Konkurencja 1: Wczorajsi wrogowie dzisiejszymi sojusznikam

PLC05 – NCP01
image-1543

Festiwal sportowy Zakładu Poprawczego Czyściec jest organizowany w środku września, jednocześnie będąc pierwszym wydarzeniem łączącym ze sobą osadzonych ze wszystkich roczników. Bierze w nim udział sześć klas, od 1-A do 3-B, łącznie około stu osadzonych, które rywalizują ze sobą w różnych konkurencjach zorganizowanych przez zakład.

Najwyraźniej był także o wiele bardziej niebezpieczny niż letni obóz, niosąc za sobą więcej ofiar. Według Kurumii spora część tych „incydentów” miała miejsce jeszcze przed rozpoczęciem konkurencji. W zeszłym roku zginęło troje pierwszoklasistów, a rok wcześniej dwie osoby z klas pierwszych i kolejna dwójka z drugiego roku.

Kyousuke nawet nie chciał myśleć, ile osób może polec w tym roku.

Po zakończeniu porannego treningu, który chwilowo zastąpił prace karne, wszyscy zebrali się na stołówce.

– Błagam, pozwól mi przeżyć! – powiedział do siebie, przyjmując porcję Śniadaniowego Zestawu Resztkowego.

Ayaka, stojąca za nim w kolejce, poklepała go po plecach.

– Będzie dobrze! Należysz do naszej klasy, co znaczy, że jesteśmy najsilniejsi. Inni mogą nam naskoczyć! Może i biorą w tym udział starsze klasy, wyszkoleni mordercy, ale jestem pewna, że z łatwością ich pokonasz!

– Pokonam? Słuchaj…

– Święte słowa, panienko Ayaka! – Nagle pomiędzy nimi pojawił się przystojny chłopak o przefarbowanych na blond włosach, Shinji Saotome, nekrofil skazany za uduszenie dwóch dziewczyn. Uśmiechnął się, mówiąc: – Nie ma tu nikogo równie szatańskiego i brutalnego jak twój brat. Zabił dwanaście osób, najwięcej z całego pierwszego rocznika, a w dodatku ma reputację playboya. To najlepszy uczeń tej szkoły! I pierwsza osoba na liście tych, których nie chciałbym za wroga, a także numer jeden, jeśli chodzi o potencjalnego sojusznika. Dodając do tego mnie, chodzący sen wszystkich niewiast, otrzymamy…

– Pysk – rzuciła dziewczyna o rdzawoczerwonych włosach, związanych w kucyk, kopiąc Shinjiego w kolano. Mrużąc swoje czerwone oczy, spojrzała na niego z góry i dodała: – A żebyś zdechł.

– Aaaaa… – wyjęczał chłopak, patrząc na swoje śniadanie, leżące na podłodze, po czym skierował wzrok na Eiri. – Żebym zdechł? Jesteś jakimś potworem? Co ja ci zrobiłem?!

– Nic – odpowiedziała dziewczyna, nonszalancko nalewając sobie wody. – Nic nie zrobiłeś, ale mógłbyś. Wcześniej cały czas rzucałeś nam kłody pod nogi i bezwstydnie wtykałeś nos w nie swoje sprawy, cholerny zboczeńcu. Mam ci pomóc zakończyć marny żywot?

– No, już, już, nie bądź taka. Na festiwalu mamy walczyć z innymi klasami, nie między sobą – uspokoił ją Kyousuke.

– Hmph – burknęła Eiri, zaciskając wargi.

Shinji miał rację. Podczas festiwalu ścierały się ze sobą całe klasy. Zagrożenie zmusiło ich do zawarcia rozejmu, przynajmniej do pewnego stopnia, z Shinjim i resztą nieprzychylnych im kolegów. Eiri, zdając sobie z tego sprawę, odwróciła się zirytowana. – Tak, tak, czaję… Skoro Kyousuke tak mówi, spróbuję.

– He? – Shinji wybałuszył oczy z zaskoczenia, kiedy zdał sobie sprawę, że tak szybko mu odpuściła. – Zmieniłaś się… Coś zaszło między tobą i Kamiyą podczas letniej przerwy?

– Nie, nic takiego.

– Podejrzane. Nawet sposób, w jaki to powiedziałaś! Hmmm… Czyżby?! Zaczęliście ze sobą chodzić?

– C…? – Eiri zamurowało.

Widząc, jak szybko się zarumieniła, Shinji krzyknął: – Bingo! – jednocześnie pstrykając palcami. Wstał i unosząc dumnie podbródek, powiedział: – Rozumiem, rozumiem, więc nawet pływający w panienkach Kamiya w końcu zdecydował się na jedną! Mój Boże, gratulacje! Przy okazji, Eiri, zrobiliście to już?

– Giń! – Eiri z całych sił strzeliła go z placka. Kiedy chłopak upadł z hukiem na ziemię, stanęła na jego głowie. – Cholerny zbok! Czemu celowo nadinterpretujesz?! Wciąż nawet nie wyznałam mu miłości… Ni-Nie pytaj o takie rzeczy! Zabiję cię, gnoju!

– Eiri, uspokój się!

– Tee-hee. Powiedziałaś „jeszcze”, czyli planujesz to zrobić. Jesteś taka przewidywalna, Eiri. Ale czego innego oczekiwać po takiej prostaczce…

– Ej, uggo, co ty robisz Shinjiemu?! – krzyknęła Tomomi Tomonaga, blond modnisia z przesadnym makijażem. Minęła Kyousuke, akurat próbującego odciągnąć Eiri, i Ayakę, która przyglądała się sytuacji z szyderczym uśmiechem na twarzy, po czym kopnęła Eiri.

– Ghhh… – Zaatakowaną, wciąż próbującą kopać Shinjiego, zaskoczył ten cios.

– Oooo – jęknął Shinji. – Jak śmiesz deptać po mojej pięknej twarzy?!

– W… Właśnie! Co ci odbiło?! Nie ma szans, żebym wybaczyła ci podniesienie ręki na mojego mężczyznę… Wkurwiasz mnie! – wykrzyczała Tomomi. – Odsuń się od niego, cholerna desko!

– Co…? – Eiri uniosła brwi, rzucając jej jednocześnie gniewne spojrzenie. – Morda, kretynko, naucz się poprawnie mówić! Co to w ogóle jest uggo?!

– UGG-LEE, hoo? Nawet tego nie wiesz? Ale jesteś głupia! Kya-haha. Przy okazji… Popraw sobie pantalony! – Tomomi wskazała palcem.

– …?!

Eiri szybko poprawiła sukienkę.

Oonogi, chłopak w dredach i z dłonią nad czołem dla lepszego widoku, i Usami, trzymający okulary obiema rękami, zwiesili ramiona w geście zawodu.

Kyousuke westchnął:

– Najwyraźniej w naszej klasie nie ma za grosz jedności.

– Oczywiście, że nie – stwierdziła Eiri, wstając z ziemi. Poprawiła swoje ubrania i krzyżując ręce, dodała: – Grupa, która skakała sobie do gardeł od początku roku, nie zacznie nagle trzymać się za ręce. Przed nami niezłe wyzwanie.

– Hmm. Racja, ale…

– Właśnie dlatego! Dlatego musimy to zrobić! – wtrącił Shinji, odwracając się do reszty uczniów w stołówce i teatralnie rozkładając ręce. – Do festiwalu sportowego zostały dwa tygodnie. Złączmy dłonie i znajdźmy siłę w jedności! Niech nasze połączone serca zmiażdżą wszystkie inne klasy. Naszym celem jest wygrana, nie, całkowita jedność! – kontynuował z uśmiechem. Jednak ślad dłoni, odciśnięty na jego twarzy, nie do końca pasował do wizerunku, jaki właśnie próbował kreować.

