Konkurencja 3: Straszni mordercy straszą morderców

PLC05 – NCP05
image-1590

Takamoto Yatsuzaki
Ranga: A
Klasa: 2-A
Pseudonim: Ripper Jack
Przezwisko: Okrutny Rzeźbiarz
Najstarszy z trzech braci noszących wspólne przezwisko Ripper Jack, odpowiedzialnych za seryjne morderstwa. Zamordowali łącznie osiem kobiet i mężczyzn. Używają sprytnej, grupowej taktyki. Wierzy, że „We trzech jesteśmy w stanie mordować dwa razy szybciej”.

Motoharu Yatsuzaki
Ranga: A
Klasa: 2-A
Pseudonim: Ripper Jack
Przezwisko: Okrutny Rzeźbiarz
Podobnie jak jego bracia specjalizuje się w używaniu noży. Razem są w stanie rozczłonkować dorosłą osobę w mniej niż minutę. Jego ulubionym jedzeniem jest kebab, churrasco oraz sashimi zrobione z żywej ryby.

Takakage Yatsuzaki
Ranga: A
Klasa: 2-A
Pseudonim: Ripper Jack
Przezwisko: Okrutny Rzeźbiarz
Zawsze nosi szalik w czaszki, żeby wyrazić swoją chęć czystego odseparowania mięsa od kości. Każdy z trzech braci posiada doskonałe umiejętności walki, jednak prawdziwe zagrożenie leży w ich doskonałej współpracy.

Konkurencja 3: Straszni mordercy straszą morderców – SCREAM OUT FESTIVAL
FESTIWAL SPORTOWY ZAKŁADU POPRAWCZEGO CZYŚCIEC
• RANEK
Procesja / Ceremonia rozpoczęcia
Piekielna rozgrzewka
Krwawy wyścig na sto metrów
Skok przez stalową żyłkę
Ucieczka spod gilotyny
Wyścig zbrojeń
Rosyjska ruletka z zatrutym chlebem
Znajdź i zniszcz
Toczenie wielkiej (1 t) piłki
Apokaliptyczna bitwa konna

• POPOŁUDNIE
Bieg z morderczymi pułapkami
Wybuchowe przeciąganie liny
Póki śmierć nas nie rozłączy
Grupowe starcie piłką
Morderczy wyścig na tysiąc metrów
Powalający konkurs kostiumowy nauczycieli
Sztafeta na osiemset metrów
Finałowe przedstawienie, ostatni na nogach wygrywa*
Ceremonia zakończenia / Moment of Silence
*Starcie pomiędzy dwiema klasami z najwyższą ilością punktów. Zwycięzca wygra także cały festiwal sportowy.

Pod bezchmurnym niebem rozbrzmiewała ciężka, chaotyczna muzyka. Kiedy kakofonia riffów i bębnienia ustała, rozszedł się głośny krzyk:

– Yeaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaah! Nie stać jak słupy, chłopcy i suuuczki! Pora zaczynać doroczny festiwal sportowy, w którym wy, zestresowani po trzymaniu w zasyfionych celach, możecie dać ujście swoim psychofantazjom! Rozpoczynamy dziewiętnasty festiwal sportowy Zakładu Poprawczego Czyściec! – Ze stworzonej na szybko budki DJ’a do mikrofonu krzyczała dziewczyna z włosami pomalowanymi w jasne paski. Miała wysoki głos, nawet wyższy od pisku dobiegającego z głośników. – Czekałyście na tę okazję z rozłożonymi szeroko nogami, dziewiczki? Jesteście przygotowani do akcji, prawiczki? W tym roku, jak zawsze, oczekuję od was ekstremalnego, ekscytującego, krwawego death matchu, matkojebcy! Chrzanić bezpieczeństwo! Jebać zasady moralne! Mordujcie, ile wam serce każe! Komentować to wszystko będzie Pretty Fucking Sick, najpopularniejsza dziewczyna w szkole, czyli Kurisu Arisugawa, moja skromna osoba!

– A także wracający z nieoczekiwanego urlopu (który absolutnie nie był po to, żeby przykryć jakieś podejrzane działanie) Jadowita Opera, najbardziej znienawidzona osoba w szkole, mający trzymać drugą prowadzącą na smyczy, ja, czyli Kirito Busujima. – Nauczyciel siedzący obok przepełnionej energią uczennicy szybko się przedstawił.

Kurisu postawiła nogę na stoliku, układając dłoń w symbol rogów.

– FUUUUUUUUUUCK! To wasi prowadzący, niewdzięczne świnie! Nie dać się tam zabić, macie dotrwać aż do finału! Zaczniemy od procesji wejścia. Pokażcie swoje zepsucie i nienawiść reszcie śmieci, takich jak wy! ZACZYYYYNAAAMYYYY!

Po raz kolejny z głośników wystrzelił death metal. Pierwsi uczniowie, czekający do tej pory na rozpoczęcie, w końcu przekroczyli upiornie wyglądającą bramę, udekorowaną tak, by wyglądała jak wejście do piekieł. Mieli na sobie długie, białe kurtki z czerwonym napisem KILL na plecach. Szli w pełnej synchronizacji, prowadzeni przez dziewczynę wyglądającą jak porcelanowa lalka. Miała białą przepaskę na czole oraz lekko kręcone blond włosy.

PLC05 – NCP06
image-1591

– No prooooszę! Pierwsi wchodzą niezaprzeczalni faworyci, czyli klasa 3-A, ubrana na biało, której przewodzi przewodnicząca komitetu dyscyplinarnego, Killing Mania, Saki Syamaya, a także członkowie fanklubu Morderczej Księżniczki, czyli reszta klasy. Ich wychowawczynią jest najmilsza, ale także najbardziej przerażająca nauczycielka w szkole, Outrange Outrage, pani Mihiro Mizuchi! Ich slogan brzmi „Zwyciężymy. Macie nasze współczucie, wszyscy jesteście porażkami!” i został zaproponowany przez samą Saki Syamayę! Jej nienaganne maniery są cholernie irytujące, ale słowa osoby, która zarżnęła dwadzieścia jeden osób, należy brać na poważnie, nie? Wiecie, sama parę razy o mało co nie zginęłam z jej ręki!

– Masz rację. Zarówno z tytułu, jak i umiejętności jest najlepszą morderczynią w tym zakładzie.

Następna grupa miała na sobie kamizelki ochronne, nałożone na czarne mundurki, grube rękawice i glany. Wyglądali jak oddziały specjalne, tak też zresztą maszerowali.

– Na scenę wchodzi kolejny faworyt! Czarni od stóp do głów, grupa bojowa z 3-B! Przewodzi im wiceprzewodniczący komitetu dyscyplinarnego, Takaya ‘Under Oath’ Kiriu! Razem z Heartless Mei Kuroki oraz Faceless Amon Abashiri stanowią wyjątkowo groźnego przeciwnika. Ich wychowawcą jest tajemniczy starzec, pan Greyman, the Moon Maniac, a sloganem „Chociaż to festiwal, pohamujmy się trochę i zabijajmy z opanowaniem”, wymyślonym przez Takayę Kiriu! Ja, Kurisu Arisugawa, także należę do tej klasy, jednak nie wezmę udziału w zawodach, dzięki czemu będę mogła komentować wszystkie konkurencje. Mieliście szczęście, łajzy jedne, to uratowało wam życie! Hahahaha!

– …Tak. Teraz kolej klas drugich. – Busujima kontynuował wprowadzenia, ignorując maniakalny śmiech Kurisu.

Kolejno bramę przekroczyła grupa ubrana na różowo, a za nią inna mająca purpurowe płaszcze happi narzucone na białe stroje.

– Klasa 2-A ma kolor różowy. Przewodzą jej niesławni bracia Ripper Jack, będący wyjątkowo problematyczną grupą sadystycznych i okrutnych…

– Oni problematyczni? Wolne żarty! W porównaniu do mnie, królowej kłopotliwych dzieci, są grzeczniutcy. Przy mnie, seryjnej morderczyni Nightmare Theate, która stworzyła wspaniałe przedstawienie, angażując do tego policję, media, a także zwykłych ludzi…

– Nie rozmawiamy o tobie. Skup się na swojej pracy, Arisugawa.

– Hiaaa?! – Kurisu krzyknęła na widok węża, kierującego się w stronę jej szyi. – P-Przepraszam. W-Wracając do tematu. Wychowawcą 2-A jest narcystyczny przebieraniec… Znaczy się piękna i modna Kaleido Blade Dahlia Barazon! Ich slogan brzmi „Nieważne, czy wygramy, czy nie. Jesteśmy tu, by nacieszyć się polowaniem” i został napisany przez Takamoto Yatsuzaki! Cóż, trudno się z tym nie zgodzić, bo jeżeli coś nie przynosi ci radości, to po co w ogóle to robić?! Trafili w samo sedno. – Chwila ciszy. – Ale! – krzyknęła Kurisu, kiedy wąż zaczął owijać się wokół jej szyi. – Sądząc po strojach, najwięcej radości z festiwalu będzie czerpać klasa 2-B!

Mówiła o grupie ubranej w płaszcze happi z napisanymi na nich BLOOD FESTIVAL, co było typowym strojem podczas festiwali. Zamiast przenośnej świątyni, noszonej podczas uroczystości, na ramionach mieli krwistoczerwoną bestię. Była niska, gruba, miała mniej więcej półtora metra długości, przyklejone do głowy uszy, a także długie włosy, bujające się na boki. Wrażenie dopełniały puste oczy oraz długi język, zwisający z otwartej paszczy, który sięgał aż do pazurów bestii. Innymi słowy, dziwny kostium maskotki, jakie można zobaczyć podczas zawodów sportowych. Ta komiksowa postać także miała na sobie purpurowy płaszcz happi oraz flagę w tej samej barwie.

– Kolorem tej klasy jest purpurowy! To, co niosą jak przenośną świątynię, jest w rzeczywistości najsilniejszym uczniem klas drugich, Beast of the Gale, Haruyo Gevaudan Tanakaaa! Hmm? Chcecie zobaczyć, jak wygląda bez kostiumu? Stop, nie! Rok temu jeden z uczniów spróbował zajrzeć do środka i skończył w worku na zwłoki! Ich wychowawca to pan Shidou ‘Break Fast’ Muguruma! Podobnie jak ich nauczyciel, wybitny zabójca, cała klasa jest doskonale wyszkolona w używaniu broni! Ich slogan na ten festiwal, „Wszyscy sprzeciwiający się naszym wojskowym rządom zostaną rozniesieni w proch. Przygotujcie się”, został stworzony przez Haruyo. Trudny do odczytania, bo zapisano go w dziwny sposób!

– Mimo dziwnego wyglądu to dziewczyna.

– Tak, plotki mówią nawet, że wyjątkowo piękna! Podczas kiedy my się zastanawiamy, jak wygląda naprawdę, na stadion weszła nowa grupa! Przeszli egzamin z mordowania i zapisali się do tej szkoły, nasze pierwsze klaasyyy! Witaaamy!

Po jeszcze bardziej energicznym niż wcześniej wprowadzeniu, któremu towarzyszyła także bardziej agresywna muzyka, na teren zmagań wszedł Kyousuke. Jego klasa maszerowała w idealnej synchronizacji, ubrana w białe bluzy dresowe i czerwone spodenki.
Kurisu z wężem okręconym wokół szyi jak szalik wykrzyczała:

– Pierwsza wchodzi klasa 1-A w barwach świeżej krwi! Ich wychowawczynią jest osoba, której osobowość to całkowite przeciwieństwo wyglądu, Bellows Maria Hijiri Kurumiya! W tej drużynie lepiej uważać na znanego ze swojego bestialstwa… Tak, jego!

– …?!

Kyousuke uniknął jadowitego węża, który z jakiegoś powodu poszybował w jego stronę. Poprawił uchwyt na banerze, a następnie wlepił spojrzenie w budkę komentatorów.
Kurisu rzuciła, przesadnie udając strach:

– Hiaaa! Chyba zwróciłam na siebie jego uwagę! Rzuciłam w niego wężem, otrzymując w zamian wyjątkowo mordercze spojrzenie! Tego właśnie można oczekiwać po Krwawym Magazynierze, ma niebywale ostre sztylety w oczach! W każdym razie nazywa się Kyousuke Kamiya, jest masowym mordercą pierwszej klasy i z liczbą dwunastu ofiar przoduje pod tym względem na swoim roku! Czy starsze klasy dadzą radę zatrzymać takiego potwora? Czy może skończą tak, jak jego ofiary?! Sloganem tej grupy jest „Zmiażdżę was wszystkich, starszaki. Jeden cios, jeden trup, jesteście tylko zbiorem zgniłych śmieci!”, napisanym przez Kyousuke Kamiyę!

