Za kulisami – Secret Track

– Aaaaaaaaach, bosko. Jak przyjemnie…

Tymczasem po drugiej stronie oceanu, w pewnym luksusowym hotelu, golusieńka, leżąca na przykrytym ręcznikiem łóżku Reiko Hikawa była w trakcie masażu. Wielkie dłonie masażysty zręcznie wmasowywały olejek w jej ciało, od jędrnych pośladków aż po ramiona, skutecznie roztapiając nagromadzone w trakcie dnia zmęczenie mięśni. W powietrzu unosił się zapach rumianku, przypominający trochę jabłka. Reiko wzięła głęboki oddech, delektując się tą wonią.

– Ej! Co ty, do cholery, robisz tam tyle czasu? – Z leżącego na łóżku telefonu dobiegł dziecięcy głos, zagłuszający muzykę lecącą w tle.

Reiko spojrzała na aparat ustawiony w tryb głośnomówiący i beztroskim głosem odpowiedziała:

– Jestem w trakcie masażu, przebywając w najlepszym pokoju, jaki ma ten hotel, i delektuję się tą piękną chwilą!

– Rozumiem. Jak miło, że się tym podzieliłaś. Cóż, nieważne. Mów, o co chodzi. Skoro to ty do mnie zadzwoniłaś, to musi być coś ważnego.

– Tak. Prawdę mówiąc, Hijiri, skarbie… mam do ciebie prośbę.

– Hm?

– Pomożesz mi? – jęknęła na końcu.

– Oczywiście. Jeśli mogę coś dla ciebie zrobić, mów. – Odpowiedź nadeszła natychmiast.

– Dziękuję. Mogłabyś…

W panującej ciszy masażysta przesunął ręce po ramionach kobiety. Mimo dłoni ponad dwa razy większych od rąk Reiko był nad wyraz zręczny i z wyjątkowym profesjonalizmem masował spięte mięśnie kobiety, która zapragnęła, aby czas zatrzymał się w tej przyjemnej chwili.

– Ej, jak długo każesz mi czekać?

– He? Przepraszam, masaż jest tak przyjemny, że odpłynęłam. O czym ja mówiłam?

– Chciałaś mnie o coś prosić, cholerna kretynko!

– Nie denerwuj się, przecież przeprosiłam. Budujesz w sobie tylko pokłady stresu.

– Hmph, dzięki tobie. Przechodzę męki podczas każdej jednej kozy Irokeza. To ja potrzebuję masażu.

– Ahaha. Chodzi pewnie o tego kłopotliwego chłopca, o którym wspominałaś! Tak się w tobie zabujał, prawda? Hee-hee. Wykazujecie ze sobą o wiele większą kompatybilność, niż przypuszczałam. Na pewno będziecie dobrą parą.

– …

– Hijiri?

– Nie waż się tego powtórzyć. Wiem, że tylko sobie żartowałaś, ale więcej ci czegoś takiego nie odpuszczę. – Głos Kurumii, mroczny i pełen gniewu, brzmiał, jakby dochodził z otchłani piekła. Sama rozmowa o pewnym uczniu wyzwoliła w niej hamowany do tej pory gniew.

– Eeee… przepraszam?

– I? O co chciałaś mnie spytać?

– Ach, eeee… To nic wielkiego.

– Nie szkodzi, mów.

– D-Dobrze… Ale chciałabym, żebyś wysłuchała mnie do końca i się nie denerwowała, dobrze?

– Niech będzie. Nie przejmuj się tym atakiem sprzed chwili. Obiecuję, że się już nie powtórzy. Nie stracę panowania nad sobą. To w końcu sprawa między nami, nieprawdaż? Reiko, możesz być ze mną szczera.

– Chciałabym, żebyś mi zaśpiewała.

– Co żeś powiedziała?

– Pragnę, żebyś zaśpiewała mi swoim słodziutkim głosikiem. Podczas masażu zawsze gra jakaś spokojna melodia, ale wolałabym posłuchać twojego śpiewu.

– Coś jeszcze?

– Nie.

– …

– A, jeszcze jedno. Wygląda na to, że będę w pobliżu w przyszłym miesiącu. To tyle. Wracając do mojej prośby, na pewno…

– Odmawiam.

– Coooooooo?! Niemożliwe! Powiedziałaś, że pomożesz, o ile będziesz w stanie, nie? Nie?! Czemu nie chcesz?!

– A dlaczego miałabym, kretynko?! W przeciwieństwie do ciebie, byczącej się w cholernym spa, jestem zawalona robotą. Włącz sobie jakąś ulubioną piosenkę, szmato! To tyle? Rozłączam się, leniu patentowany.

– Czekaj! Hijiri, skarbie, chwila! Nie musisz śpiewać, po prostu ze mną rozmawiaj. Chcę nacieszyć się twoim słodziutkim głosiiiii… Aaaa! – Ciało Reiko nagle przewróciło się na drugą stronę. Masażysta akurat skończył masować jej plecy, nałożył więcej olejku na ręce, a potem bez cienia zawahania zabrał się za jej biodra, a potem wielkie piersi, które nie mieściły się nawet w jego ogromnych dłoniach.

– He?! Teraz zaczynasz tutaj?! Chwi… Aaaaa!

– Na razie.

– Aaaaa, przestań! Przeeestaaaaań! Proszę, czekaj, Hijiriiiii!

Ignorując prośby Reiko, jej rozmówczyni się rozłączyła.

– …

Masażysta w milczeniu kontynuował swoją pracę. Z piersi przeszedł do szyi, ramion, rąk, aż do palców – żaden fragment ciała Reiko nie został pominięty.
Miał ponad dwa metry, mięśnie jak ze stali, koszulkę GMK48, która wyglądała, jakby w każdej chwili mogła się rozerwać, a całe jego ciało pokrywały tatuaże.

– Heh-heh. Nauczyłam cię tego ledwie wczoraj, a już opanowałeś to do perfekcji. Naprawdę szybko pojmujeeeeesz! Czego by cię tu teraz nauczyć?

– …

Mężczyzna nie odpowiedział, a jego miny nie dało się odczytać, ponieważ zasłaniała ją szara maska przeciwgazowa.

– Nie cieszysz się, Renji? Chyba nic nie stoi na przeszkodzie, żebym zabrała cię ze sobą. Jeśli będziesz grzeczny, zobaczysz swoją starszą siostrę. Brzmi fajnie, co?

– …

Renji ponownie nie odpowiedział, jednak masaż w tym momencie złagodniał.
Reiko zamknęła swoje jasnoniebieskie oczy i kontynuowała:

– Też nie mogę się tego doczekać. Pośród całego GMK48, morderców morderców, to do was się przywiązałam. Chcę już ją zobaczyć. I pozbyć się tego pasożyta, który przyssał się do mojej córki.

Chwilę później Reiko, dalej masowana przez swojego syna, zapadła w drzemkę.