× × ×

– W każdym razie to dziwne, nie? – wyszeptał Shinji do stojącej obok niego Tomomi, która podzieliła się z nim swoją porcją resztek.

Siedzący naprzeciwko nich Kyousuke spytał:

– Co takiego?

Shinji uniósł głowę, spoglądając na sufit, cały brudny i wypełniony po brzegi graffiti.

– Wszelkie festiwale w tej szkole. Cel tej placówki to resocjalizacja, nie? Więc czemu wszystko jest takie… ekstremalne? Nawet pani Kurumiya krzyczała, żeby ich pozabijać. To nienormalne.

– Wiesz, masz rację! – stwierdziła Tomomi. – Zupełnie jakby w ogóle jej nie zależało na naszej resocjalizacji. Znaczy się, gdyby serio było okej, żebyśmy się zabijali, to już bym was posiekała na kawałeczki! – Zrobiła pchnięcie łyżką, udając, że to broń.

Eiri, siedząca naprzeciwko niej, unosząc brwi, rzuciła:

– He? Jesteś aż tak silna? Mnie wyglądasz na słabeusza.

– Co? – Ręka Tomomi zatrzymała się w powietrzu, a jej oczy, otoczone sztucznymi rzęsami i przesadzonym makijażem, zabłysły. – Chwilunia, panienko, wątpisz we mnie? Zabicie cię byłoby superłatwe – powiedziała, po czym nadmuchała gumę. Ta dziewczyna, wyglądająca na zwykła plastikową pięknisię, kontynuowała, stwierdzając oczywistą oczywistość. – Nawet słabe dziewczyny jak ja mogą kogoś spontanicznie zabić, jeśli coś je najdzie. Tylko zwykle nie mamy na to odwagi! Znaczy się, przecież mówiłam o tym na początku roku, podczas przedstawiania się, eeech.

– Hmm? – Kyousuke, skazany pod fałszywymi zarzutami, był zajęty własnymi myślami i nie zwracał uwagi, co mówiła większość jego kolegów.

Eiri też zrobiła zdziwioną minę, prawdopodobnie też nie mogąc sobie w ogóle przypomnieć przedstawiania się z początku roku.

Tomomi kontynuowała z dumą, zupełnie jakby recytowała tekst z pamięci:

– Widzicie, jestem właściwie superodważna. Może znacie mnie z mojego pseudonimu, Li’l Tomo? Byłam streamerką, ale miałam mało subów, a to taaaakieee nuuudne! A jakaś brzydula miała tysiąc razy więcej lajków tylko dzięki śpiewaniu karaoke. Zdołowałam się i miałam zamiar się poddać… I wtedy wpadłam na pomysł – może by tak zrobić stream z morderstwa? Tak po prostu!

– Aaa! – Ayaka, zajmująca miejsce po lewej stronie Kyousuke, przerwała jedzenie. – Słyszałam o tym! Mniej więcej rok temu. Jakaś licealistka nagrała kamerą, jak dźga nożem swoją koleżankę z klasy. Było o tym całkiem głośno w telewizji.

– Ta, ta, to o mnie! – Tomomi podniosła głos, podekscytowana, że ktoś o niej słyszał. – Byłam wtedy strasznie podjarana! Kiedy wieści się rozeszły, przybyło mi tak wieeele subów… Na początku miałam dwucyfrową oglądalność, ale nagle podskoczyła mi do tysięcy! To było po prostu mega! Tak wspaniale się czułam! Kyaha-ha-ha! Ludzie pisali wściekłe komentarze, ale olałam tych hejterów i naprawdę to zrobiłam! Dźgałam ją tak wiele razy, że aż wnętrzności wyszły na wierzch! Coś absolutnie wspaniałego, nie?! Ach, to było boskie, aż humor mi się poprawił na samą myśl o tym! Brzmię jak psychopatka? Kyaha-ha-ha-ha-ha!

– … – Eiri i Kyousuke wpatrywali się w nią w milczeniu.

Racja. Nie mogę uwierzyć, że o tym zapomniałem. Jest tu wielu psychopatów jej pokroju, którzy bez mrugnięcia zamordują obcą osobę… I to nie tylko w pierwszych klasach, ale w całej szkole. Jak, u licha, ja tu skończyłem? To okropne… – Kyousuke, zwykły nastolatek, dopiero teraz zrozumiał, jak przerażający będzie nadchodzący festiwal sportowy. Jednak nie mógł pozwolić, żeby ktokolwiek się dowiedział, co mu chodzi po głowie.

– Heh-heh, cała ty, Tomomi! – zaśmiał się Shinji. – Piękna z zewnątrz, całkowicie zepsuta w środku. Ale w naszej klasie mamy asa, Kamiyę, który zamordował dwanaście osób, najwięcej z całego roku, nie? Ci wszyscy domorośli mordercy są dla niego jak dzieci, pozbycie się ich to dla niego kwestia sekund!

– He? Chwila, nie mam zamia…

– Ha-ha-ha! Liczymy na ciebie, Kamiya! Wcześniej nieźle mnie skopałeś, ale teraz, podczas festiwalu, jesteśmy po tej samej stronie. Trzymajmy sztamę i pokażmy im, jak wygląda piekło!

– H-hee-hee-hee… Nie mogę się doczekać… Żeby zobaczyć masakrę… Wielkiego Kyousuke Kamii! – Nawet Oonogi i Usami zaczęli się spoufalać.

Tak naprawdę Kyousuke nigdy nikogo nie zabił. Skazano go na podstawie fałszywych oskarżeń, z powodu których koledzy teraz wiele od niego oczekiwali. Zaczęli nawet skandować: – Ka-mi-ya! Ka-mi-ya!

– Chwila, przestańcie! Wspaniale, że tak czujecie, ale…

– Ka-mi-ya! Ka-mi-ya! Głośniej! Ka-mi-ya! Ka-mi-ya!

– Ayaka? To ty ich do tego zachęciłaś?! – Kyousuke spojrzał z wyrzutem na siostrę, wyklaskującą rytm do okrzyków.

Eiri wyszeptała do niego:

– Nie daj się ponieść.

– O nie…

Podczas całego tego zamieszania przysiadła się do nich Maina, której rankiem ostro oberwało się od Kurumii. Siedziała w milczeniu i ze zwieszoną głową obok Ayaki, kuląc się, żeby nie przyciągnąć niczyjej uwagi.

– Problemem będzie Maina.

– Uaaa!?

Słysząc słowa Shinjiego, Maina podskoczyła w miejscu, wylewając zupę, którą jadła, wprost na siedzącego naprzeciw niej Usamiego.

– Hee-hee?!

– Psss-psseplasam! Jjjjja…

– Cicho, niezdaro. Spróbuj się uspokoić. – Ayaka nalała jej zimnej wody.

Maina wydukała: – P-Przepraszam – po czym szybko usiadła.

Ayaka i Shinji westchnęli.

– Naprawdę jesteś taka strachliwa? Właśnie przez to przegramy!

– Zachowywać się w ten sposób w tak ważnym momencie… Głowa mnie przez ciebie rozbolała.

– O-Ojej… – Maina złapała się za głowę, stając na krawędzi płaczu.

Usami, cały w zupie, wlepiał w nią złe spojrzenie spomiędzy swoich dredów.