– He?

Chwila… Nie pamiętam pisania czegoś takiego. Sądząc po słownictwie, to musiała być Kurumiya…
Kyousuke przeszył zimny dreszcz, a na stadionie zapanowała mordercza atmosfera.

– Hiaaa! Co takiego powiedziałeś, Kyousuke Kamiya?! Jeszcze przed zapisaniem się do tej szkoły nosił przydomki Slayer, Megadeth, Metallica, Anthrax i wiele, wiele innych, ale czy wciąż jest tak silny?! – ciągnęła Kurisu. – Już na samym rozpoczęciu zawodów prowokuje starsze klasy, rozpalając w nich żądzę krwiiiii!

– Moja żądza krwi także wzrosła. Co zrobiłaś z moim przyjacielem?

Ignorując wlepiającego w nią pełne wyrzutu spojrzenie Busujimę, Kurisu krzyczała dalej:

– Jednak to nie wszystkie klasy! Jest jeszcze 1-B, także mająca niebywałego potwora! Ich barwą został jasnoniebieski, a klasę prowadzi Kirito Busujima!

– Cóż, prowadziłem. Po moim „wypadku” szybko zwerbowano nauczyciela spoza szkoły na zastępstwo. Nie sądzę, żeby drugie i trzecie klasy ją znały, więc pozwólcie mi przedsta…

– Miło mi was poznać, niegrzeczne dzieci!

W tym momencie kobieta ubrana na biało wyrwała Busujimie mikrofon.

– Nazywam się Reiko Hikawa, będę dziś pełnić rolę wychowawcy klasy 1-B! To mój pierwszy raz, więc bądźcie delikatni, dobrze? Heh-heh. Przy okazji, mam miseczki J.

– …?!

W tym momencie uczniowie maszerujący wokół murawy boiska popadli w nieład, głównie chłopcy, zatrzymując się nagle i spoglądając na budkę komentatorów. Klasa 1-B już znała tę informację, więc nie zakłóciła ich marszu. Grupa prowadzona przez dziewczynę w czarnej masce przeciwgazowej miała na sobie spodenki i niebieskie koszulki z logiem GMK48.
Busujima, który odzyskał mikrofon, zakomunikował:

– Wszystkie klasy poza 1-B otrzymują przewinienie.

Kurisu, wpatrzona w biust Reiko, w końcu doszła do siebie.

– Niewiarygodne! Ej, serio? A, B, C, D, E, F, G, H, I, J…? J-J-J-J?! – krzyknęła z podziwem. – Co u licha?! Ta nauczycielka zabrała na zawody broń masowego rażenia. Nie bomby atomowe, a atomowe cycki! To po prostu masakra! Nawet ja, zwykła miseczka B, doznałam ciężkich obrażeń… – Kurisu zacisnęła zęby, kładąc dłoń na swojej płaskiej piersi. Po chwili jednak potrząsnęła głową i zacisnęła mocniej mikrofon. – W-Wracając do tematu! Prowadzeni są przez tę GTO, Great Teacher Oppai, posiadają silne rodzeństwo pokryte tatuażami i o twarzach zasłoniętych przez maski przeciwgazowe, których nie zdejmują nawet w nocy! A to dopiero początek. Zupełnie jakby zebrała się tam sama zgraja świrów! Ich sloganem jest „Cycuszki!”, a został on napisany przez Renko Hikawę! He? Co? Co u licha?! Ten żart posuwa się już za daleko! To jakaś reklama cycków? Oooooch, co to ma być?! Balony tej w masce też są ogromne! Jasna cholera, co mam jeść, żeby wyhodować takie cyce?! Kurwa! Panna cotta! Fuu….?! – Kurisu rzuciła mikrofon i wyrywając sobie włosy z głowy, zaczęła uderzać twarzą w stolik.

Ignorując ją, Busujima kontynuował:

– I to wszystkie sześć klas. Razem udział bierze dziewięćdziesiąt dziewięć uczniów, którzy będą walczyć o punkty mające zapewnić im dominację na tych przepełnionych przemocą, krwią i łzami zawodach. Czeka nas wyjątkowe przedstawienie, w którym wszyscy aktorzy są skazanymi mordercami. Nie ma tu mowy o zasadach moralnych ani prawach człowieka! Podekscytowani?! To zaczynamy!

× × ×

Zaraz po zakończeniu procesji rozpoczęła się ceremonia otwarcia. Reprezentanci klas, noszący flagi, poprowadzili grupy, ustawiając uczniów w dwóch kolumnach. Głośny metalcore, dobiegający dotąd z głośników, ucichł. Na platformę weszła kobieta, trzymając ręce za plecami. Ubrana była w biały garnitur i miała rozpuszczone, długie, czarne włosy oraz oczy tej samej barwy, których delikatne spojrzenie spoczęło na uczniach.

– Rozpoczynamy Jedenasty Festiwal Sportowy Zakładu Poprawczego Czyściec – ogłosił Busujima. Kurisu siedziała obok niego nieprzytomna, z twarzą w kałuży krwi, powstałej po ciągłym uderzaniu głową w stolik. – Dyrektor jest… jak zawsze dysponowany, tak więc powitajcie wychowawcę klasy 3-A, panią Mihiro Mizuchi.

– Dziękuję.

Kobieta skinęła głową z uśmiechem, a następnie rozejrzała się po uczniach z miną sugerującą, że nie byłaby w stanie skrzywdzić nawet muchy.

– Tam.

Bum, bum.
Wyciągnęła szybko parę pistoletów ukrytą za plecami i dwukrotnie wystrzeliła.

– Hiaaa?! – Dwaj uczniowie padli na ziemię.

– …?!

Mina nauczycielki się nie zmieniła.

– Cisza – powiedziała delikatnym głosem, wciąż trzymając w dłoniach pistolety. – Powstrzymajcie się od zbędnych szeptów. Inaczej zrobię to ponownie.

– Ookubo, Kattaaa! Żyjecie?! – Jeden z uczniów sprawdzał stan kolegów z 3-B.

Dziewczyna z tej samej grupy krzyknęła:

– Pani Mizuchi, to nieuczciwe! Nie może pani tak strzelać do uczniów, obniżając szansę…

Bum.
Mizuchi wystrzeliła ponownie, uciszając dziewczynę.

– Sayaaaaaa?!

Bum.
Tym razem pocisk został wystrzelony z lewego pistoletu, uciszając krzyczącego ucznia.
Mizuchi już się nie uśmiechała, na jej czole była za to wyraźnie widoczna żyła, która jej wyszła z gniewu.

– Powiedziałam: cisza. Nie chcę marnować pocisków na świnie niepotrafiące wykonać prostych poleceń. Przy okazji, to nie są ślepe pociski. Ktoś chciałby to sprawdzić?

– …

Odpowiedziała jej głucha cisza.

– Bardzo dobrze – Kobieta opuściła pistolety, spojrzała na uczniów ładowanych na nosze i uśmiechnęła się ponownie. Kyousuke i pozostali uczniowie klas pierwszych trzęśli się ze strachu, słuchając jej dalszych słów. – Zostaliśmy pobłogosławieni doskonałą pogodą – ciągnęła. – Uważajcie, żeby nic sobie nie zrobić. – Na koniec dodała: – Nie przemęczajcie się za bardzo.

Już po tonie ceremonii rozpoczęcia uczniowie doszli do wniosku, że czeka ich wyjątkowo ciężka próba. A przysięga tylko wzmocniła to przekonanie.

– Niniejszym przysięgamy stracić panowanie nad agresją, zapomnieć o sportowym duchu, używać w walce wszelkich możliwych środków, takich jak przemoc, napaść, zniewagi, napaści seksualne, pułapki i oszustwa, by całkowicie zgnieść w pył naszych przeciwników! Reprezentantka uczniów, Saki Syamaya.

Oczywiście przysięgę prowadziła przewodnicząca komitetu dyscyplinarnego, a sam jej nieortodoksyjny tekst raczej nie pasował do instytutu, który miał reformować młodzież. Uczniowie mieli wrażenie, że tak jak letni obóz, takie wydarzenie nigdy nie miałoby miejsca w tego typu placówce. Dlatego też pierwszoklasiści (w tym Kyousuke), nieznający prawdziwego przeznaczenia tego miejsca, zaczęli coś podejrzewać.

– Pora na hymn szkoły.

Podczas śpiewania hymnu, którego siedemdziesiąt procent stanowił deathmetalowy growl, Kyousuke spojrzał w prawo, na dziewczynę w stroju maskotki. Trening w zabijaniu miał rozpocząć się na drugim roku, jednak dopiero teraz, kiedy stał w jednym miejscu ze starszymi klasami, zrozumiał, jak bardzo różnią się od jego grupy. Wśród nich wszystkie osoby wyglądały, jakby nie opuszczały ciemnej uliczki, i otaczała je dziwna atmosfera. Ich instynkt zabójcy został doszlifowany do granic możliwości, co czyniło ich po prostu przerażającymi.

– …

Po lewej stronie chłopaka stała dziewczyna w czarnej masce przeciwgazowej.
Zrozumiał w końcu, że osoby takie jak Renko i Syamaya próbują ukryć swoją naturę i wtopić się w otoczenie, jednak nieważne, jak bardzo starają się udawać, zawsze roztaczają dziwną i przerażającą aurę. Wiedząc, że wszystkie starsze klasy przeszły już wyszkolenie, przez co są wyjątkowo niebezpieczne, Kyousuke pomyślał, zaciskając pięść: Właśnie dlatego muszę trzymać klasę razem.

× × ×

Po zakończeniu ceremonii rozpoczęcia, a także rozgrzewki w typowym dla tej placówki stylu, uczniowie opuścili tereny zmagań.
Pierwszą z szesnastu konkurencji stanowił krwawy wyścig na sto metrów. Mimo nazwy był to zwykły bieg do połowy toru. Za wygraną przyznawano niewiele punktów, jednak odbywało się pięć biegów, więc ich końcowa suma mogła nie być aż tak niska.
Do pierwszego, rozpoczynającego także całe zawody, wyznaczono:
Tor 1: Chihiro Andou (1-B), ranga: C+,
Tor 2: Ronaldo Gacey (2-A), ranga: B,
Tor 3: Kotonoha Katsura (3-A), ranga: B+,
Tor 4: Hiroshi Rekuta (2-B), ranga: B+,
Tor 5: Mei Kuroki (3-B), ranga: A+,
Tor 6: Shinji Saotome (1-A).

– Już moja kolej? Patrzcie, zademonstruję wam, co to znaczy mieć dobry start, odnosząc spektakularne zwycięstwo – rzucił noszący czerwoną przepaskę na czole Shinji.

Z widowni dobiegł głos wymachującej flagą klasy Tomomi:

– Shinji! Daj z siebie wszystko!

Chłopak odpowiedział:

– O to nie musisz się martwić. Może na pierwszy rzut oka na to nie wyglądam, ale jestem całkiem uzdolnionym sportowcem, na sto metrów ledwie przekraczam dwanaście sekund! Na pewno nie przegram z żadnym normalnym przeciwnikiem. Ale…

Shinji spojrzał na osobę po swojej prawej. W całkowitej ciszy stała tam dziewczyna z kręconymi włosami, mająca ochraniacze w każdym możliwym miejscu.
Chłopak, uśmiechając się, wyciągnął do niej rękę i powiedział:

– Miło mi poznać, panienko. Nazywam się Shinji Saotome, z pierwszej A. Jesteś wyjątkowo piękna. Będę musiał uważać, żeby twój czar nie zawrócił mi w głowie podczas wyścigu.

– Dokładnie – odpowiedziała, ignorując wyciągniętą w jej stronę dłoń.

