Ocena – Outroduction

– To Ayaka zawiodła się na pani Kurumii! – Jak tylko wyszli z biura, Ayaka wybuchła gniewem. – Nigdy bym nie pomyślała, że jest taką podłą manipulantką. Braciszek miał rację. To zła nauczycielka. Chciała, żebyśmy z braciszkiem zostali pobici, a potem wyszkolić nas na morderców! Zła! Ten knypek jest zepsuty do szpiku kości!

– Ej, słowo knypek jest tu tabu. Lepiej go nie używaj, bo jeśli usłyszy…

– Knypek! Kurdupel! Skrzat! Pani Kurumiya jest kurduplem!!!

– Kazałem ci przestać!

Kyousuke zakrył usta siostrze i odciągnął ją jak najdalej od biura.

– Ona przecież jest kurduplem.

– Ale to nie znaczy, że możesz tak to podkreślać – westchnął Kyousuke, drapiąc się po głowie. – Jeśli będziesz wykrzykiwać takie ogólniki, możesz ściągnąć na siebie kłopoty, wiesz? To tak jak ja szalałem, nie patrząc, z kim się biję, przez co w końcu zainteresowało się mną podziemie.

– Muuu. Będę wybierać ostrożniej.

– Tak.

– Ale popełniłaś błąd, wybierając na cel Kurumiyę.

– T-Trudno.

– Wcześniej walczyłaś z Renko, która okazała się dobrą osobą. – Ayaka zamilkła, słysząc te słowa. – Zanim zaczniesz traktować kogoś jak wroga, spróbuj chociaż trochę go zrozumieć, dobrze? Nie oceniaj ludzi po jedynie rzuceniu na nich okiem. Nawet wśród rzeczy, które wcześniej uznałaś za śmieci i wyrzuciłaś, mogłyby znaleźć się prawdziwe skarby. W takiej sytuacji nie byłoby ci później przykro?

– … – Ayaka zwiesiła głowę i zacisnęła mocno pięści oraz wargi. – Głupkobane! Lisiu! – wykrzyczała.

– Co? – spytała oparta o ścianę Eiri.

– C-Co się stało? – rzuciła z wahaniem Maina.

Ayaka uniosła głowę, po czym…

– Przepraszam – powiedziała, kłaniając się. – Usłyszałyście ode mnie wiele złych rzeczy. Przepraszam. Nieważne, jak bardzo głupkobane mnie zdenerwowała, co wywołało u mnie reakcję na poziomie komórkowym, i tak posunęłam się za daleko. Nieważne, jak bardzo knowania lisi mnie irytowały, posunęłam się za daleko. Naprawdę mi przykro, przepraszam!

– Eee. Próbuje nas przeprosić?

– Ch-Chyba… tak to wygląda.

Ayaka zignorowała reakcję dziewczyn, które ze zdziwieniem spojrzały na siebie, i kontynuowała swoje przeprosiny:

– Już to zrozumiałam. Nie czuję się pewnie, ponieważ nie ufam innym ludziom. Nikomu poza braciszkiem! Nie będę już się martwić, że ktoś mi go ukradnie, dlatego – Ayaka spojrzała na dziewczyny – będę ufać osobom, którym zaufał mój braciszek. Więc, eee, Akabane, Ugarashi, możecie się ze mną zaprzyjaźnić?

– …

Po słowach Ayaki nastała głucha cisza.

– Rety. Niech ci będzie. Tylko nie nazywaj mnie Akabane.

– E? H-He? Nie Akabane…? Głupkobane jest na mnie zła?

– Nie jestem. Dzięki mojej siostrze przywykłam do szorstkiego traktowania, ale… – Patrząc cały czas w inną stronę, Eiri zmrużyła oczy. – Możesz przestać nazywać mnie głupkobane? Chociaż to trochę lepsze od mojego nazwiska, i tak mnie drażni… Wystarczy Eiri. Jeśli to zrobisz, uznam, że jesteśmy kwita.