Dziewczyna jęknęła, po czym przymykając oczy, powiedziała szczerze:

– Naprawdę bardzo przepraszam! Jestem niezdarna i strachliwa, w dodatku głupia i płaczliwa! Będę pewnie wchodzić wam w drogę, ale postaram się…

– Daj sobie już spokój! – przerwała jej Tomomi. – Nie masz nawet po co próbować. Po prostu będziesz nam zawadzać.

– Hee?

Okręcając sobie włosy wokół palca, Tomomi ciągnęła dalej:

– Prawie zabiłaś Aratę i Kagerou, nie? Zaś podczas letniego obozu niewiele brakowało, a zginąłby nawet ktoś ze starszej klasy! Jesteś po prostu przerażająca! Zwyczajnie… rób cokolwiek. Nikogo to nie obchodzi, ale jeśli wmieszasz nas w takie gówno jak rano, będziemy mieli przewalone. Rozumiesz, kretynko?!

– Iaaaaaa! T-Taaaaak! – Maina aż zesztywniała.

Niemogący już dłużej tego znieść Kyousuke wstał z miejsca.

– Ej! Nie mów tak do niej!

– Ech, padam z nóg!

Do stołówki weszła kolejna grupa uczniów, której przewodziła…

– Mógłby nam trochę odpuścić i nie zmuszać do dłuższych ćwiczeń w pierwszy dzień treningu, nie? Dlatego właśnie nikt nie lubi Busujimy. Nie?

…dziewczyna w czarnej masce przeciwgazowej i słuchawkach. Za nią szła jej przyjaciółka, wyróżniająca się nawet w tym dziwnym miejscu.

– O-ho-ho. Racja. Nienawidzę takich beztroskich mężczyzn.

– Nie, nie. Najważniejszy u facetów jest ich smak. Poza nim nic innego nie ma najmniejszego znaczenia.

– Nie, liczy się siła! Nieprawdaż, Azraelu? Heh-heh-heh.

Wielka dziewczyna z papierową torbą na głowie, inna o wyjątkowo drobnej budowie oraz chłopak rozmawiający ze swoją prawą ręką. Innymi słowy, jeszcze więcej dziwaków.

– Co jest? – powiedział Shinji. – Nasi wrogowie przybyli.

Wchodząca grupa należała do klasy 1-B, czyli przeciwników klasy 1-A, do której z kolei przynależał Kyousuke. Pojawienie się rywali rozpaliło wrogość w zebranych uczniach.

– Jesteśmy tak samo zieloni jak oni… Znaczy się… Nie chcę z nimi przegrać, nawet gdybym zginął! Zmiażdżę ich!

– H-hee-hee, wczorajsi wrogowie dzisiejszymi przyjaciółmi, wczorajsi przyjaciele dzisiejszymi wrogami… H-hee-hee.

– Racja. Aż tryskam energią, dam z siebie wszystko!

– Zobaczmy. Chociaż się kumplujemy, podczas festiwalu trzeba z nimi walczyć. W takim razie będziemy zmuszeni ich wyeliminować! Nie będę już taka milusia dla ciebie, Renko!

– Och, GMK za wroga, przejebane. Czemu muszę być w A?

– Kousaka, źle do tego podchodzisz! Wrogom możesz zrobić wszystko, co tylko chcesz. Innymi słowy…

– Złapać za cycuszki?

– Yes. We. Can!

– Yeeeeeeeeeeeeeeeees!

– Bydlaki…

– O rety…

Uczniowie z 1-B zaczęli wpatrywać się w 1-A. Stołówkę wypełniła niebezpieczna atmosfera. Sytuacji nie pomagał fakt, że zasady walki podczas festiwalu podnosiły napięcia i podział pomiędzy klasami. Festiwal sportowy zapowiadał się raczej na krwawą jatkę.

O ile większości osób nie zależało na utrzymywaniu relacji z rywalami…

– Dobry, Kyousuke! Eiri, Maina! Cześć, Ayeczko!

Dziewczynie w masce przeciwgazowej w ogóle nie przeszkadzała panująca atmosfera. Podeszła do Kyousuke, obejmując go od tyłu.

– Łaa! P-Przestań, głupia… Jesteś ciężka!

– Hishihi. Bo mam takie wielkie. Przyjemne uczucie, co? Nie krępuj się, rób z nimi, co chcesz! – Śmiejąc się, dociskała piersi do pleców chłopaka.

Dotyk jej biustu na plecach oraz zapach mydła i potu sprawiały, że ten zaczął się zatracać. Zresztą działo się tak za każdym razem, kiedy to robiła.

– Aaaaa, rety! Dosyć, Renko, złaź ze mnie! Nie musisz mnie obejmować przy każdym spotkaniu. I nie rzucaj się tak z piersiami na mnie!

– Już ci mówiłam. Jeśli przestanę, stracę główną cechę charakteru mojej postaci.

– O to spokojna twoja głowa. Wyróżniałabyś się z tłumu, nawet gdybyś była płaska jak deska. Ile razy mam to jeszcze powtarzać?!

– Jeśli będę się wyróżniać nawet bez nich, to mnie w końcu zapłodnij! Ile razy masz zamiar zostawiać mnie niezaspokojoną?!

– Nie mów takich rzeczy!

– …

Kyousuke i Renko przyciągnęli spojrzenia wszystkich zebranych w stołówce osób.

– Heh – westchnęła Eiri, opierając głowę na nadgarstku. – Naprawdę nie potrafisz odczytać atmosfery, co? Rozumiesz, w jakiej sytuacji jesteśmy?

– Oczywiście, że tak! To pora, w której jem śniadanie, drocząc się z Eiri moimi żartami o piersiach. A właśnie, twoje są wspaniałe jak zawsze, nic a nic nie urosły.

– No tak, nic nie rozumiesz. W twojej głowie też nic nie urosło.

– Coś nie tak z moją głową?!

– Panienko Renko Hikawa – dobiegł cichy głos, kiedy dziewczyna jak zawsze droczyła się z Eiri. Należał do Shinjiego, który wstał z krzesła, trzymając jedną rękę na piersi. – Dzień dobry. To chyba pierwszy raz, kiedy ze sobą rozmawiamy, czyż nie? Nazywam się Shinji Saotome. Od zawsze byłem tobą zainteresowany i pragnąłem z tobą porozmawiać… Cóż za urocza maska przeciwgazowa!

– He?!

Kyousuke i Eiri nie mogli uwierzyć, że Shinji próbuje poderwać Renko.

– Od zawsze? Mówisz, co ci tylko ślina na język przyniesie, co, pozerze?

– Ta, a jeszcze niedawno nazywał ją stukniętą szmatą w masce przeciwgazowej. Cóż to za nagły zwrot wydarzeń?

– Heh-heh-heh. No już, przestańcie, nie jestem przecież takim prostakiem, by osądzać dziewczynę po wyglądzie! Po prostu wstrząsnął mną jej niewiarygodny strój… a potem oczarowało mnie piękno, które skrywa za swą maską.

– Ach. Więc widziałeś moją twarz?

– Tak…

– Przecież to też część mojego wyglądu zewnętrznego.

Przed wyjazdem na letni obóz Renko siłą zatrzymała szał Ayaki. Wtedy też spadła jej maska, dzięki czemu inni mogli zobaczyć jej twarz.

– Ojej, czyżbym zdradził twoją tajemnicę? Najmocniej przepraszam. Ale nigdy mi się nie śniło, że możesz być aż tak piękna.