– Ach. – Siedzący na trybunach Kyousuke ją skojarzył. – To ona poprowadziła nas do lasu podczas obozu…

– T-Tak. – Maina pokiwała głową. – Jest z komitetu dyscyplinarnego, prawda? Ciekawe, czy Shinji naprawdę ma jakieś szanse to wygrać… – dodała niepewnym głosem.

Tamta dziewczyna na obozie przedstawiła się jako Morita, jednak najwyraźniej jej prawdziwe nazwisko to Kuroki. Nie miała na sobie swoich srebrnych okularów, co czyniło otaczającą ją aurę jeszcze bardziej przerażającą.
Obok niej pozycje zajmowali kolejno chłopak przebrany za klauna z czerwonym afro i dziewczyna patrząca gdzieś daleko w dal.

– Skoro wszystko dozwolone… to mogę ich zjeść?

Na pierwszym torze stała śliniąca się Chihiro, wpatrzona w pozostałych zawodników, jakby mieli być jej następnym posiłkiem.
Z głośników wystrzelił melodyjny death metal.

– It’s showtiiiiiime! Nasze krwawe Koloseum otworzy krwawy wyścig! To zabawne, bo ma dziwną nazwę.

– Tak, tak. No cóż, jesteście gotowi? Zajmijcie miejsca.

Szóstka zawodników przyjęła pozycję do startu.

– Przygotujcie się…

Bum!

– Ghhh?!

Na dźwięk wystrzału Kuroki wyciągnęła pałkę i uderzyła nią Shinjiego w bok. Chłopak zawirował w powietrzu, rozlewając dookoła krwawe wymiociny, aż w końcu wylądował na części widowni zarezerwowanej dla 1-A.

– Kiaaaa?! Shinji, nic ci nie jest?

– Bon appétiiiiiit!

Kiedy Tomomi z krzykiem upuściła flagę, Chihiro skoczyła na chłopaka w stroju klauna, który wbiegł przed nią, jednak…

– Ronaldo magic.

– He?

Szczęki dziewczyny nic nie złapały, a jej cel zniknął jak w magicznej sztuczce. Kanibalka w panice zaczęła się rozglądać.
Po uniknięciu ataku klaun, radośnie klaszcząc i podśpiewując, wyprowadził kopnięcie w żołądek Chihiro.

– Ghh!

Dziewczyna upadła na ziemię, tocząc pianę z ust i ledwie mogąc złapać oddech.

– Przepraszam! Kiedy Ronaldo zaczyna się dobrze bawić, kończy, zabijając.

W tym samym czasie, kiedy klaun przydusił Chihiro, siadając na niej, Kuroki złapała Shinjiego za kołnierz i wciągnęła na tor.

– Jesteś poza granicami.

– A cóż to?! Mei Kuroki z 3-B i Ronaldo Gacey z 2-A ignorują wyścig, skupiając się na walce z pierwszoklasistami!

Chociaż ta potyczka była wyjątkowo jednostronna.
Kuroki trzymała Shinjiego lewą ręką za kołnierz, okładając go pałką trzymaną w prawej dłoni. Ronaldo natomiast wypracował sobie dobry rytm w okładaniu pięściami twarzy Chihiro. Pierwsza z niezmienną, cały czas spokojną miną, drugi tryskający radością, żadne z nich jednak nie okazywało najmniejszej litości dla przeciwnika.

– Violeeeeeeence! Niesamowita Heartless, zero empatii, nierozumiejąca bólu i cierpienia innych! Suka mogąca dopuścić się dosłownie wszystkiego bez mrugnięcia okiem. Rzeczy, przez które nawet nas ruszyłoby sumienie, dla niej są niczym! Drugi natomiast to Cannibal Clown Ronaldo Gacey, który zwabił dzieci magiczną sztuczką z przedmiotem w rękawie, zabił je, a potem zrobił z ich mięsa hamburgery! Nie przestanie, póki nie przerobi przeciwników na mielone!

– Nieee! Shinji! Shinjiiii!

– Łaaaaa. Chihirooooo!

Z widowni dobiegały krzyki klas pierwszych. Tomomi, nie mogąc się opanować, spróbowała wbiec na murawę, ale Kurumiya ją zatrzymała, krępując ręce dziewczyny za plecami.

– Uspokój się. Uprzedzałam przecież, że to będzie pole bitwy, prawda? Jeżeli teraz tam pójdziesz, ciebie też zabiją. Wiele grup nie dba o punkty, a ich celem jest eliminacja przeciwników! Dlatego kazałam wam zachować czujność! Ale ci idioci… – Kurumiya, patrząc na stadion, zacisnęła zęby z nerwów. Na początku Shinji i Chihiro próbowali w desperacji walczyć, ale w końcu ich siły osłabły i stracili przytomność. Pozostali zawodnicy już dawno minęli linię mety.

– Może zostawmy to tak. – Kuroki w końcu wypuściła Shinjiego z uścisku, rozejrzała się dookoła, a następnie ruszyła w stronę Ronaldo.

– Luu. Luu. Laaa. Luu. Luu!

– Przestań.

– Laaaa?!

Dziewczyna kopnęła klauna w jego czerwone afro. Następnie, patrząc na leżącego na ziemi chłopaka, przygniotła go butem, mówiąc:

– Jako członek komitetu dyscyplinarnego nie mogę przymknąć oka na taki akt przemocy. Oko za oko, ząb za ząb, przemoc za przemoc. Tym samym teraz ja zniszczę twoją twarz.

– Cooooo?!

Trzask.
Kuroki zdeptała kilka razy twarz Ronaldo, a następnie powoli ruszyła w stronę linii mety.
Shinji, Chihiro i Ronaldo leżeli na ziemi, nie mogąc się podnieść. Szybko podbiegła do nich drużyna medyków, załadowała na nosze i wyniosła ze stadionu.

– Bam-bam-baaaam! Co za bieeeeg! Wygrywa Kotonoha Katsura z 3-A, drugie miejsce zajmuje Hiroshi Rekuta z 2-B, a trzecie Mei Kuroki! Pozostała trójka nie była w stanie ukończyć konkurencji! Starsze klasy dały im gorzki chrzest bojowy! Uda wam się po tym pozbierać, pierwszaki?! Mamy nadzieję, że tak, bo przed nami kolejne biegi!

× × ×

Klasy pierwsze poniosły sromotną klęskę także w dwóch kolejnych wyścigach. Starsi uczniowie wykorzystywali szok, w jakim wciąż byli młodsi koledzy po pierwszym biegu, atakując ich zaraz po sygnale startu. Klasa A straciła dwóch uczniów, a B jednego chłopca i dziewczynę.
Ziew.
W czwartym wyścigu klasę A miała reprezentować piękna, ziewająca dziewczyna. Eiri, mająca na czole czerwoną wstążkę, bez cienia entuzjazmu stanęła na linii startu. Przy jej nogach…

– Aha-ha, cóż za piękne, gładkie nogi…Ten idealny balans pomiędzy tłuszczem i mięśniami… Sam ich widok sprawia, że chcę sięgnąć i… Aha-ha-ha… A te spodenki… Czyżby pani Kurumiya chciała zabić mnie pożądaniem?! Aaaach, nie mogę przestać się ślinić… Ha-ha…

Syamaya przeszła ze swojego toru na pierwszy i kucnęła, obserwując nogi Eiri, która próbowała udawać, że tego nie zauważa, chociaż zdradzał ją lekko poirytowany wyraz twarzy. Nawet pozostali uczniowie na innych torach mieli zakłopotane miny.
Jednak…

– Przeeepraaaszaaam!

Jak tylko wyścig się rozpoczął, Syamaya zademonstrowała swoją siłę, natychmiast pokonując osoby na sąsiednich torach jednym ciosem.

– Ghhh!

– Ghaaaa?!

Zostawiając krwawiącą parę za sobą, wystrzeliła do przodu, obierając na cel uczennicę w płaszczu happi. Demoniczna ręka Morderczej Księżniczki sięgnęła w stronę biegnącej przed nią dziewczyny w niebieskiej koszulce.

– Stoisz mi na drodze. Odsuń się!

– He? Kiaaaaa!

Syamaya złapała ją za szyję, a następnie pociągnęła do tyłu z całej siły.
Biegnący przed nią chłopak obejrzał się, otwierając szeroko oko ze zdziwienia.

– He? Nie możesz… Azraelu, kontruj się! To dopiero początek Ragnaroku, nie możesz jeszcze użyć swej mocy, Skylit Dri…

Ignorując Kuugę Makyouina (prawdziwe imię Michirou Suzuki), który kucnął, nerwowo ściskając swoją lewą rękę, Syamaya z pełnym pasji spojrzeniem przyspieszyła jeszcze bardziej.

– Panienko Akaabaneeeee! Proszę poczeeeekać! Proszę pozwolić mi skosztować tych pięknych nóg! Kiedy cię złapię, najpierw je wyliżę, potem ściągnę te spodenki, by dostać się do twego sekretnego ogrodu, a następnie… Ha-ha-ha… Później XX i XX, a potem XX, kiedy wszyscy będą patrzeć!

– N… Nieeeeeeeeeee!

Eiri ze łzami w oczach przyspieszyła, szczerze bojąc się o swoją niewinność. Mimo to nie mogła zostawić Syamai w tyle i już po chwili ta sięgnęła dłonią w stronę jej spodenek.

– I koooooooooniec! Wbrew wszelkim oczekiwaniom wygrywa Eiri Akabane z 1-A! Druga była Saki Syamaya z 3-A! Na scenę wkroczyła niebywała uczennica… która uwiodła Killing Manię swoimi nogami! Tak swoją drogą, uczeń z 1-B także dotarł do mety!

– Ha-ha! Złapałam cię! Oho-ho-ho!

– Iaaaaaaaaaaaaa! Puszczaj mnie, zboczona księżniczkooo!

– He-he-he… Teraz czeka cię smak prawdziwego piekła! Delektuj się tym tymczasowym zaproszeniem, póki możesz! – powiedział cicho Michirou, mijając leżące tuż za linią mety dziewczyny.

– Eee… Ktoś byłby tak miły i powstrzymałby pannę Syamayę?

× × ×

– No dobrze, skoro pani Mizuchi powstrzymała pewnego członka komitetu dyscyplinarnego przed publicznym popełnieniem niemoralnego aktu…

– Zaczynamy piąty wyścig! Pora na ostatnią odsłonę Krwawego wyścigu na sto metrów! Powitajcie szóstkę zawodników aż tryskających energią! Na pierwszej linii…

– Yooooo! Przyszedł czas na to, na co wszyscy czekaliście! W końcu główny bohater wchodzi na scenę i obije mordy wszystkim pobocznym postaciom! Hahahahaha! Jestem…

– Kuuuuurwa! – krzyknęła Kurisu, wychylając się z budki komentatorskiej i pokazując środkowe palce. – Nie przerywaj mojej relacji na żywo! Zajebię cię, cholerny irokezie! Więc to ty jesteś tym niesławnym gnojem, o którym wszyscy mówią. Myślisz, że odbierzesz mi tytuł najbardziej kłopotliwego ucznia w zakładzie, co?!

– Proszę, nie angażujcie się w takie nieodpowiednie konkursy – powiedział Busujima.

– Konkurs? Hyahahaha! Nie możesz mnie do nikogo porównywać. Żałosne płotki jak ty zostaną zmiecione na proch! Jaki konkurs?!

Pośród szóstki uczniów ustawionych w linii stał oczywiście Irokez, prowokujący zarówno Kurisu, jak i pozostałych uczniów ze starszych klas, nie myśląc w ogóle o późniejszych konsekwencjach. Jedynie jedna uczennica ustawiona razem z nim nie reagowała, pozostała trójka miała krew w oczach.

– Żałosne. Nie dajcie się prowokować temu słabeuszowi. Jeżeli taka tania prowokacja na was podziała, nie jesteście wcale lepsi od niego.

