii o kimś, kto został zamknięty w zakładzie za zamordowanie dwunastu osób. Odrębną kwestią pozostawał fakt, że byli w samym środku zawodów. Kyousuke nie zamierzał na niego czekać.

– Hmmm? Ciekawe, czemu uciekasz. Czyżbyś… czuł się przez coś winny?! Rozumiem… dlatego uciekasz! Wyglądałeś na cnotliwą osobę i myślałem, że masz ku temu wszystkiemu jakiś dobry powód, jednak najwyraźniej się myliłem. Ty łajdaku, ukarzę cię z całą moją mocą!

– He?!

Kiriu, robiąc wściekłą minę i mrużąc oczy, ruszył w pościg za Kyousuke.

– Czeeeekaj!

– Mowy nie ma!

– Czemu?! Boisz się osądu?!

– Boję się ciebie! Strasznyś! W dodatku jesteśmy w środku konkurencji!

– To tylko wymówkiiii!

– Niedobrze… Za grosz sensu!

Zgodnie z wcześniejszymi oczekiwaniami morderca mający się za manifestację sprawiedliwości nie myślał logicznie. Uważając na swoje spocone dłonie, Kyousuke jak najszybciej skończył tę przeszkodę, ruszając w stronę ostatniej, czyli wysokiej na dziesięć metrów Ściany Śmierci. Szybko do niej dobiegł, chwycił linę i zaczął się wspinać.
Tuż za jego plecami rozchodziły się krzyki:

– Nagradzaj dobrych, karz zło! Niszcz zło, nagradzaj dobro! Przemoc przeciwko grzesznikom, nagrody dla sprawiedliwych! Czekaaaaj!

– Wyleć w powietrze, normiku. Zabić cholernego normika, unicestwić tego pieprzonego normiiikaaaa!

– Kiaaa! Kyousuke! Kyousuuukeeee, kocham cię! Kocham cięęęę!

Do Kiriu oraz Yonekury dołączyła uczennica w płaszczu happi, ta sama, która kiedyś wyznała Kyousuke miłość za budynkiem szkoły, trzymając nóż w ręku. Jej pojawienie się jeszcze bardziej rozwścieczyło Demon Bombera.

– Czekaaaaaj!

– Eeee?! Jeśli mnie złapią, to już po mnie! Muszę wiać…

Kyousuke błyskawicznie pokonał resztę ściany, jednak kiedy schodził po drugiej stronie, tym razem ostrożnie, żeby nie spaść, zobaczył coś, w co trudno było mu uwierzyć.

– …?!

Renji Hikawa z 1-B właśnie błyskawicznie pokonywał drążki.
Niedobrze… – pomyślał Kyousuke, praktycznie zeskakując ze ściany.
Chwilę później wszystko się zatrzęsło.

– Heee?!

Buuum!
Kiedy Kyousuke doszedł do siebie, leciał już w powietrzu. Gdzieś z oddali dochodziły krzyki Kurisu, jednak nie mógł ich zrozumieć. W końcu dostrzegł zniszczoną ścianę śmierci, a przy niej…

– Kksshh.

Chłopaka w szarej masce przeciwgazowej, który po prostu zniszczył ścianę i przeszedł na drugą stronę.

– He?

Kyousuke jednak nie miał za wiele czasu na reakcję, ponieważ grawitacja zaczęła ciągnąć go z powrotem na ziemię.

– Ghhh!

Zapanował nad swoją pozycją w powietrzu, lądując w przysiadzie, co złagodziło upadek. W tym samym momencie reszta Ściany Śmierci się przewróciła, powodując kolejny huk oraz roznosząc wszędzie kurz. Los pozostałych zawodników nie był znany, ale ponieważ wcześniej znajdowali się tuż za nim, pewnie przygniotła ich ściana. Z tamtego kierunku nie dochodziły jednak żadne oznaki życia.

– Okropne…

– Co za absurd…

Kurisu aż upuściła mikrofon. Żaden z widzów nie mógł uwierzyć własnym oczom.

– Biegnij! Kyousuke, bieegnij! – Z całego tego chaosu dobiegł głos Eiri.

W tym samym momencie chłopak nagle znalazł się w cieniu. Czując czyjąś obecność tuż za plecami, odskoczył na bok. Moment później w miejscu, w którym wcześniej się znajdował, ogromna pięść wybiła dziurę w ziemi.

– Khh…

Na tym jednym ataku się nie skończyło. Kyousuke został zalany przez grad ciosów, jeden po drugim. Wszystkie celowały w jego głowę, a ich siła wskazywała, że jedno trafienie mogłoby okazać się śmiertelne. Aż zmroziła go myśl, że chwilę wcześniej te pięści zniszczyły ogromną betonową ścianę, więc bezpośrednie uderzenie potrzaskałoby jego czaszkę na kawałki.

– …

Renji jak zawsze pozostawał w całkowitym milczeniu. Jego ruchy nie wskazywały na jakiekolwiek emocje, jednak bez wątpienia nie było w nim cienia litości. Zachowywał się jak maszyna.

– Cholera! Co? Co, do jasnej cholery, jest z tym gościem?! W mgnieniu oka dogonił konkurencję, a teraz próbuje zabić jedynego ocalałego konkurenta! Co za potwór! Jak coś takiego może w ogóle istnieć?! To nie fair! Kompletnie nie fair! Bogowie musieli popełnić jakąś pomyłkę, przyznając mu umiejętności! Jak Kamiya poradzi sobie z przeciwnikiem, który przeczy wszelkiej logice?! Czy polegnie, dołączając do stosu jego ofiar?!

– Nie, o ile w ogóle mam coś do powiedzenia! – wykrzyczał w odpowiedzi Kyousuke, po czym wykonał kolejny unik, ledwie uciekając spod ciosu Renjiego. Gdyby walczyli uczciwie na ringu, nie miałby najmniejszej szansy, jednak…

– Łaaaaaa!

– …?!

Wyślizgnął się spod kolejnego ataku, a następnie ruszył biegiem w stronę mety znajdującej się kilkadziesiąt metrów przed nim. Moment później dźwięk wystrzału zasygnalizował koniec konkurencji.

– Meeeeta! Kyousuke Kamiya z 1-A uciekł potworowi w szarej masce przeciwgazowej, dobiegając do mety! Zasady festiwalu zabraniają jakiejkolwiek przemocy poza konkurencjami, tak więc linia mety ocaliła mu życie! Jego przeciwnik raczej nie wygląda na zadowolonego z tego powodu!

– Kksshh.

Renji przekroczył linię, po czym powoli podszedł do Kyousuke.

– Cz-Czego chcesz?

– …

Spojrzał w dół na wciąż lekko trzęsącego się Kyousuke, po czym odwrócił głowę, odchodząc bez słowa.
W ten sposób klasa 1-A wygrała pierwszą z popołudniowych konkurencji, jednak w kolejnych…
„Wybuchowe przeciąganie liny” zmuszało dwie klasy do rywalizacji na polu minowym, „Póki śmierć nas nie rozłączy” było trójnogim wyścigiem, z tym że zawodników połączono nie liną, a kajdanami, zaś „Grupowe starcie piłką” nie wyróżniało się niczym poza wybuchową muzyką grającą w tle.
Podczas wyścigu pierwszą parą byli Kyousuke i Ayaka, potem Kitou i Kousaka wystartowali jako para fanboyów GMK, natomiast Shinji i Tomomi, którzy akurat wrócili z punktu pomocy medycznej, wzięli udział w rywalizacji jako romantyczna para. Zarówno ta konkurencja, jak i przeciąganie liny zakończyły się dla nich porażką. Nie byli w stanie zmniejszyć dystansu dzielącego ich od 1-B, a co dopiero od klas trzecich.

Tuż przed piątą popołudniową konkurencją…

– Słuchaj, Maina, wszystko zależy od ciebie! Jeśli przegrasz, nigdy ci tego nie wybaczymy, rozumiesz? Musisz, musisz, po prostu muuuusiiiisz to wygrać. Proszę!

– Przegraliśmy grupowe konkurencje, bo wykończyłaś większość naszej drużyny. Jeżeli teraz polegniesz, upewnimy się, że znajdziesz się na liście ofiar tych zawodów!