– Właśnie! Mnie też to zszokowało! – Oonogi, dysząc, pochylił się w jej stronę. – Uważałem cię za cycatego zboczeńca, ale bez maski jesteś zajebistą laską! Masz swój styl i zajebiście rapujesz. To już za wiele! Chyba zacznę z tobą zdradzać moją Eiri.

A co robił w tym czasie Usami?

– … – Dopiero po chwili dołączył do rozmowy. Odrzucając na bok swoje długie włosy, powiedział: – Właśnie. Doceniam piękne nóżki, ale wielkie piersi kocham jeszcze bardziej. Do tej pory wolałem Eiri, bo jest słodziutka, ale teraz, kiedy zobaczyłem twoją twarz, zostałem zmuszony zmienić zdanie i stałem się twoim wiernym fanem. Proszę, pozwól mi polizać twój dekolt.

– He? Pierwszy raz słyszę, jak normalnie mówisz, Kagerou! Ale z ciebie zbok! Po prostu obrzydliwe! – Tomomi była wyraźnie zniesmaczona.

Siedząca przed nią Eiri strzeliła językiem, po czym powiedziała:

– A żebyście wszyscy zdechli. W każdym razie nie zapominacie o czymś? Należy do klasy B, będzie naszym przeciwnikiem. Czemu teraz chcecie się z nią spoufalać?

– Eeeee?! – krzyknęła Renko histerycznie, słysząc, że została odrzucona. – No co jest? Przecież zawody jeszcze się nie zaczęły!

– Nie. Jeżeli nie zmienimy naszego stosunku do ciebie już teraz, podczas festiwalu trudniej nam będzie z tobą walczyć.

– Heh. Nie martwię się o to, ale… Eiri, wydajesz się ostatnio bardziej agresywna niż zwykle.

– Oczywiście. Jesteś moim wrogiem.

– Wrogiem? Nie klasy, ale twoim?

– Niestety tak, panienko Renko. – Shinji rzucił jej smutne spojrzenie, podczas gdy sama Renko wpatrywała się ze zdziwieniem w Eiri. – Ja w klasie A, ty w B. Widać nasza miłość nigdy nie miała prawa zaistnieć… Istna tragedia, jak Romeo i Julii! Niewinne, czyste serca pochłonięte piekielną walką podczas festiwalu…

– Ej, Ej, Kyousuke. – Renko spojrzała na chłopaka, całkowicie ignorując Shinjiego. – Festiwal sportowy to starcie pomiędzy klasami, nie?

– Ta.

– Inne klasy są naszymi wrogami, tak?

– Dokładnie.

– To może chcesz połączyć siły?

– Hmm? – Kyousuke wyraźnie zdziwiła ta nagła propozycja.

– Stwórzmy sojusz klas A i B.

– Serio?

– Oczywiście! Co myślicie? – Renko wskoczyła na pusty stolik i zwróciła się do uczniów zebranych w stołówce. – Festiwal sportowy to krwawe starcie sześciu klas. Jeżeli podejdziemy do niego w normalny sposób, będziemy musieli walczyć z pięcioma, z czego cztery są ze starszych roczników. A oni mają doświadczenie w tym festiwalu, którego nam brakuje. Myślicie, że mamy szansę z nimi wygrać? Statystyki z poprzednich lat pokazują wyraźnie, że nie.

Liczba zwycięstw klas pierwszych wynosiła dokładnie zero. Fakty były dla nich wyjątkowo bezlitosne. Renko zamilkła na chwilę, aby zasiać w swoich słuchaczach ziarno niepewności.

– Połączmy siły. Dzięki temu nadrobimy brak doświadczenia! W ten sposób nie tylko zmniejszymy liczbę przeciwników, ale zwiększymy też nasz potencjał bitewny! A kiedy wyeliminujemy starsze klasy, będziemy mogli walczyć o wygraną jedynie między sobą. Nie wydaje wam się, że w ten sposób nasze szanse są o wiele wyższe niż przy bezpośrednim zmierzeniu się z nimi? Słuchajcie… – Renko mówiła z coraz większą pasją w głosie. W końcu uniosła pięść w górę, krzycząc: – Wygrajmy festiwal sportowy! Nieważne, czy jesteś w A, czy w B. Pokonajmy starsze klasy i zapiszmy się w historii Zakładu Poprawczego Czyściec jako pierwszy rocznik, który wygrał te zawody! Skoncentrujmy nasze siły! Zniszczmy wszystkich na naszej drodze! Niech poczują naszą pięść srodze!

– …

Chwilę po tym, jak Renko przestała krzyczeć (przy czym na końcu przeszła w rap), panowała głucha cisza. Jednak później…

– GMK! – skandowali zebrani. Wszyscy podbiegli do Renko, jakby była na scenie.

– Super! To nasza GMK!

– Właśnie! Sami nie wygramy ze starszymi!

– Kocham cię! Proszę, chodź ze mną!

– Zabijmy ich!

– Wygrajmy razem!

– Zajebać starszaków!

– Kocham cię! Wyjdź za mnie!

– Reeeenko, spójrz tutaj!

– Yo, yo!

– Zobaczcie, Bob też weszła na scenę!

– Chihiro jest z nią!

– I Kuuga Makyouin!

– Chociaż Michirou im potrzebny jak druga dziura w dupie.

Ayaka spojrzała na improwizowaną scenę, gdzie zaraz miał się rozpocząć występ Fucking Park, pytając:

– Co to, u licha, ma być?

– Hmmm? Są mega popularni…

– O Boże, Hikawa jest wspaniała!

Dzięki ujawnieniu swojej twarzy, spacyfikowaniu Ayaki oraz świetnym ocenom podczas egzaminów Renko stała się jeszcze bardziej popularna niż wcześniej. Kyousuke nie mógł uwierzyć, że uczniowie, którzy chwilę wcześniej skakali sobie do gardeł, teraz razem się bawią.

– Hmm. Ciekawe, czy to naprawdę będzie takie proste. – Komentarz Eiri został zagłuszony przez obraźliwe rymy GMK.

Występ Fucking Park trwał prawie do samego zakończenia przerwy śniadaniowej, przez co zabrakło czasu nawet na brawa.

× × ×

– Słuchajcie! Rozmawiałam z nauczycielami.

Jeszcze tego samego dnia po zakończeniu lekcji Renko przyszła złożyć raport z postępów.

– Serio? Długo ci to nie zajęło. I jak poszło?

– Pani Kurumiya nie była zbyt przychylna temu pomysłowi, ale kiedy opowiedziałam jej o dopingu, który stosuje na nas pan Busujima… Wiecie, środki na przyrost masy mięśniowej, sterydy, stymulanty, środki przeciwbólowe i takie tam, nagle otworzyła się na ten pomysł!

– Na normalnym festiwalu oznaczałby dyskwalifikację, ale tu wszystkie chwyty dozwolone. Wliczając w to zabijanie przeciwników. Trzeba będzie się martwić nie tylko o pozycję, ale i o własne życie.

Chociaż za morderstwo odejmowano punkty, nie powodowało ono usunięcia z zawodów, co tworzyło kłopotliwą sytuację. Tym bardziej że co roku ktoś umierał podczas festiwalu, co czyniło oczywistym, że tak naprawdę nie było tam żadnych zasad.

– Ojej… Ciekawe, czy w ogóle pozwolą nam walczyć razem…

– Oczywiście. Niby czemu nie? – Renko pocieszyła niespokojną Mainę. – Najwyraźniej punktacja zależy jedynie od oceny nauczycieli, a pani Kurumiya i pan Busujima będą współpracować dla dobra ich klas. W końcu w przeciwieństwie do letniej wycieczki teraz jadą na tym samym wózku co my.

