Egzamin uzupełniający – Secret Track

W pokoju zabarwionym na czerwono światłem zachodzącego słońca rozległ się potworny wrzask; trudno było sobie wyobrazić, że wydał go człowiek.
Kurumiya przerwała sprawdzanie egzaminów, odebrała połączenie, a potem błyskawicznie przyłożyła komórkę do ucha, przy czym zawieszony przy niej kotek obrócił oczy i zaczął dyndać na pasku jak wisielec.

– To ja – powiedziała do telefonu Kurumiya swoim słodkim, dziecięcym głosem.

– … – odpowiedziała jej długotrwała cisza, przez którą nauczycielka zaczęła stukać palcami o blat biurka.

– Ej, powiedziałam, że to ja. Słuchasz mnie w ogóle?! – spytała z gniewem.

– Tak, Hijirin – odpowiedział jej czysty sopranowy głos w słuchawce.

– Odpowiadaj, jeśli słuchasz, cholerna szmato.

– Soreczka, soreczka. Twój głosik jest tak słodziutki, że hipnotyzuje mnie za każdym razem, kiedy go słyszę.

– Zamknij się. Nie mam czasu na durne pogaduchy.

– Ojejciu. Czyżbyś się zawstydziła?

– Skończ z tym. Mam cię zajebać?

– Nawet ty nie możesz nic zrobić przez telefon. Fufu.

– Już jesteś trupem … – Kurumiya strzeliła językiem i odchyliła się do tyłu na fotelu.

– Przy okazji, Hijirin, naprawdę minęło sporo czasu. Jak ci się układa?

– Dobrze, radośnie sobie morduję. A ty?

– Hmmm. Nie za dobrze. Moje cele są nieuchwytne.

– Łatwo się domyślić. W końcu spłodzili tego chłopaka, więc to aż tak bardzo mnie nie dziwi.

– Och, o nim mowa.

– Tak. Przecież mówiłam ci ostatnio. Chodzi o chłopaka, w którym zakochała się Renko.

– … – nastrój rozmówczyni Kurumii uległ zmianie, jej głos stał się o wiele delikatniejszy.

– Ach, ten chłopak. Nazywał się Kyousuke Kamiya, tak? Wciąż ma takiego bzika na jego punkcie?

– Tak. Albo raczej jeszcze bardziej jej się pogorszyło. Jest już zabujana po uszy.
Trzask. Odgłos rozrywanego przedmiotu.

– H-Hmm… Naprawdę? Jeszcze nie zaczęli ze sobą chodzić? Jeśli odwzajemni jej uczucie, morderczy impuls znowu zacznie grać i go zabije, prawda?

– Najprawdopodobniej. Ale to jedynie jej wersja.

– Ale! Trzymali się za ręce? Dotykali? Całowali… Nie? Niemożliwe! Co w takim razie możemy zrobić?!

– A uj wie. Mnie nie pytaj. Ale – nie czekając, aż jej rozmówczyni się uspokoi, dodała: – Renko nie wykonała mojego rozkazu.

– Heeh. Znowu kazałaś jej zabić Kyousuke?

– Nie. Tym razem chodziło o jego młodszą siostrę. Kazałam jej pobić ją na jego oczach.
Kurumiya nie tylko dała Ayace strzelbę i nauczyła ją strzelać, ale także wydała odpowiednie polecenia Renko.

Miała pobić Ayakę na oczach Kyousuke, żeby wzbudzić w nim żądzę mordu, rozbudzić najprawdziwszą chęć, żeby kogoś zabić. Gdyby pozbył się swoich ograniczeń, to tylko dodałoby wartości jego siostrze. Morderstwo dokonane przez Ayakę także by nim wstrząsnęło, gdyby zaś Eiri i Maina dały się zabić, oznaczałoby to, że i tak nie miały żadnego talentu w zabijaniu. W dodatku jeżeli Renko zrobiłaby coś Ayace, Kyousuke z pewnością nigdy by jej nie wybaczył, co rozwiązałoby problem jej miłości do niego.
Taki przynajmniej był plan.

– Ale nie wypełniła polecenia. Wcześniej odbezpieczyła swój limiter, przez co później z niej spadł… W każdym razie powstrzymała swój morderczy impuls, ratując młodszą Kamiyę przed niebezpieczeństwem. Jeśli chodzi o powód… bardziej boi się bycia znienawidzoną przez Kyousuke niż moich kar. Można na to w ogóle przymknąć oko? Urodzony Morderca, stworzony, by zabijać, potrafi się powstrzymać od mordowania. Po prostu niepojęte.

– No tak…

– Pozwolenie temu czemuś zacząć tu naukę było błędem. Traktować narzędzie jak człowieka… Ten twój pomysł nie mieści mi się w głowie.

– Hijirin – rozmówczyni odpowiedziała spokojnym głosem – masz tu absolutną rację, ale od początku wiedziałam, że tak będzie. Skoro ty to przewidziałaś, to niby jakim cudem ja bym na to nie wpadła?