Była to Beast of the Gale, Haruyo Gevaudan Tanaka, ubrana w czerwony strój maskotki, najsilniejsza uczennica klas drugich i podobno najlepszy wojownik w całym zakładzie. Kurumiya ostrzegła swoją klasę, żeby właśnie na nią najbardziej uważać. Haruyo zabiła siedem osób przed osadzeniem oraz jedną już w zakładzie, dlatego też nauczycielka uznała ją za zagrożenie rangi S, takiej samej, jaką dała Syamai.
Poza tym…

– …

W szeregu stał także Renji Hikawa, góra mięśni z szarą maską przeciwgazową, która robiła z niego równie tajemniczą osobę co Haruyo.
Dziewczyna powiedziała z zadumą w głosie:

– Ła! Nie jesteś zwykłym kotem. Wyczuwam wokół ciebie strumień niezwykłej energii.

– …

Renji zachował milczenie, nawet nie spojrzał w jej stronę.

– Ohohoho, rozumiem. Nie chcesz się angażować w rozmowy przed walką? Interesujące. Lubię cię, panie masko. Przynajmniej będę mieć z tego chociaż trochę zabawy. Nie złam się na mnie zbyt łatwo!

Renji jednak dalej ją ignorował.
Haruyo wydała z siebie dziwny, gniewny śmiech. Prawdopodobnie tak jak Irokez i inni próbowała nakręcić się przed biegiem.
W tym momencie z głośników dobiegła ciężka, basowa muzyka.

– No dobra, zaczynajmy! Ej, Irokez, wracaj na pozycję! Drugie i trzecie klasy, uciszcie tego cholernego kota raz a dobrze, żeby nigdy więcej nie mógł wydzierać ryja w moją stronę!

W tym momencie rozległ się sygnał startowy.
Haruyo wystrzeliła nagle do przodu, zmieniając tor z szóstego na pierwszy i machając przy tym swoimi puszystymi rękoma szybciej, niż mogło to dostrzec oko. Niestety, nie tworzyło to żadnego ciekawego efektu do oglądania, ale wyraźnie zaskoczyło pozostałych zawodników.

– Hy? Hya-hya-hya-hahahaha! – Irokez zaczął się śmiać, uderzając w swoją pierś, po czym położył dłoń na ramieniu stojącej obok niego Haruyo. – Co jest? Zaskoczyłaś mnie. Gya-haha! To pewnie element przedstawienia, tak jak ten twój cały kostium.

– Nie przejmuj się tym. Już jest po tobie.

– Hya… ha?

W tym momencie z nosa Irokeza zaczęła płynąć krew. Chwilę później wyciekała już także oczami, ustami, uszami i pozostałymi dziurami w jego ciele.

– Eeee?! Co to ma byyyyć?! Krew! Nie chce przestać płynąć! Gyaaaaaa! P-P-Pomóżcie mi!

Nie tylko Irokez był przerażony. Pozostali zawodnicy z klas drugich i trzecich także krwawili ze wszystkich możliwych otworów i chwilę później wszyscy leżeli już na ziemi.

– He?

Nikt nie wiedział, co się dzieje.

– Coooo?! – dobiegł histeryczny głos Kurisu z budki komentatorskiej. – C-Co, u licha, się stało?! Do tej pory widziałam takie rzeczy tylko w komiksach i kreskówkach! Co ona zrobiła?!

– O rety, czyżby to była Pięść Zabójcy? – skomentował Busujima.

– Pięść Zabójcy?

– To typ sztuki walki, uprawiany przez mistrzynię Rokushę. Polega na zadaniu obrażeń wewnątrz ciała, a nie jak zwykle na zewnątrz, dlatego ofiary takich ataków wykazują symptomy z opóźnieniem, tak jak właśnie sami zobaczyliśmy. Atak polega na zakłóceniu energii życiowej i zniszczeniu jego organów, doprowadzając do nagłej śmierci. Musiała się tego nauczyć od mistrzyni tej techniki, która zresztą jest jej wychowawczynią. Opanować tak przerażającą technikę w ledwie pół roku. Co za niebywale uzdolniona, młoda dama! Być może ten kostium amortyzuje zewnętrzne uderzenia niczym rękawice bokserskie, jednocześnie zwiększając siłę ataków wewnętrznych.

– Tak – potwierdziła Haruyo, śmiejąc się chwilę później. – Hohoho! Moja mistrzyni mnie tego nauczyła. Chociaż dopiero trenuję, żaden przeciętny człowiek nie przetrwa takiego uderzenia. Dzięki temu całkowicie wyeliminuję…

– …

– Ale wygląda na to, że nie na wszystkich to podziałało.

Pośród uczniów leżących w kałuży krwi stał spokojnie chłopak w szarej masce przeciwgazowej.
Renji także powinien otrzymać cios Pięścią Zabójcy, jednak nieważne, ile czasu minęło, nie zaczynał w ogóle krwawić. Stał, tak jak wcześniej, wpatrzony w punkt przed sobą.

– Fa-ha-ha! Przyjąłeś mój atak i wciąż stoisz. Interesujące, interesujące, kocie! Pomyśleć, że spotkam kogoś równie silnego jak Kyousuke.

– He?! Ona też wzięła mnie na celownik? – rzucił pod nosem wspomniany chłopak.

Możliwe, że po prostu obrali mnie za cel bez mojej wiedzy…
Być może niektóre osoby ze starszych klas interesowały się nim już wcześniej, a może chodziło o jeden z incydentów w nowym budynku szkoły, do którego chodzili w tajemnicy przed festiwalem sportowym.
Kiedy Kyousuke o tym myślał, czując się lekko przytłoczony, Haruyo ostrożnie podeszła do Renjiego.

– No cóż, pozwolisz zatem, że pójdę na całość. To nie będzie dla ciebie łatwe, pewnie odbiorę ci życie, ale proszę, nie miej do mnie żalu, dobrze? A teraz patrz!

PLC05 – NCP07
image-1592

Haruyo tupnęła w ziemię, a następnie wyskoczyła w stronę przeciwnika.

– Sto uderzeń Pięści Zabójcy!

Zaczęła wyprowadzać niewiarygodnie szybkie uderzenia.

– Aa-cha-cha-cha-cha-cha!

Trudno było policzyć, ile ciosów zadała. Trwało to jednak kilka sekund, a ostatni z nich był wymierzony w lewą stronę klatki piersiowej Renjiego.

– Hooo – wydała z siebie dziewczyna.

– …

Jednak Renji stał jak wbity w ziemię. Atmosfera zrobiła się wyjątkowo napięta, wszyscy czekali na to, co się wydarzy. Minęło dziesięć, dwadzieścia, trzydzieści sekund…

– He? To dziwne. Efekty powinny być widoczne, ale…

– …

W końcu minęła cała minuta. Haruyo uspokoiła oddech, a następnie dotknęła piersi Renjiego.

– Hmm. Czyżbym popełniła jakiś błąd? Spróbuję jeszcze raz. Sto uderzeń Pięści Zabójcy! Aa-cha-cha-cha-cha-cha!

Renji spojrzał w dół na Haruyo, a następnie cofnął prawą stopę.

– Ksssh.

Chwilę później…

– Ha?!

Wyprowadził zwykłe kopnięcie prosto w jej brzuch, zagłębiając czub swojego buta w jej żołądek. Kostium zwierzaka złożył się wpół, wystrzeliwując jednocześnie w niebo.

– Aaa!

Haruyo upadła kawałek dalej na torze, nie dając najmniejszych oznak życia.

– He? To jakiś żart? Haruyo Gevaudan Tanaka… najsilniejsza morderczyni na drugim roku… szalona bestia… pokonana? – Kurisu nie mogła uwierzyć w to, co widzi.

W tym momencie z trybun starszych klas dobiegły krzyki:

– Haruyooooooo?!

– Nie może być!

– Powiedzcie mi, że to żart!

– Haruyo, wstawaj!

Szczególnie głośne były krzyki dochodzące od osób z klasy Haruyo. Niektórzy uczniowie się popłakali, inni stracili przytomność, a jeszcze inni śmiali się w rozpaczy.

– …

Jedynie Renji stał niewzruszony. Rozejrzał się dookoła, spoglądając na linię mety, jakby dopiero teraz przypomniał sobie o wyścigu. Nikt nie mógł przeszkodzić mu w wygranej, wszyscy pozostali zawodnicy leżeli za nim w kałużach krwi.

– Niewiarygodne! Łał! To sen?! Iluzja? Beast of the Gale, podobnie jak wcześniej Killing Mania, została pokonana! Co to ma być?! W pierwszych trzech wyścigach zgodnie z oczekiwaniami pierwsze klasy zostały zmiażdżone, jednak w czwartym i piątym wzięły górę! I pomyśleć, że wśród kotów są takie potwory… Czy pierwsze klasy dadzą radę odnieść dalsze sukcesy?! Festiwal dopiero się zaczyna, więc spodziewajmy się flaków latających w powietrzu, mordercy!

× × ×

W kolejnych dwóch zmaganiach, skoku przez stalową żyłkę oraz ucieczce spod gilotyny, klasy pierwsze wyraźnie odstawały od starszych roczników. Pierwsza z konkurencji przypominała skok wzwyż, z tym że zgodnie z jej nazwą zamiast tyczki wisiała stalowa żyłka, przez co wielu pierwszaków doznało okropnych kontuzji, starsi uczniowie natomiast nie mieli z nią problemów. W ucieczce spod gilotyny Ayaka nie okazała nawet cienia strachu, Tomomi także nie została za nią w tyle, jednak i tak nie dały rady pokonać trzecich klas, co nie udało się także uczniom z 1B.
Mimo to…

– Skoro skok przez stalową żyłkę i ucieczkę spod gilotyny mamy już z głowy, reszta pójdzie z górki. Nie chodzi o wygrywanie we wszystkim, bo punkty są przyznawane na podstawie osiągniętych wyników, więc po prostu dawajcie z siebie wszystko. Najważniejsze konkurencje jednak dopiero przed nami! – stwierdziła Kurumiya, siedząca na sofie, paląc jednocześnie cygaro.

Kolejny miał być wyścig zbrojeń, przypominający nieco przeciąganie liny, z tym że klasy walczyły o zdobycie jak największej ilości śmiercionośnych narzędzi i doniesienie ich do obozu swojej drużyny. Pośrodku liny znajdowały się skrzynie zawierające drewniane i metalowe kije baseballowe, tasaki, naginaty, koktajle mołotowa, młoty, kwasy, klucze francuskie, pistolety itp. Uczestnicy mogli ich używać w obszarze dwóch metrów od miejsca, w którym je zdobyli. Co więcej, chociaż jedynie członkowie komitetu dyscyplinarnego mieli pozwolenie na posiadanie uzbrojenia, oręż zdobyty w tej konkurencji mógł być wykorzystywany w dalszej części zawodów, tak więc wygrana w wyścigu zbrojeń zapewniała dużą przewagę.

– Wygramy to, dupki!

– Taaaaaaa!

– Jeeeest! W czwartej konkurencji klasa 1A wystawia swojego asa w rękawie, Kyousuke Kamiyę, Krwawego Rzeźnika! A wraz z nim sukę z pięknymi nogami, Eiri Akabane, która uwiodła nawet Boginię Zwycięstwa. To ich najsilniejsi zawodnicy!

– He? Kogo nazywasz suką? – Eiri, oddalona od pozostałych uczestników ustawionych w środku kręgu, spojrzała poirytowana na budkę komentatorską.

Ich klasę reprezentowali Kyousuke, Eiri, Irokez, którego jakimś cudem wskrzeszono w szpitalu, a także Kitou i Kousaka.

– Przeciwko nim stanie do walki klasa 2A reprezentowana przez Takamoto, Motoharu i Takakage Yatsuzaki, znanych pod wspólnym pseudonimem Ripper Jack. Tych trzech braci zadźgało razem osiem osób! Dołączy do nich Doctor Ripper Ayako Nishikawa oraz Douji Ikkoku, robiący lalki z ciał swoich ofiar. Oni także wystawili swój najsilniejszy skład! Która klasa zdobędzie najwięcej broni i wydrze zwycięstwo?!

– Całkiem interesująca kombinacja, prawda? Zwracajcie szczególną uwagę na sposób poruszania się braci Yatsuzaki.