– Ej, niezdaro, nie wolno ci tego spieprzyć, jasne?! Inaczej przegramy wszystko, a to byłoby po prostu meeega siarą! Jasne, co?!

– O nie…

Maina, słuchając słów zachęty oraz gróźb od kolegów z klasy, przycisnęła do piersi trzymaną w ręce pałkę. W konkurencji brało udział łącznie dwanaście osób. Na drugiego zawodnika 1-A wybrano Eiri, a 1-B wystawiła Renko i Reijiego. Pozostałymi zawodnikami wartymi wspomnienia byli Syamaya oraz Gosou, Kuroki i Haruyo.

– Jejku… – Maina zaczęła panikować, co było zrozumiałe. Chwilę wcześniej grozili jej Ayaka, Shinji i Tomomi, którzy nawet teraz wywierali na nią presję. Znajdowała się na skraju wytrzymałości psychicznej.

– Fu-ha-ha! W końcu przyszłaś się pobawić? Pozwól mi odpłacić za to, co stało się podczas „Znajdź i zniszcz”. Raz cudem uszłaś z życiem, tym razem nie masz co liczyć na cuda! To już twój koniec! Fu-ha-ha-ha!

– Dokładnie…

Gosou arogancko rzuciła na ramiona swoje bronie, czyli drewniany miecz oraz kij, a Kuroki obróciła w powietrzu tonfą.
Stojąc pomiędzy dwiema zawodniczkami z rangą A…

– O nie… O nie… – Maina chwiała się na prawo i lewo, jakby zaraz miała zemdleć.

– Panienko Akabane, z Igarashi wszystko dobrze?

– Oczywiście, że nie.

Syamaya i Eiri, startujące z drugiego rzędu, patrzyły z troską na Mainę. Kyousuke także modlił się o jej bezpieczeństwo.

– Test mikrofonu, raz, dwa, trzy. Jesteście gotowi? Pora rozpocząć najdłuższe battle royale tych zawodów! Pięć okrążeń wokół toru! Kto zostanie na nogach na końcu konkurencji? Ilu przetrwa? To będzie desperacka walka o życie, więc starajcie się przeżyć, bo to może oznaczać wygraną!

– Jednocześnie pamiętajcie, że zabicie przeciwnika będzie oznaczać karę punktową. Na miejsca, gotowi…

Bum.

– Jest mojaaaa!

– Mojaa!

– Już po tobie. Cha-cha-cha-cha-cha!

Jak tylko rozpoczął się wyścig, Gosou, Kuroki i Haruyo zaatakowały jednocześnie Mainę i…

– Łaaaaaaaaaaaaaaa!

Ta się przewróciła, a bronie Gosou i Kuroki minęły o centymetry jej głowę.

– Ghh!

– Uuuu!

– Guuu!

Trafieni zostali uczniowie stojący za nią. Ofiara Ciosu Zabójcy Haruyo wypluła krew, a pozostali padli na ziemię z krzykiem. Na domiar złego TO znowu się zaczęło…

– Eeeeeeeeee!

Masowy morderca, źródło wszelkich katastrof, Czarna Pandora wyzwoliła swoją furię. Padła na ziemię z drewnem w ręce, a chwilę później rozpętała huragan przemocy wokół siebie.

– Co?!

– …?!

– Co się dzieje?!

– Łaaaaaaaaaaaaaaaaa!

Leżąca na ziemi Maina wyglądała na łatwą ofiarę dla innych zawodników, jednak już po chwili kilku z nich poleciało w powietrze, inni zostali wciągnięci na bezpośredni dystans do tego brutalnego cyklonu ciosów. Widzowie patrzący na to wszystko z przerażeniem nie wiedzieli, co się właściwie tam dzieje.

– O nieeee! Nieeee! Nieeeeeeeeee!

– Coooo?!

Rozumieli jednak jedno: Maina wciągnęła wszystko w chaotyczną walkę o przetrwanie.
Oglądająca tę masakrę Ayaka krzyknęła:

– Brawo! – zaciskając pięści, dalej dopingowała koleżankę. – Bierz ich! Już, już!

– Heh-he-he! Plan „naciskaj na Mainę, aż się złamie i wymorduje konkurencję” się powiódł. Rety, oglądanie tego z daleka to świetna zabawa!

– Kya-ha-ha! Wspaniałe! Starsze klasy panikują! Dobra robota, niezdaro! Dorwij ich! Zabij ich wszystkich! Kya-ha-ha-ha-ha!

– O nieeeeeeeeeeeeeee!

Wszyscy, którzy nie wiedzieli, jak uniknąć strefy zagrożenia wokół Mainy, miotali się bezbronnie pomiędzy kolejnymi ciosami. Tymczasem Eiri, która obrała dłuższą drogę, omijając tamto miejsce szerokim łukiem, mówiła pod nosem:

– Okropne…

Syamaya, także omijając strefę zagrożenia, cała zbladła.

– Rzeczywiście, niesamowicie wulgarne…

– Niebezpiecznie, niebezpiecznie. Widać Maina jest w dobrej formie. Renji, zajmijmy pierwsze miejsce, po prostu ją przeskocz.

– …

Chłopak w milczeniu pokiwał głową, a następnie, trzymając na rękach Renko, przeskoczył ponad głowami innych uczniów.
Poza Eiri, Syamayą, Renko i Renjim wszyscy utknęli na linii startu, a połowa z nich odpadła już z zawodów. Gosou i Kuroki, startujące obok Mainy, leżały na ziemi w kałużach krwi wydobywającej się z ran na ich głowach. Najwyraźniej dołączenie do nich kolejnych zawodników było tylko kwestią czasu.
Jednak…

– Interesująca dziewczyna. Kyousuke, maska gazowa i ty… Pierwsze klasy mają naprawdę silnych zawodników, wyjątkowo uzdolnionych morderców. Sama myśl o tym mnie nakręca!

– He?

Pluszowy kostium z łatwością zablokował drewniany kij, a następnie, kiedy już Maina zaczynała dochodzić do siebie, wyprowadził cios prosto w twarz dziewczyny.

– Aha!

– Co? Aaaaaiii!

Po ciosie Haruyo z nosa Mainy wystrzeliła krew, a ona sama padła na ziemię, po czym spojrzała z przerażeniem na przeciwniczkę.

– Oh-ho-ho! Zabawimy się? Od razu cię uprzedzę, że obuchowe bronie są bezużyteczne przeciwko temu kostiumowi! Mogę przyjąć na siebie każdy cios przeciwnika i kąpać się w fontannie jego krwi!

– Aaaaa…

– Maina?!

Eiri zawróciła, żeby pomóc koleżance, jednak…

– Czekaj no! – Syamaya zablokowała jej drogę. – Ja będę twoją przeciwniczką, panienko Akabane! Zarówno ty, jak i panna Igarashi sprawiłyście mi sporo kłopotów, dlatego pora za nie odpłacić!

– Tcz. Jesteś nieznośna! – Eiri przyjęła pozycję do walki.

– Oh-ho-ho! – zaśmiała się Syamaya, sięgając pod swój długi, biały płaszcz. Oblizała usta, po czym powiedziała: – Członkowie komitetu dyscyplinarnego mają prawo do noszenia broni. Podczas festiwalu nie użyłam jeszcze mojej, prawda? Kuroki ma swoje pałki, Gosou drewniany miecz, natomiast ja… – Z oczami aż iskrzącymi się z podekscytowania Syamaya wyciągnęła swoją broń spod płaszcza. – W******r! – Była to długa, cienka, różowa zabawka dla dorosłych.

– …

Na placu zapanowała martwa cisza.
Przełamał ją dopiero komentarz Kurisu, która jeszcze chwilę wcześniej nie mogła przestać skupiać się na masakrze, jaką urządzała Maina: – Eee, ona naprawdę jest przewodniczącą komitetu dyscyplinarnego?
Mizuchi, nadzorca komitetu, w ciszy przygotowała swoją snajperkę.
Wyraźnie zmieszana Eiri spytała, patrząc na przedmiot w ręce przeciwniczki:

– He? To… jakaś specjalna… broń czy coś?