– Muuu…

Ton głosu rozmówczyni pozornie był pełen dumy, jednak wcale nie sprawiał, że używająca go osoba się wywyższała.. Można było także stwierdzić, że była inteligentniejsza od Kurumii. Tak więc jej niezadowolenie nie miało nic wspólnego z dumą.

– Przepraszam. Źle się wyraziłam.

– Właśnie. Są kwestie, o których wiem, chociaż wolałabym nie mieć o nich pojęcia. Ta dziewczyna nie jest człowiekiem, tylko narzędziem należącym do Organizacji. To nietypowe, że twórca wysłał swoje dzieło do szkoły, żeby mogło być traktowane jak człowiek. Nawet ja doskonale o tym wiem. Ale ja… – Głos w słuchawce ucichł, a nastrój Kurumii pogorszył się jeszcze bardziej.

– Rety… Jak to powiedzieć. Staram się stawać po twojej stronie, kiedy tylko mogę, wiesz? Ale jeśli ta anomalia osiągnie poziom, w którym będzie wpływać na wykonywanie zadań, to bez wątpienia przyciągnie uwagę szefostwa i nieważne, jakie będą twoje życzenia jako jej autora, Renko…

– He? Przepraszam, wyskoczyłam na chwilę po Monster Energię.

– A żebyś zdechła.

– Przecież już przeprosiłam. Przy tak poważnym nastroju rozmowy moje stare nawyki niszczenia rzeczy biorą nade mną górę.

– Więc skończ w szpitalu.

– Ahaha. Nie da rady, jestem zajęta.

– Hmmph. Bawisz się w chowanego z celami? Tylko nie połam sobie kości.

– Hmm. Teraz to akurat ja się ukrywam. Cele mają chyba powiązania z podziemnym światem, więc mam z tym o wiele więcej problemów, niż sądziłam. No cóż, skoro i tak podróżuję jako opiekunka, czuję się jak na zwykłej wycieczce. Tym razem nawet przywiozę ci jakieś pamiątki.

– Dziękuję. Więc przyślij mi jeszcze jedną.

Kotek wiszący u telefonu Kurumii także został jej podarowany przez tę przyjaciółkę. Była to maskotka death metalowego zespołu „The Black Cat Murder”, którego fanką była Kurumiya. Lubiła tę kapelę tak bardzo, że nawet ustawiła sobie ich piosenki jako dzwonki w telefonie.
Ponieważ miały ze znajomą podobny gust, naprawdę nie mogła się doczekać kolejnego prezentu od niej.

– Nie.

– …

Ale ta z miejsca jej odmówiła – być może obraziła się, ponieważ wyczuła gniew w głosie Kurumii

– Nie o to mi chodzi! Nie wyślę tego, przekażę ci osobiście.

– Osobiście…

– Tak. Wcześniej mnie to ciekawiło, ale po wysłuchaniu cię zaczęłam się niepokoić, więc przyjadę do ciebie, Hijirin. Cele mogę na razie zignorować – sprawdzenie, co z Renko, jest ważniejsze. Też chcesz, żebym wróciła, prawda?

– Muu…

Zgodnie z tym, co powiedziała jej przyjaciółka, anomalia w zachowaniu Renko była poważna, a Kurumiya nie miała już nad nią kontroli, więc byłaby bardzo wdzięczna, gdyby w takiej sytuacji jej twórczyni wróciła.

– Tak. To bardzo by mi pomogło.

– Hmm. Możesz mi zostawić sprawę szefostwa, siądź sobie wygodnie i pij swoje mleko. Byłoby miło, gdybyś do mojego powrotu trochę urosła.

– Ty suko… Jak tylko tu będziesz, pochowam cię żywcem.

– Eeee?! Mówiłam o Renko. Fufu. To już pół roku… Wprost nie mogę się doczekać! Oczywiście cieszę się na myśl o spotkaniu z tobą i Renko, ale po prostu muszę zobaczyć pierwszą miłość mojej córki. Mam do niego tyle pytań. Czemu ją odrzucił? Czy poczynił z nią jakieś postępy? Co o niej myśli? Jeśli jego odpowiedzi mi się spodobają, to może nawet mu wybaczę – mimo radosnego głosu wyraźnie dało się poznać, że się o to niepokoi.

Kurumiya się skrzywiła. Pomyśleć, że nazwała narzędzie swoją córką… – W jej oczach obsesja znajomej na punkcie Renko osiągnęła już poziom nadopiekuńczej matki.

– To wszystko, co miałam do powiedzenia… Dzięki! Będę w kontakcie.

– Dobra. Zawsze byłaś delikatna, więc uważaj tam na siebie.

– Hijirin, to ty zawsze się przepracowujesz. Dbaj o siebie. Na razie.

– Do zobaczenia.

Kurumiya się rozłączyła, westchnęła i czując silną potrzebę, żeby zacząć się śmiać, odsunęła telefon od ucha.
Słońce zdążyło już zajść za horyzont. Jedynym źródłem światła w biurze był wyświetlacz na telefonie komórkowym, gdzie wciąż widniało imię i nazwisko osoby, z którą rozmawiała.
Reiko Hikawa.