– Aha…

Ta dwójka nauczycieli do tej pory siała terror i budziła strach wśród uczniów. Myśl, że teraz będą po ich stronie, trochę ich uspokoiła, o ile oczywiście uda się ostatecznie doprowadzić do sojuszu.

– Ej, Renko! Kyousuke Kamiya, ty też. – Nagle znikąd pojawiła się Kurumiya. – Chodźcie, mam od was sprawę.

– He? Do mnie też?

– Hihihi. Ja zaproponowałam sojusz, więc to oczywiste, że wezmą lidera 1-A razem ze mną.

– Lidera?

– A nie? W końcu masz najwięcej trupów na liczniku.

– Ej…

Ja nikogo nie zabiłem. – Prawie wymsknęło mu się w odpowiedzi.

Koledzy z klasy, poza Eiri, pomachali mu na do widzenia, mówiąc:

– Do zobaczenia później, szefie.

– Liczymy na ciebie, kapitanie.

Kyousuke ruszył za Renko, czując się trochę melancholijnie, kiedy opuścił klasę.

– Proszę pani, proszę pani! – krzyczała Renko, idąc z Kurumiyą. – Przemyślała pani ten sojusz?

– Wciąż się nad tym zastanawiam. Czekam na odpowiedź drugiej strony.

– He? Więc o co chodzi…

– To zupełnie inna sprawa.

– Co? – Renko była wyraźnie zawiedziona tą odpowiedzią.

– …

– Proszę pani?

– Niedługo zrozumiesz – odpowiedziała nauczycielka, nic już nie mówiąc przez długi czas. Zmienili obuwie, opuścili stary budynek szkoły i ruszyli w stronę nowego. Wewnątrz Kurumiya kazała im się nagle zatrzymać, prowadząc ich w stronę pokoju oznaczonego jako „Sala odwiedzin”.

– Eeee… Mamy jakiegoś gościa?

– Tak. Twoją znajomą, Renko.

– C-C-C-C-C-Co?!

– Znajoma Renko?!

Wyjątkowo zaskoczyła ich ta sytuacja, ponieważ Renko opuszczała zakład tylko do „pracy”, więc być może właśnie stąd zna tę osobę.

– Bardzo chciała cię zobaczyć. Wchodź.

– Naprawdę?! – Renko radośnie objęła Kurumiyę. – Kto to?! Moja przyjaciółka z pracy, Kiri? Czyściciel Ryou? Cannibal Corpse Kuchiha? Sugar Cult Satou? Czy może ktoś, kogo bym się nie spodziewała, jak siostry z Eyes Set to Kill?

– Renkoooooooooooo!

W tym momencie drzwi do pokoju się otworzyły i ktoś niespodziewanie chwycił dziewczynę.

× × ×

– Aaaaa!

Tajemnicza osoba chwyciła Renko i obejmując ją mocno, tarzała się po podłodze, wciskając twarz w wielkie piersi dziewczyny.

– Tyle czasu… Minęło całe pół roku! Tak chciałam… Tak bardzo chciałam cię zobaczyć! Przepraszam, że wcześniej nie mogłam. Tak bardzo, bardzo przepraszam! Widzisz, dostałam kontrakt, ale nie mogę sobie z nim poradzić! Renko, pociesz mnie!

– He? Eeee?! – Renko była wyraźnie zaskoczona. – Ma… – zaczęła, spoglądając na tajemniczą kobietę. – Maaamaaaaa! – krzyknęła w końcu, obejmując ją mocno. – Maaama! Ja też bardzo chciałam cię zobaczyć! Nie mów mi, że przyjechałaś tylko po to… Jestem taka szczęśliwa!

– He? – Kyousuke przez chwilę próbował ogarnąć, co się dzieje. – Cz-Czyli to matka Renko?

– Tak – potwierdziła Kurumiya, kiwając głową. – To twórca Urodzonego Mordercy.

– Serio?

Kyousuke przyjrzał się kobiecie. Miała na sobie markowy garnitur z narzuconym na niego lekarskim kitlem. Posiadała piękne, srebrne włosy, przycięte u ramion, takie same jak u Renko.

– Fiu. – Kobieta, wyraźnie zadowolona, w końcu puściła córkę. – Boże, jestem taka szczęśliwa! Takie masz miękkie ciało… Heh-heh-heh! No i jak pięknie pachniesz… Gdybym mogła, obejmowałabym cię godzinami, ale Hijiri by na mnie nawrzeszczała! Chyba muszę się powstrzymać… na razie.

– …?!

Dopiero teraz Kyousuke zobaczył jej twarz, chociaż to piersi przykuły jego uwagę. Była wyjątkowo piękna. Skóra jak porcelana, wręcz lśniąca, sprawiała wrażenie mokrej. Rzęsy tak długie, że mogłyby rzucać cień, drobny nos, piękne usta… Wyglądała jak dorosła wersja Renko.

– He? – Kobieta w końcu dostrzegła chłopaka. Przyglądała mu się chwilę, mrużąc oczy, po czym mruknęła pod nosem: – Nie… rozumiem. – Zmarszczyła brwi, podnosząc się na kolana. – Okulary, okulary… – Najwyraźniej miała słaby wzrok.

– Mamo, upuściłaś je! – powiedziała Renko, podając matce zgubiony przedmiot.

– Cóż, i tak nie są do poprawy wzroku.

Nosisz je, żeby lepiej wyglądać? Więc niby co to było przed chwilą?!

Kyousuke nie wiedział, jak zareagować, w końcu nie mógł powiedzieć tego na głos. Spojrzał pytająco na Kurumiyę, jednak jej wzrok wydawał się odpowiadać „mnie nie pytaj”.

Kobieta westchnęła.

– Heh, niedobrze… Nie ma żadnych zdolności bojowych. Kompletna porażka. Ktoś taki nie jest godny Renko! Powinien po prostu ją sobie odpuścić!

– Eeee?! – Renko zszokowało stwierdzenie matki. – Nigdy! – krzyknęła. – To mój kochanek!

– Kochanek?! – Kobieta złapała dziewczynę za ramiona. – Co masz na myśli?! Nikt mi nie powiedział, że zaszliście tak daleko!

Mnie też nie.

Kobieta kontynuowała przesłuchiwanie córki. – Powiedz! Jak daleko doszliście z Kyousuke?! – Nazwała go po imieniu, chociaż nie zamienili ze sobą jeszcze ani słowa.

Renko po chwili wahania zaczęła się sugestywnie wiercić.

– W-Wstydzę się.

– Wstydzisz?! – Głos jej matki przeszedł w falset. – Chwiiiiila! Daj mi moment! Zrobiłaś już te wstydliwe rzeczy, do których ciężko się przyznać? Zabiję… Nie, nie jestem zła. Powiedz. Możesz mi to wyszeptać.

– N-No dobrze. Mamo, więc…

Renko zaczęła szeptać coś matce. Kyousuke i Kurumiya oczywiście tego nie słyszeli, ale mina kobiety przeszła ze spokojnej do zaniepokojonej, następnie do zszokowanej, potem kolejno do poważnej, zawstydzonej, a na koniec do wściekłej.

– Dobrze. Teraz wysłucham, co on ma do powiedzenia.

W tamtym momencie twarz Reiko nie zdradzała najmniejszej emocji.