– No proszę, oh-ho-ho-ho. Panienko Akabane, skoro nie wiesz, co to takiego, musisz być wyjątkowo niewinna. Cóż, skoro tak, nauczę cię wszystkiego! Wykorzystamy do tego twoje ciało… w pełni… Ha-ha. Na początku będzie boleć… ale potem poczujesz się naprawdę niesamowicie! Oh-ho-ho-ho-ho-ho-ho-ho-ho-ho!

– He? – Eiri spojrzała na Syamayę, akurat wycierającą ślinę z piersi, po czym… – Ni-Nieeeee! – odwróciła się na pięcie i rzuciła się do biegu.

Przewodnicząca zaczęła ją gonić, krzycząc:

– Nie ucieeekaaaaj!

Renko spojrzała za siebie, po czym pociągnęła za rękaw Renjiego.

– Niedobrze, Renji. Zaraz nas dogonią. Biegnij szybciej!

– …

Chłopak, wciąż trzymający Renko na rękach, przyspieszył, starając się zwiększyć dystans dzielący go od dziewczyn. Po skończeniu okrążenia ponownie wyskoczył w powietrze, omijając w ten sposób Mainę, która próbowała unikać ciosów Haruyo.

– Eeeee?! Iiiii?! O-Ona mnie zabije!

– Cha-cha-cha-cha-cha! Nie przestajesz robić uników, ale to nie ma znaczenia. Możesz uciekać, ale nie wygrasz, dziewucho! Czemu nawet nie próbujesz kontratakować? No już! Cha-cha-cha-cha-cha!

– Mai…

– Eiriiiii! Czekaj!

– Aaaaa! Zostaw mnie, zboczeńcu! A żebyś zdechła!

Eiri chciała pomóc Mainie, jednak Syamaya ze swoją intensywnie wibrującą bronią zagrodziła jej drogę, tym samym zmuszając ją do rozpoczęcia kolejnego okrążenia.
Prawa ręka Haruyo przeleciała tuż nad głową Mainy, kiedy ta się potknęła, podobnie jak lewa w momencie, w którym atakowana dziewczyna upadła na ziemię. Jak do tej pory jedynie pierwszy cios Tanaki dosięgnął celu.
Z drugiej strony…

– Ghhhh!

– Nie podchodźcie t… Aaaaa!

– Bfffff!

– Hghhh!

– U-Uciek… Aaaa!

Inni uczniowie, zarówno ci wciągnięci w wir zniszczenia Mainy oraz ataki Haruyo na początku wyścigu, jak i ci, którzy znaleźli się w nim później, doznawali przypadkowych obrażeń i byli rzucani z miejsca na miejsce niczym statek w samym sercu potężnego sztormu.

– Ty uparta dziewucho!

– Hee?!

Ciosy Haruyo po prostu nie mogły dosięgnąć celu, trafiły za to stojącego w pobliżu ucznia. Kiedy padł na ziemię, dziewczyna chwyciła go, po czym zaczęła używać jako broni.

– Uaaaaaa!

Niestety, chybiła, a jej pięść uderzyła prosto w twarz innej uczennicy, która właśnie podnosiła się na nogi. Kiedy ta ponownie padła, Haruyo złapała ją za nogi, wykorzystując jako drugą broń.

– Spróbuj uniknąć tego!

– He?!

– Ghhh!

Tym razem atak dosięgnął celu. Głowa uczennicy-broni trafiła w twarz Mainy, która padła na ziemię.

– Aauaaaaa!

Haruyo, odrzucając na bok trzymanych w rękach uczniów, zaśmiała się, podchodząc do swojego celu.

– Oh-ho-ho, w końcu cię dorwałam! Jak by cię tu wykończyć?

– Ghhh!

Haruyo, mierząc wzrokiem przerażoną dziewczynę, uniosła rękę. W tym momencie ponownie minął ich Renji, tym razem z boku. Renko nie zatrzymała się, żeby jej pomóc, w końcu póki co były rywalkami.

– Maina! Czekaj, zaraz ci pomo…

– Luka w obronie! Mon dieeeuuu!

– Hiaaaaa!

– Eh-heh-heh-heh-heh…

Tym razem Syamaya wyskoczyła przed Eiri, która próbowała zmienić kierunek, żeby pomóc Mainie. Starsza dziewczyna chwyciła młodszą, starając się przygwoździć ją do ziemi. Eiri, stawiając opór, złapała jej nadgarstek, jednocześnie odwracając wzrok od zlizującej właśnie ślinę z ust przeciwniczki.
Obydwie zawodniczki z 1-A znajdowały się w poważnych kłopotach.

– Ł-Łaaaaa!

– Oh-ho. Dobrze walczyłaś, jednak wciąż wiele ci do mnie brakuje. Szanuję jednak twój wysiłek i odeślę cię na tamtą stronę bez cierpienia. Święta pięść niszczenia przyjaźni! Haa…

– Uaaaaaaaaaaaaaa!

Kiedy Haruyo rozpoczynała swój atak, Maina skoczyła na nogi, wyprowadzając zacięty kontratak.

– Co?!

Ryzykując wszystko, niezdarna dziewczyna zaczęła wymachiwać rękami bez ogłady, zaskakując tym zachowaniem przeciwniczkę.

– Łaaaaa!

– Nieeeeeeeeee!

Nieprzygotowana na ten atak Haruyo straciła równowagę.

– Ghhh, nie możesz się poddać, co? Opór nie ma sen…

– Aaaaa!

– He?

Maina, Kurisu, widzowie, a także sama Haruyo zamarli na moment.
Po dłuższej chwili Tanaka otworzyła swoje czerwonobrązowe, niezasłonięte już niczym oczy. Zmieszana dotknęła swojej twarzy, a następnie rozejrzała się dookoła. Kawałek od niej wciąż toczyła się świeżo odcięta głowa jej kostiumu.

– Aaa…

Haruyo zamarła.
Spoglądała to na głowę kostiumu, to na widzów, patrzących z kolei na jej obnażoną twarz.

– Łaa-aa-aaaaa…

W mgnieniu oka zrobiła się cała czerwona jak burak.

– Trup… – Nagle przestała się trząść, za to zaczęła mamrotać pod nosem: – Trup, trup, trup, trup, trup, trup, trup, trup, trup, trup, trup, trup, trup, trup, trup, trup…

Spoglądała kolejno na każdą z osób patrzących na jej twarz. W końcu wskazała ręką Mainę, krzycząc w jej stronę z wyraźną urazą w głosie: – Jesteś trupem! Kieeeeeeee! – wydając z siebie dziwny dźwięk, rzuciła siedzącą okrakiem przeciwniczkę na plecy.

– Heee?!

Kurisu krzyknęła przez mikrofon:

– O kuuurwa, Haruyo wpadła w berserk! Uciekać! Niech każdy, kto widział jej twarz, ucieka, inaczej naprawdę stracicie życie!

– Kieeeeeeeeee!

Wciąż wydająca z siebie dziwny krzyk dziewczyna zaczęła podskakiwać, machając przy tym bezładnie rękami, jakby całkiem straciła rozum.

– C-Co za wstyyyyyd!

W końcu padła na ziemię, tracąc przytomność.

– Eee… Chyba nam się upiekło? – skomentowała Kurisu, wracając do porzuconego chwilę wcześniej mikrofonu.

Busujima, który nic sobie z tego nie robił, uśmiechnął się gorzko, mówiąc:

– O rety. Najwidoczniej szok po tym, jak wszyscy zobaczyli jej twarz, był tak silny, że straciła przytomność. Widzicie, tak naprawdę Haruyo to bardzo wrażliwa osoba.

× × ×

Maina dzięki jednemu z jej wybuchów niezdarności dała radę znacznie osłabić pozostałe klasy, a 1-A zdobyła kilka punktów podczas ostatniego wyścigu, jednak i tak sytuacja wyglądała dla nich nieciekawie.
Ostatnia konkurencja miała rozegrać się pomiędzy dwiema klasami z najwyższym wynikiem, jednak przed nią zostały jeszcze sztafeta na osiemset metrów oraz…

– W końcu! Doczekaliśmy się! Jedyna konkurencja, w której udział biorą nauczyciele! Zasady są bardzo proste. Wychowawca każdej klasy założy kostium w kolorach swojej drużyny, a następnie przeprowadzi przedstawienie, które zostanie ocenione przez pięcioro sędziów! Dodatkowo za zwycięstwo klasa otrzyma nie tylko dwadzieścia pięć punktów, ale także ich dotychczasowy dorobek zostanie podwojony! A teraz poznajmy naszych dzisiejszych sędziów! – Kurisu wskazała pięć osób, ustawionych obok budki komentatorskiej. Wszyscy mieli na sobie maski: Noh, wilka, tengu, Jasona oraz głowę konia. – Poprosiliśmy ich o zasłonięcie twarzy, jednak wszyscy są naszymi specjalnymi gośćmi o głębokich powiązaniach z naszym ośrodkiem. Postarajcie się nie obrazić ich w żaden sposób.