Reprezentacja drugiej klasy, stojąca jakieś sto metrów dalej, spojrzała na Kyousuke. Cała piątka była ubrana w różowe dresy. Trzech chłopców miało usta zasłonięte chustami, czwarty trzymał coś przypominającego lalkę brzuchomówcy, a drużynę dopełniała jedna dziewczyna z lekarskim kitlem.
W środku areny leżały metalowy wachlarz, krótki miecz, młot, maczeta, zakrzywione ostrze, szpikulec do lodu, bat, drewniana deska, granat ręczny, strzelba oraz metalowy kij baseballowy. Tych jedenaście broni zostało wybranych losowo z dostępnej puli, podobnie jak klasy dobierano za pomocą ciągnięcia losów. Dawało to pewność, że drużyny będą brały udział w konkurencji jedynie raz.
Po zakończeniu trzyminutowej narady przed walką…

– Gotowi? Wszyscy przygotowani? To zaczynamy! Wyścig zbrojeń, mecz pierwszy, klasa 1A przeciw 2A. Goootooowiii…

Dźwięk wystrzału obwieścił początek starcia.
Wszyscy zawodnicy ruszyli w stronę centrum areny. Niektórzy z nich w parach, inni samotnie, jednak celem wszystkich była broń leżąca tuż przed nimi.

– Ooooo!

Kyousuke chciał zebrać shamshir z samego środka pola. To zakrzywione ostrze było wyjątkowo dobrą bronią, tak więc nie chcieli, aby wpadło w ręce przeciwnika. Miał nadzieję chwycić miecz i od razu się wycofać, zanim druga drużyna da radę wyprowadzić jakikolwiek atak, jednak w połowie dystansu zauważył innego ucznia biegnącego z dużą szybkością, który upatrzył sobie tę samą broń. Był to chłopak średniego wzrostu z twarzą zasłoniętą chustą. W biegu pochylał się tak bardzo, że jego górna część ciała prawie dotykała ziemi. Był to Takamoto Yatsuzaki, najstarszy z braci Ripper Jack, mający tak jak reszta z nich rangę A.

– Cho…

Cholera.
Kyousuke chciał chwycić broń pierwszy, jednak gdyby mu się nie udało, bez wątpienia zostałby pocięty na kawałki tamtym mieczem, przez co zaczął się wahać.

– Hehe.

To przyniosło fatalne skutki.

– Witam.

Takamoto chwycił shamshir i od razu wyprowadził poziome cięcie, celując w pierś Kyousuke.

– Uaaaa!

Ten wstrzymał oddech i uniknął ciosu, wychylając się do tyłu.
Takamoto zmrużył oczy i powiedział:

– Jak się masz, kocie? Nazywam się Takamoto Yatsuzaki, miło mi poznać.

Chwilę po przedstawieniu się wyprowadził kolejny cios, tym razem po przekątnej, od ramienia w bok. Gwiżdżąc, ciął kolejno w stronę rąk, nóg, uszu, szyi, celując w każdą część ciała, jaka tylko znalazła się w zasięgu broni. Kyousuke nie zawsze dawał radę w pełni uniknąć ciosu, więc ostrze często ocierało się o jego skórę, powoli barwiąc strój na czerwono.

– Khhh…

– Hmmm, nieźle się trzymasz. A może raczej: tego można było po tobie oczekiwać.

Kyousuke mógł spróbować sięgnąć po jakąś broń, jednak Takamoto miał sporo doświadczenia w używaniu ostrza, więc wyciągnięcie ręki w jakąkolwiek stronę było ryzykowne, jednak…

– Bardzo dziękuję, kolego!

– …?!

Takamoto był o wiele wolniejszy od Kagury, młodszej siostry Eiri. Kyousuke lewą dłonią chwycił prawą rękę przeciwnika, w której ten trzymał miecz, a następnie wykręcił ją do tyłu, jednocześnie wyprowadzając cios swoją prawą…

– Dzień dobry.

Kiedy atak miał już dosięgnąć celu, chłopak kątem oka zauważył dwóch uczniów z zasłoniętymi twarzami, zmierzających na niego jednocześnie z prawej i lewej strony. Przed oboma leżała także broń, maczeta oraz szpikulec do lodu, po które bez wahania sięgnęli.

– Jak się masz, kocie?

– Co…?

Bracia przywitali się jednocześnie, a następnie z taką samą synchronizacją na niego skoczyli.
Kyousuke uniknął szpikulca wycelowanego w jego oko, ale nie dał rady w pełni uciec przed ostrzem maczety, która trafiła go w lewe ramię.

– Ooooch! Ayako Nishikawa rozcięła bebechy cholernego Irokeza, Eiri Akabane chwyciła strzelbę, Douji Ikkoku zajmuje się dwoma chłopakami z 1A, a wszyscy trzej bracia Yatsuzaki skupiają się na Kyousuke Kamii, który samotnie w obliczu trzech przeciwników daje pokaz swojej niesamowitej siiiły!

– Jestem Motoharu Yatsuzaki, miło mi! – przedstawił się najwyższy z braci.

– A ja Takakage Yatsuzaki! – dodał najniższy, trzymający szpikulec do lodu.

– Witam w imieniu swoim i moich braci. Nasza trójka jest znana jako Ripper Jack, naszym hobby jest wspólne rozdzieranie na strzępy słabeuszy, a specjalną umiejętnością cięcie ludzi na kawałki! – powiedział najstarszy brat, będący średniego wzrostu, jednocześnie wyprowadzając cięcie skierowane w nadgarstek Kyousuke.

– Tcz…

Kiedy Kyousuke zrobił unik, czekał już na niego szpikulec do lodu, którego uniknął, wychylając głowę, ale jednocześnie w jego stronę zmierzała już maczeta. W tym samym momencie zakrzywione ostrze shamshiru odcięło mu drogę ucieczki, przez co na jego czole pojawiła się kolejna krwawa rana.

– Co za widowisko! Wszyscy trzej bracia Ripper Jack są wyjątkowo uzdolnieni, ale kiedy pracują razem, sieją absolutny terror! Swoimi potrójnymi atakami potną każdą wypatrzoną zdobycz! Są tak niewyobrażalnie szybcy, że ich zbrodnie trwały nie więcej niż minutę! Czy Kamiya ma jakiekolwiek szanse, walcząc z nimi trzema jednocześnie? To mi wygląda na jednostronne przedstawienie o cięciu przeciwnikaaaa!

Dwa ostrza i szpikulec atakowały go ze wszystkich stron, każde zmierzające po innej trajektorii. Kyousuke szybko zbierał kolejne rany, jednak nie chciał się wycofać, cały czas pozostając w zasięgu innych broni i szukając okazji, by po nie sięgnąć. W końcu trzej bracia zaczęli się niecierpliwić.

– Uparty jesteś, co?

– To już ponad minuta, bracie.

– Nawet jednej poważniejszej rany. Silniejszy, niż myślałem!

Z czasem ich ataki przybierały na sile, a Kyousuke odnosił coraz więcej ran, bo ledwie nadążał za ciosami. Minęła jedna minuta, dwie, trzy, cztery…

– Kyousuke! – krzyknęła Eiri.

– …?!

W tej samej chwili chłopak odskoczył w tył, poza zasięg broni braci i ruszył biegiem w stronę swojej bazy.

– Witamy z powrotem. Jesteś w kiepskim stanie – powitała go Eiri.

U jej stóp leżała strzelba, drewniana deska, bat, granat, młot i metalowy wiatrak. Tuż przy nich siedzieli Kitou i Kousaka, z podrapanymi twarzami, ledwie łapiący oddech, Irokez zaś…

– Gyahahaha! Łatwe zwycięstwo! Gyahahaha!

– Och, tak, dobra robota…

Irokez, trzymając ociekający krwią miecz w jednej ręce, śmiał się do rozpuku, najwyraźniej ignorując jelito wystające mu z brzucha.

– Heh – westchnęła Eiri. – Zapomnijmy o tym kretynie, który najwyraźniej nie ma pojęcia, jak zdechnąć. Dobrze się spisałeś. Nie byłam pewna, czy powinnam pójść ci pomóc.

– Ha-ha-ha. Wiesz, chciałem tylko spróbować zgarnąć jedną czy dwie bronie.

Ataki braci zostawiły dosyć pokaźną ilość ran na ciele Kyousuke, jednak wszystkie były jedynie zadrapaniami, które nie powinny sprawić mu problemów w dalszych zmaganiach, ale… Odpowiadając, uśmiechał się gorzko, myśląc, że powinien zachować się bardziej ofensywnie.

– Głupek. Nie ryzykuj niepotrzebnie, dobrze? Mogliby cię przecież… Rety! Może lepiej byłoby, gdybyś zdechł! – Eiri wlepiła w niego karcące spojrzenie, a potem energicznie odwróciła głowę.

Kiedy Kyousuke zajmował się braciami Ripper Jack, reszta jego klasy zyskała przewagę liczebną nad pozostałymi przeciwnikami, dzięki czemu pod przywództwem Eiri dali radę zebrać większość broni.
Dwaj pozostali zawodnicy z 2A leżeli na ziemi. Mając przeciwko sobie czterech przeciwników, przejęli jedynie metalowy kij baseballowy.

– Rety, za bardzo nas poniosło polowanie na niego, nie, bracie?

– Tak, a w dodatku nie udało nam się go dorwać. Irytujące.

– Frustrujące, ale też na swój sposób przyjemne. Jest zwierzyną, na którą warto polować, nie? Hehe.

Kiedy trzej bracia wrócili do swojego obozu ze zdobytymi broniami, rozległ się wystrzał oznaczający koniec meczu.

– Gaaame over! Liczba zebranych broni to cztery do siedmiu, co oznacza zwycięstwo klasy pierwszej! Trzej bracia może i dali radę przygwoździć Kyousuke Kamiyę swoimi atakami, ale to on lepiej współpracował ze swoją klasą i wyszedł z tej walki zwycięęęsko!

– Tak, w rzeczy samej. Zgranie całej drużyny jest niebywale ważne w tej konkurencji. Teraz pora na mecz pomiędzy klasami 1B oraz 2B. Czy druga klasa poradzi sobie z przeciwnikiem bez swojej gwiazdy, Haruyo, która wciąż przebywa w szpitalu?

× × ×

Bez Haruyo klasa 2B przegrała z rok młodszymi kolegami. Następny mecz odbył się pomiędzy klasami trzecimi, gdzie 3B wygrała z 3A, chociaż dwóch uczniów zostało wysłanych do szpitala po walce z Syamayą. Następną konkurencją była rosyjska ruletka z zatrutym chlebem, przypominająca sceny z buddyjskiego piekła.

– He?

– Ach, ghhh… Co to za smak? Ciało mi drętwieje, nie mogę się ruszy…

– Ach-ga-ga-ga-ga?!

– Hegh… Pfu, pfu… Och…

– Oooooch?!

– O Boże…

Połowa uczniów po zjedzeniu chleba padła na ziemię, nie mogąc złapać oddechu. Targały nimi silne konwulsje i trzymali się za brzuchy, wymiotując, aż w końcu przestawali się ruszać.

– Zatruty chleb? Haha, nic strasznego!

– Hee-hee-hee, w porównaniu do gotowania Eiri… Hee-hee-hee!

Oonogi i Usami na szczęście przetrwali konkurencję, podczas gdy zatrutych przez chleb spotkał smutny koniec. Smród wymiocin i odchodów roznosił się po całym placu ćwiczeń, a plamy krwi pozostałe po poprzednich zawodach dopełniały groteskowego obrazu.

– Ni-Niemożliwe… – Kurisu zakryła usta dłońmi.

Siedzący obok niej Busujima, który sam umieścił truciznę w chlebie, drapiąc się w głowę, powiedział z zażenowaniem:

– O rety, myślałem, że wystarczająco rozcieńczyłem truciznę. Być może zwiększa się jej moc, jeżeli dojdzie do fermentacji. Dodałem do chleba curry, które zrobiła panna Igarashi podczas letniego obozu. – Igarashi?

– Tak. Uczennica 1A, Maina Igarashi.

– Hee? Heeeeeeeee?! – Maina, do tej pory skulona w kłębek na siedzeniu dla widowni, aż podskoczyła w miejscu. Oczy wszystkich zebranych na stadionie zwróciły się w jej stronę. – O nie… P-Pierwszy raz o tym słyszę.