– Och, samo E-Eiri?

– Tak, samo Eiri – dziewczyna uśmiechnęła się łagodnie.

Ayaka spojrzała na jej odwróconą bokiem twarz, powtarzając dla pewności:

– Eiri…

– Eee – Maina wtrąciła się do rozmowy – ja też chcę zostać twoją przyjaciółką, Ayeczko! Chociaż strasznie mnie wystraszyłaś, kiedy próbowałaś mnie zabić, ty pewnie czułaś to samo przeze mnie. Jeśli nie masz nic przeciwko temu, że jestem głupia i stanowię zagrożenie, proszę, zostańmy przeciwniczkami! Auuuuu. Znowu się przejęzyczyłam.

– Igarashi… To było celowe, prawda?

– Eee?! N-Nie!

– Hmm? Mnie to nie wyglądało na przejęzyczenie. Podejrzane. Lisia zostaje lisią, cały czas podejrzana o knucie w cieniu.

– Hee?! Cz-Czemu… Auaua.

– Nie przejmuj się, lisiu.

– I ty, Eiri?!

Ayaka zaśmiała się, widząc, jak bardzo ten żarcik zaskoczył Mainę.
Przyglądając się temu wszystkiemu, Renko także się zaśmiała.

– Chyba się już pogodzili. Gratulacje! Przy okazji, Ayeczko, tak wygląda moja sytuacja…

– Hmmm?

Renko zrobiła się poważna i zaczęła wyjaśnienia. Powiedziała Ayace, że jest Urodzonym Mordercą, stworzonym jedynie po to, by zabijać, i mającym już trzycyfrową liczbę ofiar na liczniku, co było częścią eksperymentu. Opowiedziała jej, jak to wszystkie jej emocje są powiązane z zabijaniem, a maska to limiter, dzięki któremu kontroluje chęć zabijania. No i oczywiście że chce zabić Kyousuke, jak tylko ten odwzajemni jej uczucie.

– …

Po wysłuchaniu Renko Ayaka całkowicie zamilkła i zwiedziła głowę, a przez grzywkę jej twarz była niewidoczna.

– Och, p-przepraszam! Moja prawdziwa tożsamość jest tajemnicą, więc nie mogłam ci wcześniej powiedzieć. Kocham Kyousuke, więc oczywiście chcę, żeby odwzajemnił moje uczucie, ale jeśli to zrobi, mogę go zabić… P-Przepraszam! Nigdy nie pomyślałam nawet o zabraniu ci go! Kiedy będę go zabijać, ciebie także zamorduję! Będziecie mogli być razem po tamtej stronie, czego sama jeszcze przed chwilą chciałaś! G-Gratulacje!

– Prędzej świnie zaczną latać.

Renko, która puściła komentarz Kyousuke mimo uszu, zaczęła się czuć, jakby siedziała na igłach.
Ayaka powoli uniosła głowę i spojrzała na nią.

– Wytrzymaj, proszę – powiedziała ze śmiechem. – Renko, sama wcześniej mówiłaś, że dla Kyousuke powstrzymasz swój impuls zabijania, nieważne, jak silny by był. Jeśli odwzajemni twoje uczucia, proszę, hamuj go dalej. Nie braciszka, tylko swoją chęć zabijania.

– Eee?! Nie powiedziałam niczego takiego… ale im silniejsze są moje uczucia, tym bardziej chcę go zabić, a bez maski impuls nigdy nie cichnie!

– Nie obchodzi mnie to. Teraz chcesz cofnąć swoje słowa? Nie powstrzymujesz swojej chęci zabijania dla braciszka? Twoje uczucia są aż tak płytkie?
Szoooko?! – C-Cóż…

– Rety. Jednak zależy ci jedynie na sobie. Te wszystkie sytuacje i teksty o miłości były jedynie próbą zrzucenia na niego twoich uczuć? Kusukusu.