– Eee…

– Wiem. Nikomu nie mów… – powiedziała Eiri, robiąc zawstydzoną minę, zanim Kyousuke zdołał nawet zacząć zdanie. Pośród sędziów była osoba w masce Noh, mająca białe włosy oraz żałobne kimono w tym samym kolorze z narzuconym na nie czerwonym płaszczem haori. W rękach trzymała kamerę z obiektywem cały czas skierowanym w ich stronę. Eiri zwiesiła głowę ze wstydu, mówiąc pod nosem: – Mamo, co ty tu robisz? Raaany!

× × ×

Konkurs kostiumowy nauczycieli rozpoczął się od losowania kolejności startu. Wychowawcy klasy 1-A trafiło się ostatnie miejsce, a konkurencję miała rozpocząć Mihiro Mizuchi z 3-A, która przebrała się w biały kostium pielęgniarki z pistoletami w kształcie strzykawek. Zaprezentowała swoje umiejętności strzeleckie, zdobywając za całokształt osiemnaście na dwadzieścia możliwych punktów. Opiekun 2-B, Shido Muguruma, w purpurowym stroju zagrał na bębnach taiko, a Dahlia Barazono z 2-A zaśpiewał przebrany za wokalistę visual-kei. Żaden z nich nie zdobył więcej niż piętnaście punktów, tak więc klasa 3-A utrzymała swoje prowadzenie. Ich wynik był jednak i tak wyższy niż wychowawcy 3-B, który przebrał się za zombie, zdobywając jedynie pięć punktów. Następna w kolejności była…

– Heh-heh. Moja kolej, tak?

Reiko Hikawa, zastępująca tymczasowo wychowawcę 1-B. Jak zawsze miała na sobie swój fartuch laboratoryjny, jednak tym razem całkowicie zapięty, tak więc jej prawdziwy kostium znajdował się pod nim.

– No dobrze, zapamiętajcie dobrze ten widok, niech was wszystkich uwiedzie!

Z pewną siebie miną odsłoniła ciemnoniebieski szkolny strój kąpielowy. Tego typu stroje są przeznaczone dla szkół podstawowych i gimnazjów, jednak teraz miała go na sobie hojnie obdarzona przez naturę osoba dorosła. Co więcej, Reiko specjalnie uniosła rękoma swoje wielkie piersi, przez co cienki, ale elastyczny materiał rozciągnął się tak bardzo, że znajdującego się na nim napisu REIKO nie dało się praktycznie rozczytać.

– …

Nastała martwa cisza.
Oczy Eiri, Ayaki, Kurisu, a także innych mniej obdarzonych przez naturę dziewczyn straciły cały blask, podczas gdy spojrzenia chłopców zapłonęły pożądaniem; paru z nich nawet poruszyło się do łez.
Biust Reiko był naprawdę potężną bronią, a przecież jeszcze nie zaczęła swojego pokazu.

– No dobrze, zaczynamy ćwiczenia!

Nauczycielka rozpoczęła typową dla zakładu rozgrzewkę, poruszając się w rytm grającej w tle metalowej muzyki. Cały czas starała się podkreślać swoje atuty, praktycznie zmieniając ćwiczenia w pokaz swojej kobiecości.

– Raz, dwa, trzy, cztery! Raz, dwa, trzy, cztery!

Trening zawierał typową rozgrzewkę z rozciąganiem rąk oraz nóg czy też poruszanie biodrami, jednak dodała od siebie napisanie pupą w powietrzu swojego imienia oraz mostek zmieniony w sugestywne wyginanie całego ciała. Nie minęło wiele czasu, a oczy wszystkich widzów były już skupione wyłącznie na niej, szczególnie podczas robienia pajacyków.

– Uuuuu!

– Ale się trzęsą!

– Boskie piersi na wybiegu!

– Uspokój się…

– Sam się uspokój, kretynie!

– Oooooch!

– Chcę zatopić w nich twarz…

– Jak to możliwe, że jeszcze nie wypadły?!

– Ni-Niesamowite!

– Niech ktoś skoczy po lornetkę!

– Cycuszki! Cycuszki! Cycuszki!

Wszyscy chłopcy, bez względu na to, z której byli klasy, dali się pochłonąć widowisku.

– Wspaniałe! Spadło na nas prawdziwe błogosławieństwo…

Oonogi i Usami z 1-A klęczeli na ziemi przed wielkimi piersiami Reiko.
W przeciwieństwie do chłopców…

– A żeby zdechła.

– Właśnie. Powinna zdechnąć, cholerny śmieć.

Większość dziewczyn gniewnie patrzyła na chłopaków.
Kyousuke natomiast siedział cicho na swoim miejscu. Gdyby wstał, ujawniłby, że jego rakieta jest gotowa do startu, a wolał nie pokazywać swojego entuzjazmu.
W końcu…

– Haaah, haah, jestem wykończona…

Spływająca potem Reiko siadła na ziemi, a następnie spojrzała w niebo, próbując złapać oddech. Doszła jedynie do trzeciego z siedmiu poziomów intensywności ćwiczeń zakładu, jednak i tak całkowicie padała już z nóg.
Chwilę później sędziowie zaprezentowali swoje oceny.

– Co?! Sz-Szesnaście?! Niemożliwe! – krzyknęła nauczycielka, zszokowana wynikiem. Spojrzała na oceny poszczególnych sędziów. Czterech mężczyzn wystawiło jej maksymalną notę, jednak ostatni sędzia, kobieta w masce Noh, dała jej zero. – Ale dlaczego?! – zaprotestowała oceniana.

Usłyszała krótką, nonszalancką odpowiedź:

– Bez powodu. Działam jedynie w imieniu uczuć wszystkich dziewcząt.

× × ×

– Ha-ha-ha! Chciała oczarować chłopaków, ale jej bombastyczne cycochy zmieniły się w samobójcze ładunki! Takie nachalne uwodzenie nie zadziała na dziewczyny, głupia! Głupia, głupia! Ha-ha-ha-ha-ha!

– Rozumiem. Więc to przez zazdrość mniej wyposażonych.

Uczniowie odpowiedzieli brawami na komentarz Kurisu i wybuczeli Busujimę.
W końcu przyszła pora na pokaz 1-A.
Wzrok wszystkich widzów skupiał się na ostatniej z ustawionych w linii budek do przebierania. Kostium zrobiły dziewczyny z ich klasy, tak więc Kyousuke i reszta chłopców nie mieli pojęcia, w co przebierze się Kurumiya. Spodziewali się stroju do zabaw S&M albo jakiegoś munduru pasującego do armii demonów.
Klasa 1-A zajmowała czwarte miejsce. Gdyby nie wygrali tego konkursu, straciliby szansę na dogonienie czołówki w ostatniej konkurencji. Sama Kurumiya traktowała tę część zawodów bardzo poważnie, tak więc uczniowie szczerze byli ciekawi, co takiego przedstawi.

– Jak do tej pory zobaczyliśmy naprawdę imponujące pokazy, ale to jeszcze nie koniec konkurencji! Brawa dla pani Hijiri Kurumii z 1-A! Dwa lata temu zmusiła swoich uczniów do przebrania się za lwy, a sama wyszła w stroju treserki, zaś w zeszłym roku wystąpiła jako domina, robiąc przedstawienie w stylu S&M. Co takiego pokaże tym razem?!

– Heh. Niech już pani wyjdzie!

– …

– …

– Hmm? – Busujima patrzył zdziwiony na budkę do przebierania. Po kolejnej dłuższej chwili czekania w końcu rzucił Kurisu zmieszane spojrzenie, a potem krzyknął: – Ej, Kurumiya, coś nie tak? Każdy zawodnik ma łącznie pięć minut na pokaz, a twój czas już dawno zaczął płynąć. Jeżeli zaraz nie wyjdziesz, twoja klasa dostanie zero punktów.