Ignorując z każdą chwilą coraz bardziej blednącą Mainę, Busujima kontynuował swoje wyjaśnienia:

– Ma wyjątkowy talent, prawda? Plotki mówią, że każde przygotowane przez nią jedzenie zmienia się w śmiercionośną truciznę. Jej osoba bez wątpienia stanowi niebywałą zagadkę. Oczywiście jeżeli otworzy się tę puszkę Pandory… Sami widzicie rezultaty. Nie bez powodu nazywają ją w końcu Czarną Pandorą.

– …

Na placu ćwiczeń zapanowała dziwna atmosfera, pełna terroru, niedowierzania, zamieszania i ciekawości. Wszyscy skupiali się na Mainie, która jeszcze nie wystartowała w zawodach.

– Eeee? W-W-W-W-Wszyscy się na mnie patrzą! O nieeee!

– To nic takiego, spokojnie.

– Nie martw się, jesteśmy z tobą!

Eiri i Kyousuke próbowali ją pocieszyć.
Tymczasem opiekunka klasy 1B, Reiko, spojrzała na Mainę, mówiąc:

– Hmmm. Co za ciekawa umiejętność.

Znajdująca się w centrum uwagi dziewczyna była już u kresu wytrzymałości psychicznej. Następnie…

× × ×

Szóstą konkurencją było przypominające trochę wyścig zbrojeń „znajdź i zniszcz”, które Kurumiya uznała za kluczowe. Po przebiegnięciu dwustumetrowej trasy zawodnik stawał przed jedną z sześciu kart z napisaną klasą, a następnie wybierał sobie z niej jedną osobę. Konkurencja polegała na zaciągnięciu tamtej osoby do bazy. Inni uczniowie mieli absolutny zakaz wtrącania się do walki.
Do startu zostali wybrani:
Tor 1: Takaya Kiriu (3B), ranga: A+
Tor 2: Takamoto Yatsuzaki (2A), ranga: A
Tor 3: Eiri Akabane (1A)
Tor 4: Renko Hikawa (1B), ranga: C+
Tor 5: Haruyo Gevaudan Tanaka (2B), ranga: S
Tor 6: Saki Syamaya (3A), ranga: S
Tak więc wszystkie klasy wysłały swoich najlepszych zawodników.

– Hmph – prychnęła Eiri, spoglądając w prawo. – W końcu zdecydowałaś się pokazać, co, Renko? Wciąż masz swoją maskę, ale… Wszystko w porządku?

– Hmph. Niespecjalnie.

– He? To nie czas na przedrzeźnianie.

– He? To nie czas na przedrzeźnianie.

– Zamknij się. Nie małpuj mnie, cycata krowo.

– Zamknij się. Nie małpuj mnie, desko.

– Chyba kazałam ci przestać mnie przedrzeźniać! A żebyś zdechła!

– Chyba kazałam ci przestać mnie przedrzeźniać! A żebyś zdechła!

– Zabiję cię…

Eiri aż płonęła ze złości na drażniącą się z nią Renko, chociaż trzeba przyznać, że ta idealnie oddawała jej kompletny brak motywacji w głosie.

– Kksshh. No już, już. O to chodzi! – powiedziała Renko radośnie.

Haruyo, która właśnie wróciła ze szpitala, otaksowała ją wzrokiem.

– O-Ona też ma maskę. Hmm, chcę się zemścić, ale nie jestem teraz w pełni sił, więc lepiej unikać niepotrzebnych ataków.

Stojąca po jej prawej Syamaya, także patrząca na Renko, skomentowała:

– Właśnie. Lepiej nie budzić śpiącej bestii.

Za nimi stały milczące Kiriu i Takamoto.

PLC05 – NCP08
image-1593

Chwilę później…
Jak tylko rozległ się dźwięk wystrzału, klasa 1A objęła prowadzenie.

– Heee?! Ale jest szyyyybka! Po prostu niewiarygodne! Eiri Akabane odstawiła rywali na kilka długości i dobiegła do karty w poniżej dziesięć sekund?!

– Heh, zbyt łatwe. Co za nudy! – Eiri ziewnęła, oglądając się na konkurencję.

Syamaya, Haruyo, Kiriu i Takamoto walczyły ze sobą podczas biegu, natomiast Renko po zaliczeniu przepięknej gleby po tym, jak Eiri podstawiła jej nogę na starcie, pozostawała w tyle.
Eiri uśmiechnęła się zwycięsko, odwracając jedną z kart.

– He? To… – Na moment odebrało jej mowę. Spojrzała na kartę jeszcze raz, a następnie uniosła ją w górę. – Klasa 1A.

– He? – Ich klasę wmurowało.

– Cooooo?! – Pozostałych zawodników na torze także to zszokowało.

Kurisu aż przyklasnęła.

– Piękna reakcja! No tak, w końcu można wylosować własną klasę. Może losować ponownie?

– Nie. Zgodnie z zasadami nie ma żadnego problemu, może kontynuować.

– Hmm. – Eiri zarumieniła się i zaczęła wiercić w miejscu. – W takim razie… Kyousuke Kamiya. Kyousuke, chciałbyś może ze mną…

Całość wyglądała jak wyznanie miłości.

– Łuuuuu! – krzyknęła Kurisu.

Wszyscy widzowie dołączyli do niej:

– Idźcie w ślinę! Go, go!

Eiri czerwieniła się aż po koniuszki uszu. Zwiesiła głowę, a potem podbiegła do miejsc zajmowanych przez jej klasę.

– Ach, zamknijcie się! Ej, Kyousuke. Bądź tak miły i… d-daj mi się upolować!

– O-Och… – Chłopak złapał jej wyciągniętą rękę, a następnie pobiegli razem do mety.

W tym czasie do kart dobiegła kolejna zawodniczka.

– Co to, u licha, ma być? – skarżąc się, Renko pokazała swoją kartę. Westchnęła, zaśmiała się, a potem krzyknęła: – Klasa 3A, Saki Syamaya!

– Co?! – Wspomniana dziewczyna, która właśnie miała ruszyć w stronę uczennicy mającej na swojej głowie papierową torbę, stanęła nagle jak wmurowana. Powoli, ze strachem odwróciła się w stronę Renko. – Co? J-Ja?

– Tak, właśnie! Mam zamiar cię upolować. Jestem ostatnio strasznie nerwowa, więc zabicie cię trochę mnie odstresuje.

– C-C-C-C-C-C-Co?! Pierwszoklasistka ze wszystkich możliwych osób wybrała Killing Manię! Ej, ej, ej, co to ma być, prosi się o śmierć? Trochę za bardzo ją poniosło, sama pcha się na tamtą stronę! Hahahahaha! – Kurisu po usłyszeniu deklaracji wojny Renko wybuchła maniakalnym śmiechem.

Starsze klasy zareagowały podobnie, dopingując Syamayę.

– Ahahaha, co za idiotka! Kompletny pustak!

– Jest aż tak śmiała czy po prostu nie zna swojego miejsca?

– Już po niej.

– Nie hamuj się, przerób ją na mielone, Syamaya!

– Pokonaj ją, skoro tego chce!

– Obetnij jej te donice!

– Zniszcz! Ją! Zniszcz! Ją! Zniszcz! Ją!

A tymczasem sama Syamaya…

– Cooo? Ni-Nie! Jestem przecież członkiem komitetu dyscyplinarnego, prawda? Nigdy ni-ni-ni-ni-nie uciekłabym się do takiej przemocy… w stosu-su-sunku do nowego ucznia! Dlatego… eee…

Próbując zachować godność, Syamaya desperacko rozglądała się za jakąś drogą ucieczki, jednak Renko coraz bardziej się zbliżała, więc w końcu starsza uczennica z przerażeniem padła na kolana.

– Iiiiaaaa! Nie stawiam oporu! Nie stawiam opooooru! Nie krzywdź mnie! Proszę, bądź delikatna… Aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa!

× × ×

– To nasza przewodnicząca komitetu dyscyplinarnego! Jeżeli ktoś uderzy ją w policzek, nadstawia drugi, jeżeli w głowę, nadstawia dupę. Wprost wylewa swoją dobroć na młodszą koleżankę! Nasza Saki Syamaya to czysta wspaniałość! Nie ma nic silniejszego niż delikatność, a nic nie jest tak delikatne jak prawdziwa siła, tak brzmi stare przysłowie! Właśnie to teraz oglądamy! To wzór wszelkiej dobroci, personifikacja hojności! Kto jest najsilniejszy? Ona! – Renko ciągnęła wykończoną psychicznie Syamayę za włosy, podczas gdy Kurisu wykrzykiwała dalej: – Wspaaaaniaaaałaaa! – Podobnie robili wielbiciele przewodniczącej, chociaż nie wiadomo, czy w ogóle zdawali sobie sprawę, co się dzieje. Kurisu wytarła pot z czoła. – Fiu. Mordercza Księżniczka ma wielu fanów, co? O rany, Kurisu, skup się na pracy. Nooo dooobraaaa! Pora na drugą część zawodów! Tak jak za pierwszym razem, klasy wybierają swoich najsilniejszych wojowników! Pozwólcie, że ich przedstawię. Na pierwszej linii…

– To jaaaaaaaa. Gya-ha-ha-ha-ha!

– Fuuuck! – krzyknęła Kurisu, jednocześnie rysując kciukiem kreskę na szyi. – Mówiłam ci, żebyś nie przerywał mi transmisji! Nic nie wchodzi do twojego łba, kurzy móżdżku?! I jakim sposobem postawili cię tak szybko na nogi?! Zdychaj!

Irokez był wyjątkowo twardy. Jego wcześniej rozcięty brzuch został już zszyty, a on zachowywał się, jakby nic się nie stało.
Dziewczyna stojąca na drugim torze prychnęła w jego stronę.

– Nie krzycz tak, kocie. Chociaż… niedługo te krzyki zmienią się w ryk cierpienia przed śmiercią, więc się nie krępuj. Pokaż, na co cię stać, zbyt pewna siebie płotko!

Miała na sobie białą kurtkę, w ręku drewniany miecz, a na policzku napisane markerem OSTATECZNE ZŁO. Była to, nosząca pseudonim Arch Enemy, Anji Gosou z 3A. Chociaż ubierała się jak gangster z jakiegoś niskobudżetowego filmu, należała do komitetu dyscyplinarnego.
Dalej stali kolejno Faceless Amon Abashiri, chowający twarz za żółtymi bandażami, Ripper Jack Takakage Yatsuzaki oraz Slaughter Maid Renji Hikawa.
W przeciwieństwie do pierwszej konkurencji nikt nie rzucił się od razu na Irokeza, jednak…

– Hyaaaaa!

– …?!

Chłopak uniknął ciosu drewnianym mieczem Gosou, wyskakując naprzód, dzięki czemu umknął także atakom Abashiriego oraz Takakagiego. Będąc już na przedzie, krzyknął:

– Wolni, wolni, jesteście za wolni! W porównaniu do Kuromijci wyglądacie, jakbyście stali w miejscu! A ona ściga mnie codziennie, okładając pałą do nieprzytomności dla zabawy!

Na tle swoich przeciwników wyglądał słabo, jednak nic bardziej mylnego. W rzeczywistości był wyjątkowo silny i jeżeliby go zlekceważyli, spotkałaby ich za to surowa kara.
Irokez szybko dotarł do mety, losując kartę.

– Hee-hee-hee! Która klasa padnie moją ofiarą? – Odwracając kartę, oblizał usta. – 3-B! W jeden na jednego miałbym przejebane, więc wyzywam całą klasę! Chodźcie! Wszyscy na raz, leszczeeee! Hyaa-ha-ha-ha! – krzyknął, drąc kartę na strzępy.

– …

Zapadła martwa cisza.

– Heeee?! Całą klasę? Powiedział, że wyzywa całą klasę?! Czyli ja też mogę dołączyć, prawda?! Dajesz, kmiocie! – Kurisu odrzuciła mikrofon, wskakując na plac ćwiczeń.

Podobnie postąpili inni uczniowie z jej klasy, masowo rzucając się na młodszego kolegę.

– Guaaaaaaaa?!

Wydając z siebie ryk bólu, Irokez zmierzył się z bolesną rzeczywistością. Lekceważył i prowokował innych zawodników, a teraz ponosił tego konsekwencje.

– Głupek.

– Kretyn.

– Co za idiota.

– Tacy rodzą się raz na minutę.