– Nie! Kyousuke jest dla mnie najważniejszy na świecie. O wiele ważniejszy niż wszystko inne.

– W takim razie na pewno dasz radę wytrzymać!

– …

Ayaka prawdopodobnie odgrywała się za wcześniejsze kazanie. Patrząca na jej uśmiechniętą twarz Renko nie miała zielonego pojęcia, co na to odpowiedzieć.

– Oooooch. N-No dobrze. Skoro to dla Kyousuke, wytrzymam. Ayeczka ma rację… Ooooch. Zresztą skoro moje uczucia są nieodwzajemnione, i tak nie miałabym z tego żadnej satysfakcji. Ale! Jeśli Kyousuke zechce umrzeć z mojej ręki, będę mogła go zabić, tak?

– Niby z której strony coś takiego miałoby być właściwe?

– Tak! A wtedy odeślij na tamtą stronę także i mnie. Nie chcę znowu zostać rozdzielona z braciszkiem. No i nie miałabym nic przeciwko śmierci z twojej ręki… Tylko żartuję! Ehehe.

– Niby z której strony coś takiego miałoby być właściwe?

Kyousuke na widok chytrego uśmieszku siostry poczuł się słabo.
Łuuusz. Szczęśliwa Renko objęła Ayakę.

– Ayeczko, dam z siebie wszystko. Wszyściuteńko! Rozkocham w sobie Kyousuke, a potem będę powstrzymywać mój morderczy impuls. Tak go w sobie rozbujam, że sam zacznie mnie prosić, żebym odebrała mu życie!

– No dobrze. W takim razie nie mam wyboru, zgadzam się na ciebie. Nauczyłaś mnie tylu rzeczy, więc spłacę swój dług wobec ciebie. T-To nie tak, że zaakceptowałam cię, bo mnie zauroczyłaś, jasne?!

Kyousuke spojrzał na bawiące się ze sobą dziewczyny. Ayaka wciąż miała masę problemów. Ludzkie życie dalej było dla niej kompletnie nieistotne, a jej tok rozumowania praktycznie nie uległ zmianie, jednak mimo to…

– Aaayeeczkooo!

– Auuu! Uderzyłaś mnie maską! Nie tul mnie do niczego poza twoimi cyckami! Tak swoją drogą, czemu tego nie zdejmiesz? Musi ci przecież cały czas przeszkadzać, prawda? Pomyśl o tym. Braciszek na pewno chciałby zobaczyć cię bez tego!

– A, tak. Masz rację! Byłoby mi o wiele łatwiej. W końcu o tej porze roku zaczyna się robić okropnie gorąco…

– Właśnie. Zdejmij to szybko. Nic ci się przecież przez to nie stanie.
Łuusz. – W końcu nie zrobią się od tego obwisłe ani się nie zdeformują. W takim razie nie będę się powstrzymywać.

– Czemu się rozbierasz?!

– Nie kazałaś mi tego zdjąć?

– Mówiłam o masce, nie staniku!

Szooko. – O masce? Wiesz, bywasz strasznie dwuznaczna…

– Jedyne dwuznaczności są w twojej głowie! Co ty, dziwka?! Naprawdę jesteś jedynie zwykłą szmatą?

– No już, już. To prezent. Nie złość się.

– Nie chcę.

Ayaka odrzuciła stanik Renko, jednocześnie wlepiając w nią wściekłe spojrzenie.
Eiri ziewnęła, a Maina powiedziała z zazdrością:

– Ahaha. Jak im się dobrze układa.

Przyglądając się tej interakcji pomiędzy dziewczynami, Kyousuke przestał mieć wrażenie, że przyszłość jego siostry maluje się jedynie w czarnych barwach.
To małe zamieszanie, jakie przed chwilą miało miejsce, pokazało mu, że chociaż nieznacznie, to jednak Ayaka trochę się zmieniła. W dodatku z własnej woli zaczęła otwierać się na otaczający ją świat, więc bez cienia wątpliwości miała szansę na poprawę.
Takimi małymi krokami do celu.
Samemu trudno byłoby mu na nią wpłynąć, ale miał u swojego boku Eiri, Mainę i Renko, które mu pomagały.
Zresztą to dzięki tej ostatniej cały incydent miał szczęśliwe zakończenie.