Kurumiya wolała odsunąć się od kobiety, która ruszyła w stronę Kyousuke. Renko, przechylając głowę, spytała:

– Mamo?

Chłopaka przeszył zimny dreszcz. Po raz kolejny w tej szkole wyczuł żądzę krwi, ale tym razem silną jak jeszcze nigdy wcześniej.

Kobieta podeszła do niego i spytała głosem wypranym z emocji:

– Kyousuke Kamiya, tak?

– T-Tak…

– Hmm… – Przyjrzała mu się dokładnie, od stóp do głowy.

Kyousuke był przerażony. Cały czas, kiedy badała go wzrokiem, walczył z chęcią ucieczki. Jednak zdusił to w sobie i wykorzystał okazję, żeby przyjrzeć się tej kobiecie. Im dłużej to robił, tym bardziej upewniał się, że wyglądała jak Renko. Oczywiście okulary zmieniały ogólne wrażenie, jednak poza tym naprawdę stanowiła dorosłą wersję jego przyjaciółki. Na oko dawał jej dwadzieścia lat. Nie miała nałożonego makijażu, jednak i bez tego wyglądała pięknie. Natomiast w porównaniu do wesołej córki sprawiała wrażenie spokojniejszej, bardziej opanowanej, miała urok i styl bardziej dojrzałej osoby. Jednak i tak spojrzenie chłopaka padło na…

O-Ogromne!

Na skrzyżowanych rękach gościa spoczywała para wielkich piersi, które także wyglądały jak u starszej wersji Renko. Koszulka próbowała je zatrzymać, jednak guziki sprawiały wrażenie, jakby mogły poddać się w każdej chwili. Kiedy Kyousuke na nie patrzył, kobieta nagle…

– Czy to…?

Prawą ręką chwyciła go za krocze.

– …?!

Chłopak oczywiście był tym zaskoczony, ale zachowanie kobiety wprawiło w osłupienie także pozostałe zebrane tam osoby. Zaciskając uścisk, dokończyła pytanie:

– Tym zhańbiłeś moją córkę?

– Aaa!

Przez chwilę nie mógł rozgryźć, o co jej chodzi.

Zhańbiłem Renko? Co? Że co?

Zaciskając dłoń coraz mocniej, kobieta z uśmiechem dodała:

– Renko mi wszystko powiedziała. Podobno zrobiłeś z nią to, to, a nawet tamto! Masz niezły tupet, co?

– He? Przepraszam, nie wiem, o czym…

– Nie zgrywaj głupiego!

– Auuuu!

Kobieta przekręciła rękę, w której trzymała jego rodzinne klejnoty.

– Ty cholerny gw • • • cielu! Mam dowód, że jej to zrobiłeś! Jest czysta i niewinna! Nie powinna nawet znać słów określających te wszystkie rzeczy! Ty jej to powiedziałeś! Zrobiłeś jej korepetycje z edukacji seksualnej, co?! Oj, co do tego nie mam wątpliwości!

– He? Nie, jest odwrotnie. To ona…

– Nie pyskuj!

– Aaaaa!

– W dodatku podobno nawet nie bierzesz jej uczuć na poważnie. Jak, do jasnej cholery, można robić takie rzeczy z kimś, kogo się nie kocha?! To chyba jakieś żarty! Twoim jedynym celem jest jej ciało, pieprzony śmieciu! Chcesz wykorzystać ją jak zwierzę i wyrzucić, kiedy ci się znudzi?! Moja córka to nie żadna zużyta guma do żucia. Jest słodka i pyszna jak kremówka!

– Mamo, przestań! Kyousuke nic nie zrobił! Podkolorowałam wszystko… My jeszcze ze sobą nawet nie chodzimy! – Renko próbowała uspokoić matkę, jednak została zignorowana.

Tymczasem Kurumiya spokojnie zapaliła papierosa.

– Nie akceptuję tego! Nie akceptuję cię, Kyousuke Kamiyaaa! Wolę umrzeć niż oddać córkę komuś takiemu jak ty! Nie waż się więcej położyć na niej ręki. Nawet się do niej nie odzywaj. Inaczej następnym razem je urwę… – Zamilkła na chwilę, zaciskając ponownie dłoń. – He? Wydaje mi się czy robi się… twardy?

– Ghhh… – wydusił chłopak, kiedy kobieta zaczęła poruszać palcami. Złapał jej dłoń, krzycząc: – C-Co pani robi?! To napaść!

Chciał odciągnąć jej rękę, ale stawiała silny opór. Przez to wezbrały w nim jeszcze większa ekscytacja, napięcie i irytacja, a wszelkie nadzieje na opanowanie się wyparowały.

– Uaaaaa!

Zaczęli się ze sobą szarpać i już po chwili razem upadli na ziemię.

– Kyousuke?!

– Reiko?!

Krzyknęli jednocześnie Renko i Kurumiya.

– …

Cisza.

Kyousuke upadł na coś ciepłego i ładnie pachnącego. Co więcej, jego ręce chwyciły jakieś wyjątkowo miękkie obiekty.

– …

Chłopak zalał się zimnym potem, przypominając sobie jednocześnie, że już przeżył coś takiego.

Kiedy uniósł twarz, zobaczył przed sobą parę szeroko otwartych, niebieskich oczu. Jego twarz upadła na brzuch Reiko, a ręce chwyciły piersi kobiety.

PLC05 – NCP02
image-1544

– Ha-ha-ha-ha… – Kyousuke aż osłupiał, kiedy w końcu zrozumiał, że to on się śmieje. Spojrzał na rumieniącą się kobietę i zaciskając lekko dłonie, powiedział nieświadomie: – U-Uczciwa wymiana?

– Re… Re… Re-Re… – Kobieta próbowała coś powiedzieć, kiedy Kyousuke ściskał jej piersi. W końcu, kiedy z jej oczu zaczęły płynąć łzy, krzyknęła pełna wstydu i gniewu: – Renjiiiii! Zgnieć te… tego zboczeńca!

W tym momencie wielka postać przebiła się przez ścianę, chwyciła Kyousuke i przycisnęła do szyby w korytarzu.

– Ghhhh!

To wydarzyło się zbyt szybko. Kyousuke miał wrażenie, jakby nagle uderzyła go ciężarówka. Zanim doszedł do siebie, był już przyciśnięty do szyby i zgniatany na śmierć. Szkło zaczęło pękać pod naciskiem, a ciało chłopaka zdrętwiało.

– C-Co…?

– …

Przed twarzą Kyousuke znalazła się szara maska przeciwgazowa. Jej plastikowe szkła były w niego ślepo wlepione, kiedy napastnik miażdżył jego szyję.

– Starczy tego.

Nagle trzymająca go ręka zwolniła uścisk i przez jej skórę przebiła się kość, tworząc przy tym fontannę krwi.

– …

Mężczyzna w masce nie wydał żadnego dźwięku. Wyciągnął drugą rękę w stronę leżącego na podłodze Kyousuke.

– Powiedziałam dosyć.

Kurumiya złapała atakującego za nadgarstek, uderzając w drugą, złamaną rękę swoją rurą.

– …

Mężczyzna nic nie powiedział, nawet na nią nie spojrzał.

Jego ręce się trzęsły, kiedy walczył z uściskiem, co dowodziło, że mieli podobną siłę.

– Hej! – krzyknęła Kurumiya. – Reiko, na co czekasz? Zatrzymaj tego wielkoluda!

– Nie.

– Co żeś powiedziała?