– Matoł…

Uczniowie z jego własnej klasy nie mieli słów na to, czego właśnie byli świadkami.
Kiedy klasa trzecia okładała do nieprzytomności Irokeza, inni zawodnicy dotarli już do mety.

– Och? Moją zdobyczą jest 1-A – powiedziała Anji Gosou, z potwornym uśmiechem spoglądając na Kyousuke. – Oczywiście moją ofiarą zostanie Kyousuke Kamiya… To chciałabym powiedzieć, ale zostawię go dla Saki! Podobnie Eiri Akabane. To nie tak, że się ich boję! Nie ma co bić ulubieńców Saki, żeby później zostać przez nią ukaraną. To dlatego, że jestem Arch Enemy! Czerpię przyjemność z mordowania dla własnego dobra! Hahaha!

– …

– …

Kyousuke i Eiri spojrzeli na ogarniętą maniakalnym śmiechem Gosou, która z lekka zaprzeczała ostatecznemu złu wypisanemu na jej twarzy. Zastanawiali się za to, czy przypadkiem nie była to ta słynna uczennica, która wielokrotnie padała ofiarą kar Syamai, bita do nieprzytomności. W dodatku to właśnie ona została złapana na próbie ucieczki podczas letniego obozu.

– No więc? Kto zostanie moim celem?

– O nie…

– Hmmmm? – Gosou spojrzała na przerażoną dziewczynę, siedzącą na widowni, która momentalnie uniknęła jej spojrzenia, co było oczywistą oznaką słabości. Mając oczy przepełnione instynktem polowania, Arch Enemy rzuciła: – Ej, mała! Ty będziesz moim celem! – Wskazała ją swoim drewnianym mieczem.

– Hiiii! – Maina wyglądała na zagubioną. Spojrzała najpierw w prawo, potem w lewo, za siebie, a na końcu wskazała siebie palcem, zmieszanym głosem pytając: – Ja?

– Taaaak! – Gosou podeszła do niej, wymachując mieczem, przy czym płaszcz, który miała na sobie, dramatycznie podrygiwał za nią.

– Heeee?! – Maina zaczęła się trząść.

Siedząca przy niej Ayaka szybko się odsunęła.

– Daj z siebie wszystko, strachliwy kotku! – krzyknęła siostra Kyousuke z bezpieczniejszego miejsca. – Pokaż jej, kto tu jest lepszy!

– Coooo?! Niemożliwe, niemożliwe, niemożliwe! Niech mi ktoś pomoże!

– Głupia, nikt nie przyjdzie ci z pomocą! No dalej, no już, krzycz, drżyj ze strachu! Tu kończy się twoje życie! Hahahaha! – Arch Enemy zaatakowała.

– Iaaaa! Nieee… – Maina szybko odwróciła się, próbując uciec. – Eeee?! – Jednak oparcie siedzenia jej przeszkodziło, przez co wylądowała czołem na ziemi.

I to był początek katastrofy.

– Iiiiiiiiiiaaaaaaaaaaa!

Maina wpadła w panikę, wymachując nogami i rękoma. Próbowała wstać, ale straciła równowagę. Energicznie miotając się w przód i tył, wciągnęła w końcu wszystkich dookoła w wir zniszczenia. Każdy, kto zbyt długo zwlekał z ucieczką, oberwał od latających dookoła krzeseł i wszelkich przedmiotów leżących wcześniej w pobliżu spanikowanej dziewczyny. Nawet niektórzy spośród tych, którzy zdążyli odsunąć się na względnie bezpieczną odległość, nie ustrzegli się przed „ciosami”.

– Uaaa! Maina, uspokój się! Błagam!

– Hee?! To jakiś huragan?! Uciekajcie!

– Aaaa! Moja rękaaaa!

– Hee-hee-hee… Heeee?!

Prawie wszyscy z jej klasy zostali wciągnięci w wir destrukcji. Gosou w całym tym zamieszaniu potknęła się o róg własnego płaszcza, lądując płasko na ziemi kilka metrów przed Mainą.

– Co to ma, u licha, być?

– Łaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa!

Ciężka sofa upadła tuż obok jej głowy, odbiła się od ziemi i poszybowała dalej.

– Coooo?! C-C-C-Co, do diabła?! Co tu się dzieje?!

– To niezdarność Mainy Igarashi. Jesteś już trupem, Gosou! To wszystko twoja wina! – wrzasnęła Kurumiya, próbująca znaleźć schronienie w pobliżu dziewczyny. – Ze wszystkich możliwych osób musiałaś wybrać akurat Czarną Pandorę?! Jeszcze nie skończyła?! – Nauczycielka zmrużyła oczy, patrząc w stronę Mainy, która właśnie po raz kolejny się przewróciła. – Cholera! Igarashi, pod żadnym pozorem nie otwieraj dłoni!

– He?

Słysząc desperacki krzyk nauczycielki, Maina powoli otworzyła oczy.
Co ja robię? Jak się tu znalazłam?
W lewej dłoni dziewczyna trzymała małe metalowe kółko, a w prawej granat, który zdobyli podczas wcześniejszej konkurencji.

– Aaaaa!

Oczy Mainy prawie wyszły z orbit, a twarz wykrzywiła się w przerażającym grymasie.

– Spokojnie! – krzyknęła Kurumiya. – Wyciągnęłaś zawleczkę, ale to nie znaczy, że granat wybuchnie! Jeżeli ją czymś zastąpisz, nie puszczając rączki, którą trzymasz razem z granatem, nic się nie stani…

– Nieeeeeee!

Maina rzuciła trzymanym przedmiotem.

– Idioooootkaaaa!

Granat poszybował łukiem w powietrze, odbił się od ziemi i zatrzymał w pobliżu uczniów próbujących uciec z dala od miejsc widowni.

– Ach…

Błysk.
Po placu ćwiczeń rozszedł się dźwięk eksplozji, a w powietrze poszybowały tumany kurzu oraz kawałki ziemi.

× × ×

– Pseplasam… – Maina, siedząc skulona na swoim miejscu, przeprosiła szczerze.

Po zakończeniu porannych konkurencji rozpoczęła się przerwa na obiad, jednak ponieważ połowa miejsc klasy 1-A była pusta, panowała tam wyjątkowo niezręczna cisza.
Tomomi, spoglądając na Mainę, rzuciła:

– He? Jaki sens ma to twoje „pseplasam”, niezdarna kretynko? Dzięki tobie mamy przejebane! Jak chcesz to naprawić?!

– Co? P-Psepla…

– Powiedziałam przecież, że przeprosiny nie wystarczą! – Wściekła Tomomi kopnęła krzesło Mainy z całej siły.

– Iiii! – Zaatakowana dziewczyna skuliła się jeszcze bardziej i zaczęła szlochać.

Tomomi jednak nie odpuszczała.

– Shinji, Arata i Kagerou są poważnie ranni! Dali z siebie wszystko, ale ty to zaprzepaściłaś! Zamiast ciągle przepraszać pomyśl, jak sprowadzić ich z po…

– Posuwasz się za daleko! – Eiri przerwała słowną napaść Tomomi. – Nie neguję winy Mainy, ale takie ataki nie mają sensu. Pogarszasz jedynie atmosferę, więc zamilcz, bo jesteś nieznośna.

– He? Czemu to na mnie się złościsz?! To ta bezużyteczna dziewucha stanowi problem! – Tomomi podniosła głos jeszcze bardziej.

– Hmph – prychnęła Eiri.- Skoro zaczęłaś, sama też nie jesteś jakąś wielką pomocą, Tomomi. Jeżeli musisz się wyładować, zrób to podczas zawodów, nie teraz.

– Co to, do cholery, ma znaczyć?! Staram się, jak mogę, i nie wchodzę ci w drogę! Czemu więc…

– Skończcie. Obie jesteście irytujące – wtrącił Kyousuke, stając pomiędzy dziewczynami.

Po tym, jak Maina rzuciła granatem podczas „Znajdź i zniszcz”, jednocześnie posyłając piątkę kolegów z klasy do punktu pierwszej pomocy, jakoś udało im się przebrnąć przez „Toczenie wielkiej (1 t) piłki”, jednak prawdziwe problemy sprowadziła na nich kolejna konkurencja. Była to „Apokaliptyczna bitwa konna”, w której walczyły ze sobą nie klasy, a całe roczniki, w dodatku za wygraną przyznawano pokaźną ilość punktów. Z powodu dużej liczby biorących w niej udział zawodników wielu uczniów doznało obrażeń, pozostawiając klasę 1-A z bardzo małą ilością osób zdolnych do dalszych zmagań. Szeregi 1-B także zostały przetrzebione podczas zawodów, a już wcześniej przez incydent z granatem stracili sporo osób.
Ostatecznie 1-A dysponowała ośmiorgiem z początkowych siedemnastu uczniów. Część poszkodowanych zapewne wróciłaby po krótkim odpoczynku, ale ich zdolności bojowe pozostałyby w najlepszym razie wątpliwe.
Ayaka, która także została ofiarą niezdarności Mainy, wydęła policzki.

– Hmm. Kontynuowanie będzie bezpieczne? – spytała, patrząc na tablicę wyników.

3-A – 109 punktów
3-B – 114 punktów
2-A – 85 punktów
2-B – 90 punktów
1-A – 99 punktów
1-B – 103 punkty

– Czwarci z sześciu klas, hmm…

– Tak, ale od pierwszego miejsca dzieli nas tylko piętnaście punktów.

Ich sytuacja punktowa pokazywała, jak bardzo walczyli, jednak ponieśli spore straty, a konkurencje po przerwie obiadowej miały być o wiele bardziej niebezpieczne, więc przyszłość nie malowała się dla nich zbyt różowo.
Prawdę mówiąc, słowa Kurumii „Ranek nie polega na zdobywaniu punktów, tylko na osłabieniu sił przeciwnika” i „Walka na punkty zacznie się po południu” od początku były podstawą ich strategii, jednak nie udało im się wypełnić zakładanego planu, więc morale sięgnęło dna. Tym bardziej że ocaleli z incydentu z granatem także nie wyszli z porannych zawodów bez szwanku. Kyousuke po walce z trzema braćmi był cały w bandażach i plastrach, więc jego start w dalszych konkurencjach stał pod znakiem zapytania.

– Co to ma, kuuuuurwa, byyyć?! – dobiegł gniewny krzyk. – Co to za ponure twarze, gnojki? Wyglądacie jak niedobitki pokonanej armii. To jeszcze nie koniec zawodów! Przegracie dopiero wtedy, gdy się poddacie! Głowa do góry!

– P-Proszę pani…

Kurumiya wróciła z kącika medycznego. Patrząc na swoich uczniów, głęboko westchnęła.

– Oczywiście ponieśliśmy jakieś tam straty. Owszem, nasze siły są osłabione, ale kogo to obchodzi? Rdzeń naszej klasy, Kyousuke Kamiya, oddycha, Eiri Akabane nie ma nawet zadrapania, a młodsza Kamiya i Igarashi odniosły tylko niewielkie obrażenia. Saotome… jest poważnie ranny, ale może się ruszać. Podobnie zresztą jak reszta. Możemy ich więc wykorzystać, dopóki nie padną całkowicie. W każdym razie nasze główne siły pozostały nietknięte, więc wciąż mamy szansę wygrać. Walczcie! Nie poddawajcie się! Rozumiecie? Jeżeli tak, chociaż przyszłość nie wygląda za ciekawie, to wcinajcie, żeby odzyskać energię.

Pocieszając swoją klasę, postawiła na ziemi dużą paczkę owiniętą w czerwone płótno.

– Hmm?

Wszyscy patrzyli z uwagą, jak ich nauczycielka zaczyna rozwijać kocyk w urocze misie.

– Zrobiłam wam obiad z najlepszych możliwych składników. Okażcie trochę wdzięczności i brać się za żarcie, świnie.

W końcu rozwinęła pakunek, odsłaniając dwanaście warstw pudełek z jedzeniem. Każda z nich, wypełniona po brzegi domowymi posiłkami, miała inną tematykę. Były w nich omlety, kiełbasy, chińskie potrawy jak wieprzowina z papryką i krewetki z chili, japońskie grillowane ryby czy w końcu hamburgery, pieczona wieprzowina, ryż i tak dalej.