– Jednak naprawdę nie mam o niczym pojęcia.

Jego młodsza siostra, z którą spędził całe swoje życie i która była dla niego najważniejszą osobą na świecie, stanowiła dla niego zagadkę, nigdy tak naprawdę jej nie rozumiał – przez taką myśl aż rozbolało go serce.
Ayaka powiedziała, że była zbyt rozpieszczona.
Kyousuke czuł dokładnie to samo w stosunku do siebie.
Także i on żył wyłącznie dla niej…

– To musi się zmienić…

– Hmm? Co się stało, Kyousuke? Masz smutną minę – stwierdziła Renko, kiedy chłopak mówił do siebie pod nosem. – Aha – wyciągnęła swoją prawą rękę w jego stronę – pewnie go chcesz. Dobrze. Proszę!

W ręce trzymała bieliznę, którą chwilę wcześniej z siebie zdjęła. Kyousuke przez chwilę zastanawiał się, czy to, że nosiła czarny, koronkowy biustonosz, który był wbrew zasadom szkoły, miało coś wspólnego z wyjątkowo sporą wielkością jej biustu.
Patrzył tak na niego przez chwilę, po czym oddał go Renko.

– Nie chcę go, głupia… Rany, ty po prostu kochasz się droczyć.

– Kyousuke, czemu masz taką czerwoną twarz?

– Morda. Załóż go szybko – powiedział, odwracając się i próbując zapanować nad walącym jak szalone sercem.

Tak wiele razy próbowała go uwieść, że jej bielizna nie robiła już na nim większego wrażenia. Jednak z jakiegoś powodu to przyspieszone tempo bicia serca wydawało się inne niż we wcześniejszych przypadkach…

– Braciszku.

Na ziemię ściągnął go dopiero fakt, że ktoś ciągnął za jego koszulę.
Ayaka przystawiła usta do jego ucha i wyszeptała:

– Będę cię wspierać.

Jego serce aż podskoczyło. W końcu było oczywiste, co miała przez to na myśli. Dlatego poczuł się trochę nieswojo.

– Wspierać… ty…

– Tak, wesprę cię. Bo jesteś moją rodziną. Chcę dać ci szczęście, chcę, żebyś był szczęśliwy. Dlatego musisz znaleźć sobie wspaniałą dziewczynę, dobrze? Jako twoja młodsza siostra muszę cię wspierać. Dlatego nie pozwolę, żeby jakaś zła kobieta położyła na tobie chociaż palec. Będę mieć oczy otwarte i uważnie wszystkie oceniać, żeby móc cię wspierać… Przyrzekam, że Ayaka nie stanie na twojej drodze do miłości. Wręcz przeciwnie, będę cię dopingować! Fufu.

– Och…

Po wyszeptaniu swojej deklaracji Ayaka natychmiast odwróciła głowę. Spojrzała prosto na czarną maskę Renko, więc oczywistym stało się, kogo (wstępnie) uważa za najlepszą partnerkę dla brata.
Kyousuke na tę myśl aż zalał się zimnym potem.

– Ale zginę, kiedy tylko odwzajemnię jej uczucie.

– Nie martw się. Obiecała mi, że się powstrzyma!

– Co do tego nie ma pewności…

Ta rozmowa ciągnęła się jeszcze przez długi czas.
Nawet jeśli Renko ocaliła Ayakę, to niby czemu miałbym jej łatwiej ulec? – pomyślał pełen energii Kyousuke.
Jednak jak tylko na myśl przyszła mu Renko, jego serce ponownie gwałtownie przyspieszyło…