– Zamknij mordę i mnie nie popędzaj, mały chujku! Muszę się przygotować psychicznie! – odparła nauczycielka. Po chwili… – Aaa, zabiję cię! – wrzasnęła, odsuwając gwałtownie kurtynę. – Ch-Cholera! Nigdy nie zapomnę ci tego upokorzenia!

Kurumiya pojawiła się w czerwonym stroju gothic lolity. Puchata sukienka miała pod sobą turniurę, a na dodatek była zakończona falbankami. Do tego dochodził gorset oraz wypchane ramiona, wyglądające jak pąki kwiatów, oraz wielka kokarda na głowie.

– …

Wszystkie spojrzenia spoczęły na zawstydzonej nauczycielce, kiedy w końcu ta wyszła z budki. Zapadła cisza, jednak innego rodzaju niż podczas pokazu Reiko. Szok, zdumienie, zmieszanie, urzeczenie…

– Słodka… – W końcu ciszę jednym słowem przełamała Kurisu. Tracąc nad sobą kontrolę, zaczęła komentować: – O co chodzi z całą tą słodyczą?! Pani Kurumiya jest w cholerę przesłodka! Jaaasnaaaa choleeera! To jakaś droga lalka? Anioł? Wróżka?! Nieważne, to po prostu nieziemskie! Fantastyczne! Pani Kurumiya jest przeeeeeesłodka! – Krzyki Kurisu rozbudziły widzów, którzy zaczęli wiwatować.

– Muhaha! Nie mogę oderwać wzroku! Kim jest to cudne stworzenie? N-Nos zaczął mi krwawić…

– Chłodna nauczycielka jest spoko, ale słodziutka wersja rządzi!

– Chcę ją objąć.

– C-Co za słodki widok!

– Lolimiya założyła strój lolitki!

– Kurumiya, skaaaarbie!

– W-Wy… starczy już tego… – Kurumiya zacisnęła mocno zęby i pięści, chcąc powstrzymać się od zbluzgania widzów. – Jeśli… Jeśli nie przestaniecie, Słodkomiya się zezłości! – powiedziała, kładąc dłonie na biodrach i wydymając policzki. Widząc to, widzowie ponownie zamarli. – Wiecie… Nie noszę tego z własnego wyboru. To poza moją kontrolą. Nic nie mogę na to poradzić, więc proszę, przestańcie mówić takie rzeczy. Jeśli nie… Ja… Się rozpłaczę… Doprowadzicie słodką Hijiri do płaczu! Łaaaa…

PLC05 – NCP11
image-1615

Reiko spojrzała na swoją przyjaciółkę z niedowierzaniem, mówiąc:

– Słodko… miya?

Kurumiya kontynuowała, czyniąc swój głos jeszcze słodszym:

– Mmm… To wszystko po to, żeby wygrać. Daję z siebie wszystko, żeby moja klasa wygrała te zawody! Dlatego… Proszę… Dajcie nam zwycięstwo! Pozwólcie wygrać waszej słodkiej Hijiri i jej przyjaciołom z klasy 1-A! Bardzo ładnie plose… Ach, przejęzyczyłam się – powiedziała, pokazując koniec języka i uderzając dłonią w głowę.

Ta scena była tak niewiarygodna, że widzowie mogliby zacząć kwestionować stan własnego zdrowia psychicznego.
Zmieszany tym wszystkim Busujima spytał:

– Eeeee… To twoje przedstawienie?

– Tak! Nie widać, pieprzony skurwysynie? Mam ci wsadzić moją rurę w dupę i wymieszać trochę wnętrzności?! Za. Je. Bię. Cię. – Kurumiya najwyraźniej była kiepska w trzymaniu się roli. Mimo słodkiego wyglądu z daleka dało się wyczuć bijącą od niej żądzę krwi.

Busujima, który także był elitarnym zabójcą jak ona, zaczął drżeć ze strachu. Rzucił szybko:

– D-Dobrze! N-No więc… Pora na oceny od sędziów!

× × ×

– Teraz albo wygracie, albo was wszystkich zajebię – mruknęła niskim, złowieszczym głosem Kurumiya, siedząca już na swojej sofie na trybunach. Po swoim przedstawieniu nie miała już w ogóle energii, żeby się przebrać, dlatego wciąż prezentowała się w stroju lolity.

Eiri, chociaż nie potrafiła gotować, doskonale radziła sobie z szyciem i to ona była odpowiedzialna za stworzenie tego kostiumu. Powiedziała, bawiąc się końcówkami włosów:

– Tak, tak, oczywiście. Ale to naprawdę pani pasuje, pani Słodkomiya!

– Racja, racja! Byłaś wyjątkowo słodziutka!

– Nom, to bardzo sprytne posunięcie dało nam pełne dwadzieścia punktów!

– Ej, ej, wiecie, poza tym…

– Ghhhhhhhhh! – Kurumiya, nie mogąc już dłużej tego znieść, zaczęła wyrywać sobie włosy z głowy. – Zabiję was! Słuchajcie, dupki! Jeśli po tym, jak zmusiliście mnie do tego pokazu, przegramy, naprawdę was pozabijam. Jasne?! Nieważne, co się stanie, macie wygrać! To wszystko. – Położyła głowę na kolanach, żeby zasłonić zawstydzoną twarz.

Obecnie tablica wyników prezentowała się następująco:
3-A – 281 punktów
3-B – 265 punktów
2-A – 221 punktów
2-B – 217 punktów
1-A – 270 punktów
1-B – 308 punktów
Dzięki wynikowi Kurumii klasa 1-A wskoczyła na trzecie miejsce. Jedynie klasy z pierwszych dwóch pozycji brały udział w ostatniej konkurencji, tak więc nie mogli sobie pozwolić na przegraną w sztafecie. Drużyna miała składać się z Eiri, Shinjiego, Mainy oraz Kyousuke.

– Daj z siebie wszystko, braciszku! Wy też pokażcie, na co was stać, zwłaszcza ty, niezdaro.

– Nasz los jest w waszych rękach. Będziemy was dopingować! Nie poddawajcie się, nawet gdyby kosztowało was to życie!

– Musicie dać nam szanse wyszaleć się w ostatniej konkurencji!

– H-Hee-hee… Zabijajcie, ile dusza zapragnie… Hee-hee-hee.

– Ja tam nie mam nic przeciwko przegranej! Nie mogę się doczekać, aż Kurumiya wpadnie w szał i zacznie karać! Ach, ale nagrodą za zwycięstwo będzie…

Otoczona przez dopingujących kolegów drużyna 1-A kierowała się w stronę bramy. Kyousuke szedł w milczeniu, Eiri ziewnęła głęboko, Shinji aż do ostatniej sekundy sprzeciwiał się startowi Mainy, a ta z ponurą miną, ledwie widoczną spod bandaży, powiedziała: – Nie mogę pozwolić, żeby to znów się stało… Nie może…

– Kyousuke…

– Hmm?

Nagle Eiri pociągnęła rękaw koszulki chłopaka i szybko zbliżyła głowę do jego twarzy.

– Chcesz wygrać?

– He?

Każda inna osoba odpowiedziałaby coś w stylu „czemu w ogóle pytasz o coś takiego?”, ale w tym przypadku Kyousuke nie wiedział, co powiedzieć. Sam w końcu już wielokrotnie zadawał sobie to pytanie. Obecnie prowadziła 1-B. Gdyby z nimi przegrali, zostałby rozdzielony z Renko. W tym momencie przypomniał sobie słowa Reiko: „Jeśli nie chcesz zostać rozdzielony z moją córką, lepiej daj z siebie wszystko. Heh-heh. Masz prawo wyboru”.

– O czym ty mówisz? Oczywiście, że chcę zwyciężyć – uśmiechnął się gorzko. – Zaszliśmy tak daleko, że nie możemy teraz przegrać. Musimy wygrać dla wszystkich, którzy tak ciężko na to pracowali. I dla Kurumii.

– Rozumiem. – Eiri odwróciła się, wyraźnie niezadowolona. – Racja. Nikt nie chciałby odpuścić na samym końcu. Rozumiem. W takim razie ja też dam z siebie wszystko… chociaż niechętnie. – Spojrzała na chłopaka zakłopotanym wzrokiem. – Kyousuke, wygrajmy to… dla Renko.