– Nie! – Kobieta wstała, zasłaniając piersi obiema rękami. – T-Ten chłopak dotknął moich pi… pie… piersi… Ob… Obmacał je! Nie jestem aż tak dobroduszna, żeby wybaczyć coś takiego!

– He? Zdurniałaś do reszty? Co mam zrobić z dorosłą kobietą płaczącą jak dziecko po tym, jak ktoś dotknął jej piersi? I to najwyżej raz czy dwa. Wyraźnie wychodzi na jaw twój brak doświadczenia.

– Zamknij się! I nie mów tego tak głośno! Ni-Nie wybaczę ci. Nie dość, że pozwoliłaś mu mnie obmacać, to wygadałaś mój sekret. To się tak nie skończy. Renji, zabij go!

– He? Te obrażalskie dziewice są… He? – Wciąż trzymając nadgarstek mężczyzny, Kurumiya użyła lewej nogi do zablokowania wyprowadzonego w jej stronę kopnięcia. Na jej czole pojawiła się kropla potu, co było niebywale rzadkim widokiem. Chłopak cofnął się, przygotowując do kolejnego ciosu.

– Mamo! – Renko objęła matkę. – Przestań, proszę! Nie zabijaj Kyousuke! – krzyknęła łamiącym się głosem.

Reiko spojrzała na córkę, pogłaskała jej maskę przeciwgazową i robiąc zdziwioną minę, spytała: – Renko? – Po chwili westchnęła, po czym dodała: – Renji, przestań.

Mężczyzna natychmiast się zatrzymał, przyjmując normalną postawę.

– …

Kurumiya westchnęła z ulgą, puszczając jego nadgarstek. Patrząc na szarą maskę przeciwgazową, powiedziała: – Co za niewyobrażalna siła… I to z założonym limiterem. Ej, Kyousuke, możesz wstać?

– T-Tak… Dziękuję, proszę pani. – Przyjął wyciągniętą w jego stronę rękę, która pomogła mu wstać.

– He? – Kobieta nie mogła uwierzyć w to, co widzi. – Przyjąłeś atak Renjiego… i nic ci nie jest? Więc to prawda. Naprawdę niesamowite. Rozumiem. Rzeczywiście masz talent, nawet jeśli wewnątrz jesteś całkowicie zepsuty – dodała z obrzydzeniem.

Za Reiko ziała ogromna dziura w ścianie.

Okno za Kyousuke, mimo że zrobione z kuloodpornego szkła, całe pokryło się pęknięciami, co pokazywało, jak niewiarygodnie silny był jego przeciwnik.

– …

Mężczyzna odpowiedzialny za te zniszczenia stał w milczeniu, kompletnie bez ruchu, choć ręka złamana przez Kurumiyę zwisała mu całkowicie bezwładnie.

Sprawiał wrażenie osoby pozbawionej słabości, częściowo przez maskę przeciwgazową, zupełnie jakby był maszyną. Miał prawie dwa metry wzrostu, wielkie, doskonale umięśnione ciało, całe w tatuażach oraz koszulkę z logiem GMK48.

Kyousuke od razu rozpoznał zespół Renko.

– Eee…

– Ahem. – Zanim Kyousuke zdążył zadać jakiekolwiek pytanie, kobieta wstała. – Przepraszam. Nazywam się Reiko Hikawa, jestem naukowcem ze świata przestępczego. Stworzyłam Renko i innych Morderców Morderców, więc jestem tak jakby ich matką. – Spoglądając z uśmiechem na córkę, poprawiła okulary. – Słyszałam, że zalecasz się do mojej córki i traktujesz ją jak przedmiot. Nie mogłam na to dłużej pozwolić, więc przyjechałam tu najszybciej, jak się dało. Jesteś na to przygotowany, Kyousuke Kamiya?

× × ×

– Hijiri powiedziała mi wszystko o twoim związku z Renko, więc rozumiem sytuację. – Dalsza część rozmowy odbywała się już w sali wykładowej na parterze nowego budynku szkoły. Reiko siedziała na krawędzi biurka ze skrzyżowanymi nogami. – Jednostronna miłość Renko hamuje jej mordercze impulsy, tak? Próbuje rozkochać go w sobie, a dopiero później zabić, ale ponieważ ten żigolak ceni swoje życie, cały czas ma się na baczności. Mimo to Renko jest atrakcyjna, więc chłopak wykorzystuje jej uczucia, żeby zabawiać się jej ciałem, jak mu się tylko podoba… Mniej więcej tak to wygląda?

– Poza ostatnią częścią.

– Nie zgrywaj niewiniątka! – Reiko uderzyła ręką o biurko. – Kyousuke Kamiya, ty chyba sobie żartujesz! Czyli to nieprawda, że się z nią kąpałeś, hmm? Musiałabym stracić rozum, żeby uwierzyć, że do niczego tam nie doszło. Twoim zdaniem ktokolwiek powstrzymałby się, mając przed oczami cudowne ciało mojej córki w takiej sytuacji? Oczywiście, że nie!

– Ale ja nic nie zrobiłem…

– Sugerujesz, że nie jest atrakcyjna?! – Reiko wstała i zerknęła z góry na chłopaka.

– He?! – Kyousuke spanikował, kiedy nagle przybliżyła do niego swoją twarz.

– Hej, tak naprawdę już jesteś w niej zakochany, co? Ale zabije cię, jeśli się do tego przyznasz, więc trzymasz język za zębami. Prawda? Heh-heh.

– Ni-Nie… – Kyousuke odwrócił spojrzenie, a serce waliło mu jak oszalałe. Kiedy się uspokoił, dokończył odpowiedź: – Jestem… zwykłym nastolatkiem! Nieważne, jak jest atrakcyjna…

– Więc uważasz ją za ponętną. Ahaaaa, więc ci się podoba. Czemu w takim razie nie wykonasz żadnego ruchu? Jednak się powstrzymujesz, co? Hmmm?

– Przestań! – wtrąciła Renko, odciągając matkę. – To przesłuchanie, prawda? Wyciągnięcie jego uczuć w taki sposób mnie nie zadowoli. Mamo, chcę, żeby powiedział szczerze, że mnie kocha, z własnej woli. Nikt nie prosił cię o pomoc!

– C… – Reiko aż wmurowało. Zakryła usta obiema dłońmi i powiedziała: – Re-Re-Re-Re-Renko… Renko nie wzięła mojej strony! Nie-Niemożliwe! Czyżby to ten słynny buntowniczy wiek? Renji, co mam zrobić? Twoja siostra zachowuje się dziwnie!

– …

Przyglądający się im chłopak z ręką na temblaku nie odpowiedział. Najwyraźniej ten sztucznie stworzony morderca różnił się od swojej siostry. Nie okazywał żadnych emocji… ani nie rzucał bez przerwy wszelkimi możliwymi żartami jak ona.

– Eeej, Hijiri, co ja mam zrobić?!

– A bo ja wiem? – rzuciła Kurumiya, stojąc oparta o ścianę. – Myślenie to twoja rola. Mnie o takie rzeczy nie pytaj, supermamo.

– Jesteś strasznie niemiła jak na tak małe dziecko!

– Odpieprz się i giń.

Gdyby jakiś uczeń rzucił takim komentarzem, doszłoby do krwawej jatki, ale Kurumiya najwyraźniej przywykła do podobnych zaczepek.

Reiko położyła dłoń na czole.

– Ooooch, nie mam pojęcia, co zrobić… Problem sam by się rozwiązał, gdyby odwzajemnił jej uczucie, ale nie chcę w tym pomóc…

– Dlaczego?! – krzyknęła Renko.