– …

Na widok wszystkich tych wspaniałości jej uczniowie nie wiedzieli, jak zareagować.
Kurumiya po rozstawieniu całości uniosła pytająco brew.

– Hmm? Na co czekacie? No już, chodźcie. To pudełka śniadaniowe, które zrobiłam wcześniej, ale ręczę za ich świeżość. Kulki ryżowe są wypełnione śliwkami, łososiem, czerwonym dorszem albo sałatką z tuńczyka. Hehehe.

– Eee, proszę pani… – Kiedy inni rozsiedli się do jedzenia, Ayaka uniosła rękę.

– Tak, młodsza Kamiya? No już, powiedz to. Twoje jedzenie jest dziesięć, dziesięć tysięcy razy lepsze, tak?

– Co pani knuje? T-To trochę straszne… – He?

– Tak, tak, właśnie! To dziwne, że jest pani taka miła. Bardzo dziwne.

– Jaja sobie robicie?! – Kurumiya krzyknęła na Ayakę i Tomomi, które objęły się ze strachu. – Wolicie połknąć moją metalową rurę, dupki?! Jedzenie jest dobre, więc zabierać się za nie, bo inaczej wylądujecie w punkcie pierwszej pomocy!

× × ×

– I jak? Tylko szczerze, Kamiya – powiedziała cicho Kurumiya, jedząc spokojnie przygotowane przez nią jedzenie.

– Hmmm?! Ach, zobaczmy… – Kyousuke próbował odpowiedzieć, pochłaniając jednocześnie kulę ryżową. – To… zwykłe pyszności!

– Co to ma w ogóle znaczyć?

– He?! Mam na myśli, że nie ma jakiegoś specjalnie wyrazistego smaku, ale…

– Nie mów mi, czym nie jest. Chcesz posmakować trochę dyscypliny?

– Iiii! Przepraszam!

Wlepiając gniewne spojrzenie w swojego ucznia, Kurumiya prychnęła.
Jedzenie nie miało w sobie nic specjalnego, ale było dobre. Problem stanowiła osoba, która je przygotowała. Za każdym razem, kiedy brali chociaż kęs do ust, Kurumiya zalewała ich pytaniami, więc przy posiłku panowała raczej napięta atmosfera.

– Ej, Igarashi. Jak ci smakuje omlet? Dobrze mi wychodzą.

– Iiii! – Maina, wystraszona nagłym pytaniem, upuściła jedzenie, zanim zdążyła je w ogóle ugryźć. Widząc, że Kurumii wyszła żyła na czole, jęknęła i błyskawicznie podniosła omlet z kocyka. – Z-Z-Zasada trzech sekund! Jest słodki! Dobry! Zupełnie jak pani! Aha-ha-ha-ha…

– Hehehehe. Prawda? Zamiast cukru użyłam miodu, dzięki czemu jest bardziej delikatny i słodszy.

– Hmmm. Wolę, kiedy nie są słodkie – wyszeptała Eiri.

– Cisza, Akabane. Nie pytałam cię o opinię! – krzyknęła Kurumiya, wstając jednocześnie z ziemi. – Słuchać, dupki. Macie co pić? Przyniosłam herbatę, ale jeśli wolicie, mam też napoje energetyczne. Wszystko wciąż powinno być zimne, więc nie wahajcie się…

– Domowe jedzenie Hijiri?! Niesamowite!

Kiedy Kurumiya obróciła się w stronę przenośnej chłodziarki, na trybuny weszła Reiko w swoim białym kitlu lekarskim. – To bardzo kobiece jak na ciebie, skarbie! Pewnego dnia będziesz wspaniałą żoną. Prawda, Renji?

– … – Towarzyszący jej chłopak nie odpowiedział.

– Och? – Oczy Kurumii zapłonęły. – Co tu robi wrogi dowódca? Spadaj, skąd cię przywiało, kretynko.

– Eeee?! – Reiko objęła Kurumiyę. – Niedobra! Jesteś okropna, Hijiri! Jak możesz mówić coś takiego po tym wszystkim, co razem przeszłyśmy? To boli! Zraniłaś mnie, Hijiri!

– Ale jesteś irytująca! Zamknij się i spadaj. Zabieraj te swoje wielkie bimbały z mojej głowy!

– Hee?! – Popchnięta Reiko upadła na tyłek. – Aaaauu. Serio? Przecież wiesz, że mam słabe ciało! Trochę delikatniej!

– Zapomnij. Teraz jesteśmy wrogami. Doskonale o tym wiedząc, wkroczyliście na nasze terytorium, więc nie masz prawa się skarżyć, nawet gdyby ktoś cię zgwałcił. Może Kamiya?

– Ja?

– Tak. Nie musisz się hamować. Zrób to!

– Nie…

– Hee?! P-Potwór! Renjiiii! Zmiażdż gwałciciela!

– Przestań sobie żartować. Dobrze wiesz, że tego nie zrobi, dziewico.

– Bho?!

Kurumiya wsadziła rurę do ust Reiko, zatrzymując jej krzyki.
Po krótkiej chwili uciszona kobieta, już bez metalu w ustach, rumieniąc się, powiedziała rozgniewana:

– Co ty wyprawiasz? Znowu dajesz się ponieść, co? Nawet tobie tego nie wybaczę! Już wcześniej byłam zła, ale teraz… Ren…

– Mam wcisnąć ci tę rurę gdzieś niżej?

– …

– Może pomiędzy te twoje bezużyteczne, wielkie cycochy? Hmm? – Na twarz Kurumii, która przejechała swoją bronią od ust do piersi przyjaciółki, zawitał sadystyczny uśmiech.

– Hiaaa?! – Reiko wycofała się, zakrywając obiema rękami biust.

Renji obserwował to wszystko bez słowa.

– T-Ty nie żartujesz! Twoje oczy zdradzają, że mówisz poważnie!

– Oczywiście, że mówię poważnie, kretynko. – Kurumiya wlepiła w nią gniewne spojrzenie. – Więc co takiego chciałaś?

– Ni-Nic… – Reiko podrapała się w tył głowy. – Nic ważnego! Po prostu zaciekawiła mnie jedna osoba z twojej grupy.

– Och? Kamiya?

– Nie. Nie chodzi o tego gwałciciela.

– To fałszywe oskarżenia!

Reiko, ignorując całkowicie sprzeciw Kyousuke, ciągnęła dalej:

– Zobaczmy, kto to był… Nie ma jej tu? Wiesz, tamtej dziewczyny, która zrobiła curry użyte przez Busujimę, żeby wszystkich otruć. A, tu jest! To ona!

– Heee?! J-Jaaaa?! – Maina upuściła kulkę ryżową.

– Tak. Jak się nazywałaś? Eeee… A, pamiętam! Igarashi. Maina Igarashi. Słyszałam o tobie już co nieco od Renko, ale naprawdę jesteś niesamowita! Jakim sposobem potrafisz przygotować tak niewiarygodne jedzenie?!

– Eeee… Cóż… Nie wiem… O rety! – Przesłuchiwana Maina zaczęła w końcu panikować.

Okulary Reiko zabłysnęły.

– Heee! Teraz naprawdę mnie to zaciekawiło. Wspaniale. Chcę to zbadać. Co na to powiesz? Sprawdzę dokładnie każdy najmniejszy skrawek twojego cia…

– Stój.

– Auuuu!

Kurumiya zatrzymała zmierzającą w stronę Mainy przyjaciółkę.

– Przepraszam, ale za co ty mnie złapałaś?! Ni-Nie trzymaj mnie za…!

– Morda, cyckomóżdżku! Tego już za wiele! – Kurumiya położyła drugą rękę na czole Reiko, dodając z wyraźnym poirytowaniem: – Ile razy mam ci to jeszcze powtarzać? Jesteśmy teraz w stanie wojny. Nie zaczynaj niepotrzebnych kłopotów! Czy może taki miałaś plan? Jeśli tak, zapomnij, że wybaczę to i…

– Hijiri, to boli! Krzywdzisz mnie!

– Wydałaś rozkaz zmiażdżenia Kamii, tak? Nieważne, czy to był jedynie żart, on jest moim uczniem. Nie zamierzam siedzieć i patrzeć, jak umiera. Rano dawał z siebie wszystko, żeby trzymać się z dala od walk, ale po południu pozwolę mu zmiażdżyć konkurencję. 1-A odniesie totalne zwycięstwo w tych zawodach!

– Ooooch? – Wyraz twarzy Reiko nagle się zmienił. – To dość nieoczekiwane. Jesteś niewiarygodnie uparta. Wiem, że dla ciebie i Renko to twardy orzech do zgryzienia, ale, Hijiri, skarbie, zmiażdżymy was. Od tego zależy przyszłość mojej córki. Wygram. A nawet jeżeli nie, ostatecznie to ja będę tryumfować.

– Co masz na myśli?

– Hehe! – Uśmiechając się, Reiko odwróciła wzrok od Kurumii. – Kyousuke. Miałam na ciebie oko podczas porannych konkurencji. Jesteś jeszcze większą porażką, niż myślałam. To było naprawdę żałosne. Moje dzieci są w stanie zniszczyć cię jedną ręką. Prawda, Renji?

– …

Chłopak oczywiście nie odpowiedział. Stał w milczeniu jak zawsze, obserwując bacznie Kyousuke.

– I to nie tylko Kyousuke. Wszyscy z tej klasy prezentowali podobny poziom. Jeżeli staną nam na drodze, zabijemy ich bez litości i najmniejszego wysiłku.

Te słowa zdenerwowały całą klasę 1-A.

– Och, naprawdę? Skoroś taka pewna siebie, dalej, spróbuj, ciotuniu.

– Ayaka wcale a wcale jej nie lubi! Jest matką Renko, więc chciałam się do niej zbliżyć, ale skoro tak ma być, to niech będzie. Pozbędziemy się jej?

– Dobry pomysł. Potnijmy ją na małe kawałeczki, ugotujmy i dodajmy do jakiegoś jedzenia!

– O rety…

I tak każdy z nich wyraził swoją opinię, płonąc wręcz chęcią rywalizacji. Jedynie Kyousuke milczał, a to właśnie on miał największe prawo jej odpowiedzieć. Pomyślał „chcę wygrać”, jednak chwilę później dodał „ale czy naprawdę? Przecież to będzie oznaczać akceptację Reiko”.
Jego celem na festiwalu sportowym było odniesienie totalnej wygranej, ale kiedy dochodziło do kwestii akceptacji Reiko oraz tego, czy chce, aby wspierała córkę w jej aspiracjach… Wtedy wszystko przestawało być dla niego tak jasne. Zaczął się zastanawiać, czy tak naprawdę nie miałby nic przeciwko pokonaniu drugiej spośród klas pierwszych, a co za tym idzie rozdzieleniu z Renko, albo raczej jaki wynik tego starcia byłby dla niej lepszy.

– …

– Ojej, cóż za żałosnego macie dowódcę. – Reiko wzruszyła ramionami, patrząc na Kyousuke stojącego ze zwieszoną głową. – Haha, no dobra! Nieważne, czy chcesz walczyć! Nie zmieni to faktu, że zniszczę was wszystkich! Lepiej przygotujcie się już na porażkę! – Po tej kwestii wstała z ziemi, ale… – Och, Hijiri? – Reiko spojrzała na Kurumiyę. – Mogłabyś mnie już puścić?

Prawa ręka Kurumii wciąż mocno ściskała prawą pierś Reiko. Nauczycielka spojrzała na przyjaciółkę, mówiąc:

– Puścić? Niby czemu? Twoim zdaniem miałabym darować takie beztroskie wtargnięcie na nasze terytorium? Hehehe. No chodź, dam ci posmakować odrobiny twardej miłości.

– He? Niemożliwe… Hijiri, czas, przerwa! Proszę, czeka… Auu! – Reiko jęczała, kiedy Kurumiya ciągnęła ją w nieznane. – To boli! Renji! Renjiiii! Pomóż miiiii!

– …!

Usłyszawszy polecenie, wielki, dotąd nieruchomy potwór ruszył do akcji. Jednym krokiem pokonał dystans dzielący go od matki i natychmiast rozpoczął walkę, by wyswobodzić ją z opresji.
Przez resztę przerwy obiadowej klasa 1-A mogła podczas jedzenia obserwować starcie dwóch potworów, Kurumii i Renjiego.