× × ×

– W końcuuuu! Festiwal sportowy zbliża się ku końcowi! Które z przepoconych, brudnych od ziemi oraz krwi klas dostaną bilet do ostatniej konkurencji?! Dla niektórych z was to będzie ostatnia bitwa, tak więc zabijajcie, ile dusza zapragnie, wy moi cholerni popierdoleńcy!

Kiedy Kurisu, podekscytowana jak jeszcze nigdy wcześniej, wykrzykiwała zapowiedź konkurencji, zawodnicy zaczęli ustawiać się na linii startowej.
Linia 1 – Chihiro Andou, 1-B, ranga C+
Linia 2 – Anji Gosou, 3-A, ranga A
Linia 3 – Eiri Akabane, 1-A
Linia 4 – Mei Kuroki, 3-B, ranga A+
Linia 5 – Ronaldo Gacey, 2-A, ranga B
Linia 6 – Sou Takei, 2-B, ranga B+
Każdy z uczestników trzymał pałkę w kolorach swojej klasy, którą po zrobieniu okrążenia wokół stadionu miał podać kolejnemu zawodnikowi ze swojej drużyny. Punkty zależały jedynie od pozycji ostatniego ze startujących. Pierwsze miejsce dawało ich pięćdziesiąt, drugie czterdzieści, trzecie trzydzieści. Za kolejne miejsca odejmowano kolejno trzydzieści, czterdzieści i pięćdziesiąt punktów. Można było stracić także całe sto punktów, jeżeli klasa została wyeliminowana albo zdyskwalifikowana.
Ponieważ różnica punktowa między pierwszym a ostatnim miejscem wynosiła mniej niż sto punktów, rezultat tej konkurencji miał wpłynąć na los całych zawodów.

– Heh-he-he. W końcu będę mógł się zemścić.

– Właśnie…

– Czas w końcu was pożreć. Zagryzę wszystkich!

– Przeróbmy ich wszystkich na paszteciki!

– Ich? To zwykłe płotki. Ale jak tylko ta czerwonowłosa dziewczyna ziewnie, wykorzystam szansę i złamię jej cieniutki kręgosłup na kolanie.

– …

Kiedy inni zawodnicy nakręcali się psychicznie, Eiri stała w milczeniu z zamkniętymi oczami i skrzyżowanymi rękoma.
Jej zachowanie doprowadziło ucznia w płaszczu happi do granicy wytrzymałości.

– No już, ziewnij!

W końcu otrzymali komendę ustawienia się na pozycjach startowych. Dopiero wtedy Eiri otworzyła oczy, które wręcz lśniły. Moment później…
Bum!
Kiedy tylko rozbrzmiał wystrzał oznajmiający start, jej ciało zniknęło.

– …?!

Ataki Gosou i Kuroki przecięły jedynie pustą przestrzeń, wypełnioną pozostałym po Eiri kurzem, podczas gdy ona sama kończyła już swoje okrążenie.

– Co, u licha?! Zajebiście szybka…

– Zbyt szybka!

Kiedy Gosou i Kuroki stały jak wmurowane, podziwiając Eiri, pozostała trójka zawodników ruszyła do biegu.
Chihiro, biegnąca środkowym torem, zaczęła się ślinić.

– Luu. Luu. Laa.

Zaatakował ją Ronaldo, zajmujący zewnętrzny tor.

– Jak pokonać klauna-kanibala? To proste! Najpierw należy zedrzeć mu afro…

– Magiczne polowanie Ronaldo!

– Cooo?!

Takei spróbował zaatakować klauna od tyłu, jednak Ronaldo zrobił unik. Użył swojej dziwnej techniki, zostawiając po sobie hologram, i pojawił się tuż przed Chihiro, śpiewając radośnie:

– Luu. Luu!

– Nom!

– Laaaa?!

Chihiro ugryzła szyję Ronaldo, przerywając jego kopnięcie z półobrotu, a następnie oderwała z niej kawałek mięsa. Chłopak padł na ziemię z fontanną krwi tryskającą z rany.

– Co?! Cholerna blokada drogowa… Łaaa! – Gosou, biegnąca wcześniej tuż za Ronaldo, potknęła się o niego i wylądowała na ziemi.

Kuroki przeskoczyła ponad nimi, a następnie wyprzedziła Chihiro, jedzącą świeżo zdobyte podczas biegu mięso.

– Brakuje mu smaku… Ale nie jest takie złe.

Następnie Kuroki wyprzedziła próbującego ją zaatakować Takeia, obejmując drugą pozycję.
W tym czasie Eiri…

– Ale jest szyyybka! Klasa 1-A na prowadzeniu z olbrzymią przewagą! Prawie pół okrążenia za nią znajduje się 3-B, desperacko próbująca skrócić dystans dzielący ją od liderki, jednak nie jest w stanie nawet dotrzymać jej kroku! Co, u licha, jest z tą prędkością?! Nie mówcie mi, że ta amatorka cały czas się hamowała… Chociaż to chyba do niej pasuje.

– Nie rozumiem. Przecież wcześniej jedynie bez przerwy ziewała.

Zanim komentatorzy zdążyli dokończyć wymianę zdań, Eiri skończyła swoje okrążenie, podczas gdy będąca na drugim miejscu Kuroki ledwie minęła linię stu metrów.

– T-Ty… kocie! Niedobrze… Jeśli tak dalej pójdzie, Saki mnie zabije…

– Gosou, czemu tak się wleczesz?! – krzyknęła Syamaya, czekająca na swoją kolej. – Mam cię znowu pobić do nieprzytomności?!

Gosou była goniona przez Ronaldo, trzymającego dłoń na tryskającej krwią ranie.

– He?! – Ten widok tak ją wystraszył, że potknęła się o własne nogi.

W tym momencie z trybun 3-A dobiegło głośne:

– Giń!

– Ojej, biedna dziewczyna… – Maina poczuła, że w tragedii Gosou dostrzega własną przyszłość.

Tuż obok niej Eiri właśnie podała pałkę Shinjiemu.

– Trzymaj, zboczeńcu! Choćby nie wiem co się działo, nie daj się dogonić!

– Oczywiście! Jedynie zwiększę przewagę!

Shinji wystartował z entuzjazmem. Wcześniej nie pokazał za wiele, ale jego szybkość, zwłaszcza podczas uciekania, była godna podziwu.

– Jeżeli odegram ważną rolę w naszej wygranej, stanę się jeszcze popularniejszy wśród lasek! Heh-heh-heh-heh-heh! – Wiedziony swoim ukrytym motywem, zgodnie z obietnicą zwiększył przewagę nad rywalami.

– Ach… aaaach… – Podskakujący z niecierpliwości Amon Abashiri z 3-B w końcu otrzymał swoją pałkę od Kuroki. – Aaaaaa! – krzyknął, wsadzając ją za pas i padając na czworaka. – Twaaaarz! Daj mi swoją twaaaarz! – Następnie rzucił się w pogoń za Shinjim.

– Iaaaa! – Shinji mimowolnie się obejrzał, by chwilę później wydać ryk przerażenia na widok tego, co tam zastał.

Twarz Amona była praktycznie całkowicie zniszczona poparzeniami, poza tym robił dziwną minę i sprawiał wrażenie, jakby nie widział niczego poza Shinjim. W końcu dostrzegł przystojną twarz, w dodatku u osoby niemal w swoim wieku. Stracił panowanie nad sobą, dając się ponieść pożądaniu, żeby zerwać ją z głowy ofiary. Dzieliło ich pół okrążenia, jednak ten dystans szybko się kurczył.

– Moja kolej!

Bob wzięła pałkę od Chihiro, natychmiast rozpoczynając pościg za konkurentami i całkiem szybko ich doganiając.

– Ghhhh! S-Saki… Przestań! P-Przepraszam! Wybacz mi, proszę! P-Pro… szę! Błagam, wybacz mi! – Gosou po oddaniu pałki na ostatniej pozycji stała się workiem treningowym Syamai.

Wyczuwając gniew morderczej księżniczki, wszyscy zawodnicy na torze wyraźnie przyspieszyli, zostawiając Gosou na pastwę losu.