– Bo go nie akceptuję – odpowiedziała Reiko z uśmiechem.

– Ech… – Renko nie wiedziała, co powiedzieć. – Co masz przez to na myśli?!

– Nie lubię. Nie lubię go, więc nie oddam mu swojej córki. Gdyby był dobrym chłopcem, pomogłabym ci w miarę możliwości, żebyś mogła go w końcu zabić.

– Więc… Więc – Renko chwyciła za rękaw jej płaszcza – jeżeli go polubisz, nie będzie problemu, tak? Jeśli go zaakceptujesz…

– Nie, nie, nie, nie. Na dziewięćdziesiąt dziewięć i dziewięć procent nie.

– Ale dlaczego?

– Bo nie jestem z niego zadowolona – odparła jej z uśmiechem matka.

– Już to powiedziałaś! – Najwyraźniej Reiko naprawdę go nie lubiła. Renko westchnęła, zwieszając głowę. – Buuu. Mamo, wiedz… Nigdy mi tak nie odmówiłaś. Kocham ciebie i kocham Kyousuke, ale ty go nienawidzisz… Naprawdę mi smutno z powodu twoich uczuć.

– Renko… – Reiko położyła dłoń na ramieniu córki. – Posłuchaj, mnie też to smuci, wiesz? Ale nic na to nie poradzę. Kyousuke próbuje się w tobie nie zakochać, bo wie, że w przeciwnym wypadku go zabijesz. To niemożliwe, żeby zmienił zdanie.

– Wcale nie! Przegrywasz dopiero wtedy, kiedy się poddasz!

– Ale jeśli odwzajemni twoje uczucie, straci życie! – Reiko zrobiła zakłopotaną minę. – Co tu począć? Prawdę mówiąc, nie spodziewałam się, że jesteś w nim aż tak zabujana. Nawet przestałaś mnie słuchać. Ech, Hijiri, co z tym zrobimy?

– Pojęcia nie mam – odrzekła Kurumiya, wypuszczając dym z papierosa. – Skoro po dobroci nie idzie, to może wydasz rozkaz? Jeżeli naprawdę czegoś chcesz, Urodzony Morderca nie może ci się sprzeciwić. Wystarczy, że powiesz „Masz zapomnieć o Kyousuke”.

– Nie chcę używać tak drastycznych metod. Co będzie, jeśli przez to mnie znienawidzi?

– Nie wiem! Rety, same z tobą problemy. Decyduj szybko. Mam tonę roboty na głowie z przygotowaniem festiwalu sportowego i nie chcę marnować czasu na…

– Festiwal sportowy? – zainteresowała się Reiko, wydymając policzki.

– Tak. Za dwa tygodnie. Starcie sześciu klas. Zwycięzca dostaje podwyżkę, reszcie obcinają pensje, więc to poważna sprawa.

– … – Po chwili namysłu Reiko spytała: – Która to twoja klasa?

– 1-A.

– A Renko jest w…?

– 1-B.

– Dobrze. A Kyousuke?

– W mojej klasie. Czemu pytasz?

– Hijiri, skarbie.. – Reiko zmrużyła oczy, a jej okulary zabłysły. – Będziemy mogli przyłączyć się z Renjim?

– Co…? – spytała w odpowiedzi Kurumiya.

Reiko zwycięsko uniosła głowę, mówiąc:

– Wspomogę klasę 1-B Renko w walce z 1-A Kyousuke. Jeżeli wygra, dam mu moje błogosławieństwo. Jeżeli jednak przegra, zmuszę Renko do rezygnacji z niego. Brzmi dobrze, nie?

– Heee?! – krzyknęło oboje uczniów w tym samym czasie.

Kurumiya powiedziała jedynie:

– Normalnie to byłoby niemożliwe, ale zawsze mogłaś liczyć na specjalne traktowanie, więc jeśli zgłosisz to bezpośrednio do dyrektora, pewnie ci na to pozwoli. Jednak, Reiko – przerywając na moment, wskazała przyjaciółkę końcem papierosa – naprawdę uważasz, że możesz wygrać, mając mnie za przeciwnika?

Reiko skrzyżowała ręce i wypięła dumnie pierś.

– He? To do ciebie niepodobne. Tyle pewności siebie. Aż mi cię szkoda, bo nie masz szans. Pokonam ciebie i 1-A, a potem wyrwę moją córeczkę z łapsk Kyousuke!

– Chwila! – Renko wskoczyła pomiędzy zaczynające się kłócić kobiety. – Nie wygadujcie takich rzeczy! Co z naszymi uczuciami?!

– Hmm? Przecież biorę je pod uwagę. Ty nie chcesz go sobie odpuścić, a ja chcę, żebyś to zrobiła. Żadne z nas się nie podda, więc rozwiązanie tego problemu w taki sposób jest najlepszym wyjściem. W końcu kochasz Kyousuke, prawda?

– Tak!

– Wierzysz w niego?

– Tak!

– Więc pewnie uważasz, że wygra?

– T-Tak…

– A ty, Kyousuke – Reiko spojrzała teraz na niego – jeśli nie chcesz zostać rozdzielony z moją córką, lepiej daj z siebie wszystko. Heh-heh. Masz prawo wyboru. Jeśli jednak wybierzesz drugą opcję, Hijiri najprawdopodobniej cię zabije. Chyba już lepiej zginąć z rąk Renko, hmmm? – Patrząc na niego w sposób, jakby czytała jego myśli, Reiko się uśmiechnęła. Chciała go ocenić podczas zawodów, poznać jego prawdziwe uczucia względem jej córki.

– … – Kyousuke nie mógł jednak odpowiedzieć.

Reiko zwróciła się teraz do córki:

– Ach, przy okazji, ty też nie możesz się poddać! Skoro tak bardzo go kochasz i w niego wierzysz, musisz dać z siebie wszystko i spróbować go zniszczyć. Jeżeli jest typem osoby, którą łatwo zmiażdżyć, doszłoby do tego prędzej czy później. Na pewno ciekawią cię jego uczucia, prawda?

– T-Tak, mamo, ale…

– Ale?

Cisza. Po dłuższej chwili Renko powiedziała: – Ni-Nic. Rozumiem. Skoro mama tak chce, dam z siebie wszystko.

– Brawo! Dobra dziewczynka! – pochwaliła Reiko, głaszcząc córkę po głowie. – W takim razie festiwal sportowy będzie walką pomiędzy mną i Hijiri, no i każdym, kto się nawinie. Powiem to od razu: nie ma szans, żebym przegrała! Pożałujesz wszystkiego, zniszczę cię! Nie dość, że uwiodłeś moją kochaną córkę, to jeszcze mnie obmacałeś. Odpłacę ci za to podwójnie! Gotuj się na śmierć, Kyousuke Kamiya!

– …Kksshh – głośny dźwięk oddechu wydobył się zza szarej maski przeciwgazowej olbrzymiego chłopaka, stojącego obok matki deklarującej wojnę. Jego oczu nie było widać, jednak dało się wyraźnie wyczuć bijącą od nich żądzę mordu.

Renji Hikawa, znany jako Urodzony Rzeźnik, wciąż miał na sobie limiter, jednak i tak siłą przewyższał Renko pozbawioną maski.

P-Przerąbane… O sojuszu można zapomnieć, w dodatku mamy na głowie większy problem niż trzecie klasy…

Kyousuke po raz kolejny zmówił krótką modlitwę do bezlitosnych bogów.