– Amon Abashiri z 3-B i dziewczyna z papierową torbą na głowie z 1-B biegną, jakby od tego zależało ich życie! Czy zawodnik z 1-A da radę im uciec?! To zaczyna się robić interesujące!

– O rany, o rany, oooo… – Maina, czekająca na swoją kolej, denerwowała się coraz bardziej. Zaczęła się trząść, a jej oczy kręciły się wokół własnych orbit.

Na starcie razem z nią czekał…

– …

Renji Hikawa, potwór mający na sobie szarą maskę przeciwgazową. Po prostu stał tam kompletnie bez ruchu.

– Maina!

Shinji, zbyt wystraszony goniącym go Abashirim, nie zatrzymał się. Ba, podając Mainie pałkę, nawet nie zwolnił, chociaż Bob trochę mu pomogła, atakując Amona. Klasa 1-A wciąż utrzymywała prowadzenie.

– Trzymaj!

– Iiii!

Maina złapała pałkę dygoczącymi z nerwów obiema rękami i ruszyła, prawie potykając się przy tym o własne nogi.

– Maina, daj z siebie wszystko! No juuuż!

– Maina! Wykorzystaj jak najlepiej przewagę, jaką masz!

– Twaaaaaaaaaaaaaaaaaaarz!

– Heee?!

Podając pałkę, Abashiri jednocześnie skoczył na Shinjiego i przygwożdżając go do ziemi, złapał za jego twarz. Chwilę później Bob przekazała swoją pałkę Renjiemu.
Dopiero wtedy potwór się przebudził.

– …

Schylił się, napiął mięśnie, a następnie wystrzelił do przodu, błyskawicznie wyprzedzając ucznia z 3-B.

– Eeeee?!

Renji zbliżał się powoli do biegnącej na pierwszym miejscu Mainy, która kiedy tylko zauważyła pościg, jeszcze przyspieszyła.
Jednak jej strach przyniósł ze sobą fatalne konsekwencje.

– Aaaa!

Po minięciu drugiego zakrętu i wejściu na prostą potknęła się, tracąc równowagę. Choć Renji cały czas się do niej zbliżał, różnica między nimi nadal wynosiła około dwudziestu metrów. Mógłby spokojnie ominąć rozpoczynającą się niezdarną katastrofę, a klasa 1-A straciłaby prowadzenie i szansę na wygraną.

– Ach… – W oczach dziewczyny pojawił się blask desperacji, a czas jakby zwolnił. – Łaaa! – Zgodnie ze wszystkimi oczekiwaniami upadła, jednak lecąc w dół, przyjęła obronną pozycję i przeturlała się w przód. Natychmiast ruszyła do dalszego biegu, jakby nic się nie wydarzyło.

– Heee?!

Widzowie byli wyraźnie zszokowani jej kompletnie niespodziewaną reakcją.
Ubabrana w ziemi Maina wkładała całą swoją siłę w bieg, a jej oczy wydawały się wręcz płonąć od poziomu skupienia na zadaniu.

– Brawo, Igarashi! Dalej, nie daj się złapać!

– Biegnij, niezdaro! Biegnij!

– Dajeeeesz!

– Dooobrzeee!

Słysząc doping kolegów, dziewczyna przyspieszyła, chcąc utrzymać przewagę nad szybko zbliżającym się Renjim. Piętnaście, czternaście, trzynaście metrów… Dzielący ich dystans szybko topniał.

– Maina!

Maina dotarła do linii startowej, mając jedynie pięć metrów przewagi nad Renjim. Dopiero podając Kyousuke pałkę, się rozluźniła.

– Kyousuke…!

Jej uchwyt na końcu pałki…

– Aiii!

Zanim mogła podać ją dalej, potknęła się, a pałka wyleciała w powietrze.

– Łaaaa!

– Niezdaro?!

– Ty niezdaro!

– Zabiję cię!

– Cholera!

Renji był tuż za nimi. Kyousuke desperacko sięgnął po lecącą pałkę. Kiedy już miał ją chwycić…

– O nie! Stopa mi się poślizgnęła!

– Ghhh!

Renko po wkroczeniu do wyścigu kopnęła chłopaka w policzek, posyłając go w powietrze, a następnie spojrzała na niego lekceważąco, śmiejąc się.

– Łuuusz.

– R-Renko?

Dlaczego?
Dziewczyna szybko uciekła, obejmując prowadzenie i zostawiając zdumionego jej zachowaniem Kyousuke z tyłu.

– P-Pselasam! Kyousuke, szybko! – Maina pozbierała się z ziemi, podając mu pałkę.

– O-Och! – Dochodząc do siebie, chłopak chwycił przedmiot i ruszył za Renko, która wchodziła właśnie w pierwszy zakręt. Wciąż miał szansę ją dogonić.

– Sprawiedliwość!

Wyczuwając nagle nadchodzące niebezpieczeństwo, odskoczył na bok.
Czarna pałka jedynie musnęła jego policzek.

– Przygotuj się, Kyousuke Kamiya! Czeka cię sąd ostateczny!

– He? – Kyousuke uniknął kolejnego ataku, tym razem paralizatora, a potem skontrował łokciem. – Takaya Kiriu!

– Ha-ha! Sprawiedliwość nie spocznie, póki nie odniesie zwycięstwa!

Kiriu z uśmiechem i szeroko otwartymi oczami uniknął ciosu Kyousuke i ścisnął mocniej paralizator trzymany w prawej ręce oraz stalową pałkę w lewej.
Kamiya w biegu unikał kolejnych ataków, krzycząc w pewnym momencie:

– Cholera, nie wchodź mi w drogę, uparty popierdoleńcu!

Pałka sprawiała kłopoty, ale to paralizator stanowił prawdziwe zagrożenie. Kyousuke nie wiedział, na jakie napięcie jest ustawiony, jednak miał pewność, że jeżeli zostanie nim trafiony, na pewno padnie na ziemię. Uznał, że zamiast uciekać lepiej będzie stanąć do walki.

– Heh-heh… Brzmi nieźle, kolego! Zatańczmy więc!

Nagle pojawił się uczeń w różowym dresie oraz z chustą z czaszką na głowie i mieczem w ręce. Biegł tak nisko, że wyglądało, jakby się czołgał.

– Mam cię upolować? – zrobił zamach swoim shamshirem, celując prosto w ramię Kyousuke.

– Co, u licha, tu robi Ripper Jack?!

– Hej, jestem najstarszym z braci, Takamoto. Wezmę sobie twoje kończyny i głowę jako pamiątki dla rodzeństwa.

– Tch… – Kiedy Kyousuke ledwie uniknął dwóch kolejnych ataków przeciwnika…

– Sprawiedliwość!

Kiriu zaatakował go paralizatorem.
Trach!
Kyousuke nagle zrobiło się ciemno przed oczami.

– Kiriu, żartujesz? To ma być sprawiedliwość? Atakować jedynie mnie?

– Nie masz prawa głosu! Po tym, jak zdejmę ciebie, zajmę się też Takamoto!

– Ty pierwszy, Kamiya Kyousuke, wiszę to twojej młodszej siostrze.

Kiriu i Takamoto jednocześnie wyprowadzili ataki, współpracując, żeby pozbyć się wspólnego wroga.
W tym czasie Renko się oddalała, przez co cała ta sytuacja coraz bardziej działała Kyousuke na nerwy.

– Noooo doooobra! Kyousuke Kamiya musi walczyć o życie w starciu z dwoma starszymi od siebie uczniami! Co więcej, współpracującymi! Czyżby planowali po prostu wymazać go z powierzchni ziemi?! Nawet Kamiya nie ma z tym szans! W tym samym czasie klasa 1-B zyskuje sporą przewagę nad resztą stawki. Podąża za nią także…

Kyousuke nawet nie zauważył przerwanego komentarza, ponieważ skupił się na ciężkiej walce, chcąc mieć ją za sobą i ruszyć dalej.

– Z drogiiiii!

Syamaya po przejęciu pałki zaatakowała ucznia w płaszczu happi, uderzając w jego głowę swoją maczetą. Następnie skierowała się w stronę Kyousuke, żeby dołączyć do walki.

– Wspomogę cię, Kiriu!

– Och, przewodnicząca! Dzięku…

Syamaya uderzyła swoją maczetą w jego głowę.

– Co?

Kyousuke i Takamoto zamarli na ten widok.
Przewodnicząca uśmiechnęła się słodko, odkopując jednocześnie Kiriu na bok.

– Faul!

– Cisza! – krzyknęła, wyprowadzając kolejny cios, tym razem wymierzony w Takamoto.

– Ghhh!

Jednak tym razem jej ostrze zostało zablokowane przez stalową pałkę.

– S-Syamaya…?

– Kyousuke, kochanie… – Jej oczy spoczęły na Kamii, a następnie na torze za nim. Wyszeptała: – Biegnij.

Zdumiony Takamoto, zajęty walką, spytał:

– Przewodnicząca komitetu dyscyplinarnego naprawdę…?!

Przedkładała życie Kyousuke ponad zwycięstwo swojej klasy w festiwalu sportowym. Jej zachowanie było naprawdę trudne do uwierzenia dla osób, które ją dłużej znały.

– Dziękuję, Syamaya – odpowiedział szeptem Kyousuke.

– Suuupeeer! Saki Syamaya z 3-A właśnie zarżnęła Takayę Kiriu z 3-B, a teraz walczy z Takamoto Yatsuzakim reprezentującym 2-A! Kyousuke Kamiya z 1-A wykorzystuje okazję i rzuca się do szaleńczego biegu!

– Renko z 1-B raczej nie straci swojego prowadzenia.

Komentarz z lekka zmieszał wspomnianą dziewczynę, która pomachała w odpowiedzi do budki komentatorskiej.
Wkładając resztki swoich sił w bieg, Kyousuke przypomniał sobie tablicę wyników. Różnica między jego klasą a 3-B Syamai wynosiła jedenaście punktów, tak więc jeżeli ukończy bieg na drugim, a ona na trzecim miejscu, 1-A przegra dokładnie jednym punktem. Nawet przewodnicząca nie przegrałaby dla niego umyślnie, zatem jedyną szansą na wygraną było wyprzedzenie Renko.

– Braciszku, bieegnij!

– Kyousuke! Wprowadź nas do ostatniego przedstawienia!

– Nie wybaczę ci, jeśli przegrasz, Kamiya! Pokaż, jakim jesteś mężczyzną!

– Hyaaa-ha-ha! Zwycięstwo jest nasze!

– Ka-mi-ya! Ka-mi-ya!

Kyousuke, dopingowany przez kolegów, biegł ile sił w nogach. Limiter Renko nieco ograniczał jej szybkość – kiedy wchodziła w czwarty zakręt, reprezentant 1-A był już na trzecim.
Może uda mi się ją złapać… Nie, muszę to zrobić. Nie chcę, żeby tak się to skończyło.

– Eeeej, Renkoooo! Czeeeekaj!

Łuuuusz. – Kyousuke?!
Renko odwróciła się i zawahała na sekundę, ale potem pokręciła głową i zaczęła biec jeszcze szybciej.
Bum!
Rozległ się wystrzał oznaczający koniec wyścigu.
Renko i Kyousuke dobiegli na metę niemal w tym samym czasie, jednak zwycięstwo przypadło…

– Meeeta! Renko Hikawaaa z 1-B w ostatniej sekundzie została wyprzedzona przez Kamiyę! Zwycięża klasa 1-A! Kyousuke Kamiya i 1-A wygrywa wyścig! Kuuuurwa, gratulacje! Co za wspaniałe zakończenie, kocie!

– Panienka Hikawa także dała z siebie wszystko. Najwyraźniej te ogromne piersi odegrały rolę w jej porażce.

Kurisu chwaliła Kyousuke, podczas gdy Busujima podziękował Renko za jej starania.

– Haah, haaah… B-Było blisko.

Łuuusz.
Kyousuke łapał powietrze z rękami na kolanach, a Renko padła obok niego na ziemię. Oboje byli już u kresu wytrzymałości, nie mając sił, żeby chociażby zamienić ze sobą słowo.
W tym czasie podbiegli do nich członkowie klasy 1-A.

– To nasz Kyousuke! Co za wspaniały bieg, gratulacje!

– O rany… C-Co za ulga! D-Dobra robota, Kyousuke!

– Wy… też się dobrze spisaliście – odpowiedział chłopak. – To dzięki wam miałem szansę dobiec pierwszy…

– Heh-heh. Oczywiście! Kiedy podchodzę do czegoś serio, daję z siebie wszystko! Eh-he-he…

– Twaaaaarz!

– Giaaa!

Abashiri spróbował rzucić się na Shinjiego, jednak powstrzymała go jego klasa. Zaatakowany i tak zareagował błyskawicznie, chowając się za plecami Mainy. W końcu wciąż miał na twarzy ślady paznokci i zębów pozostałych po ostatnim ataku Amona.

– Aha-ha-ha… – Maina się zaśmiała. – Miałeś ciężko, Shinji, ale… jesteś wspaniały! Ktoś tak straszny cię ścigał, a mimo to zachowałeś spokój i dokończyłeś swoje okrążenie. Kyousuke i Eiri też wspaniale sobie poradzili, tylko ja stanowiłam problem…

– Nic z tych rzeczy.

– He?

Ku zdziwieniu wszystkich to nie Kyousuke ani Eiri pocieszyli Mainę, lecz Shinji, który spojrzał na nią z pełną powagą.

– Też świetnie ci poszło, Maina. Na początku myślałem, że będziesz jedynie kulą u nogi, ale przekroczyłaś moje najśmielsze oczekiwania. Jeśli naprawdę się starasz, możesz zrobić wszystko.

– Shi-Shinji… – Oczy Mainy się zaczerwieniły, podobnie jak policzki. – B-Bardzo dziękuję.

– Ta – zgodził się z nim Kyousuke. – Maina włożyła w to wiele wysiłku. Albo raczej…

– Ale i tak gwiazdą nie jest ona, ale ty, Kyousuke – przerwała Eiri, szturchając go w bok. – Przez moment myślałam, że to już koniec i odpadniemy.
Kyousuke uśmiechnął się gorzko, odpowiadając:

– Wiem. Wyglądało kiepsko. Nie mogę uwierzyć, że tamtych dwóch zaczęło współpracować, żeby mnie dorwać.

– Nie o to chodzi. – Eiri wzruszyła ramionami, wskazując pałkę w dłoni chłopaka. – Kiedy sięgałeś po pałkę… Jeżeli nie zostanie przekazana bezpośrednio przez poprzedniego zawodnika, drużyna ulega dyskwalifikacji.

– Ach…

Teraz coś dotarło do Kyousuke. Gdyby podniósł pałkę, co byłoby równoznaczne z podaniem przez rzut, złamałby zasady. Renko musiała zatem go kopnąć, żeby…

– Jest taka zasada? Nie miałam pojęcia! – Kiedy padło na nią spojrzenie wszystkich zebranych dookoła, Renko próbowała grać niewinną.

– Renko, ty…

– Ni-Nie zrozum mnie źle, dobra?! – Dziewczyna wstała na nogi i odsunęła się od wszystkich. – Okazałam litość, oszczędzając ci śmierci od zatłuczenia rurą waszej nauczycielki! Nie chciałam cię ocalić ani nie dawałam ci forów! Naprawdę!

– O-Och… – Eiri zrobiła zszokowaną minę, widząc wskazującą ich palcem przyjaciółkę. – Co to za nagła zmiana w tsundere?

– Lepiej się przygotujcie! – krzyknęła Renko i pobiegła do swojej klasy.

Kyousuke ruszył za nią, ale…

– …

Zatrzymało go spojrzenie Renjiego. Czuł, jak wlepia w niego pełne żądzy krwi oczy.
Nadal czekała ich ostatnia konkurencja festiwalu sportowego.

– Aaach, co za szkoda! Zostaliśmy pokonani… Co za szkoda! Nie będziemy mogli zmierzyć się z panienką Hikawą w finałowym przedstawieniu! Jaka szkoda, oh-ho-ho-ho-ho-ho! – Kiedy 1-A stała wpatrzona w Renko i resztę 1-B, Syamaya, cała we krwi, z radosnym uśmiechem na twarzy przekroczyła linię mety, unosząc ręce wysoko do góry w zwycięskiej pozie.