Rozdział 3: Wszystkie okręty, otworzyć ogień!

Kiedy marynarze przygotowywali się do opuszczenia wioski, domy dotychczas przez nich zajmowane tymczasowo opustoszały. Zgodnie z prawem powinny teraz zostać zwrócone ich mieszkańcom, jednak wieśniacy doskonale rozumieli sytuację żołnierzy przybyłych z Fortu Volks leżącego po drugiej stronie Cesarstwa, całkowicie wykończonych marszem, i użyczyli im swoje domostwa na noc. Mimo to niektórym wojskom nie udało się tu dotrzeć ze względu na wyczerpanie i musieli zatrzymać się w forcie Le Troyeti.

Była dziewiąta wieczorem.

Regis po przepytaniu marynarzy oraz dokończeniu planowania z Jerome położył się na łóżku w zajmowanym przez siebie domu. Przekręcił się na bok, sięgając po książkę leżącą w torbie. Świece nie dawały wiele światła, jednak wciąż był w stanie widzieć, co czyta.

– No więc…

Kupił tę książkę, kiedy zatrzymali się w jednym z większych miast podczas marszu ze stolicy na zachód. Opowiadała o grupie bohaterów uwięzionych w świecie gry, która wyruszyła na ratunek dziewczynie porwanej przez bandytów. Typowym dla tego gatunku był główny protagonista używający miecza do walki, podobnie jak diuk Eddie, który został w Forcie Volks, jednak w tej powieści wykorzystywał magię do wspierania swoich towarzyszy.

Zawsze kiedy czytał interesującą opowieść, światło wydawało się przygasać, a dźwięki milknąć. Lektura pochłaniała go do tego stopnia, że w końcu nie wiedział, gdzie się znajduje.

– Hmm. W takich chwilach cieszę się, że żyję – powiedział ze szczęściem w głosie.

– Nie planujesz wyruszyć z samego rana?

– No tak. Będę musiał wsiąść na łódź, więc trzeba wstać, zanim nastanie świt.

Jeszcze przed zachodem słońca w tym pokoju było ciemniej niż na ulicach oświetlonych przez światło księżyca, Regis nie mógł dostrzec nawet swoich palców. Sięgnięcie po świeczkę stojącą w zasięgu jego ręki stanowiło pewną opcję, jednak byłoby to trudne w nieznanym pokoju. Dlatego zapamiętał, gdzie znajduje się wyjście, położył się w ubraniu, a swoje rzeczy umieścił pod łóżkiem, żeby móc wyruszyć, jak tylko zostanie wezwany, nawet jeśli nie będzie kompletnie nic widzieć.

– Już skończyłem się przygotowywać… He? Clarissa?!

Dopiero teraz zauważył kobietę w zielonej sukni, stojącą przy jego łóżku.

– Chyba nigdy się nie zmienisz – westchnęła.

– O co chodzi? Coś się stało? Altina mnie wzywa?

– Księżniczka musi wstać wcześnie rano, tak więc już położyła się spać. Nie powinien pan wziąć z niej przykładu?

– Mam taki zamiar. W końcu brak snu jedynie pogorszy moją chorobę morską. Chciałem jedynie poczytać trochę przed snem…

– Rozumiem, rozumiem. – Clarissa uśmiechnęła się łagodnie.

Wiem, że robi to dla mojego dobra, jednak jeśli tak dalej pójdzie, znowu zabierze mi świeczkę.

– Eee… Jeżeli nie dokończę tej opowieści, myśl, co będzie dalej, nie da mi spokoju i nie zasnę…

– Masz czerwone oczy.

– Cóż, trochę mnie bolą, ale to pewnie przez to, że nie przywykłem do morskiej bryzy. Przynajmniej pozwól mi dokończyć część, w której uciekają z lochu.

– Rozumiem. W takim razie ja będę czytać, a ty daj odpocząć swoim oczom.

– He?!

Clarissa sięgnęła po świeczkę.

– Jeżeli nie chcesz, kładź się spać.

– O, nie, nie, nie. Proszę, czytaj.

– Dobrze.

Clarissa, podnosząc książkę leżącą przy głowie Regisa, wyglądała na wyraźnie zadowoloną.

– Fufufu. Jeśli księżniczka by teraz weszła, na pewno opacznie by to zrozumiała.

– Co takiego?!

– Nic. Proszę zamknąć oczy. Po co mam to czytać, jeżeli będziesz mi się cały czas przyglądać?

Cienie tańczyły na jej oświetlonej płomieniem świecy twarzy. W tym słabym świetle widział jedynie zarys jej ciała, a szczególnie dużych piersi, przez co wyglądała wyjątkowo kusząco. Regis czuł się dziwnie, patrząc na nią z zupełnie nowej strony, jednak dał się temu pochłonąć. Położył się na łóżku, a Clarissa usiadła bardzo blisko niego. Poczuł dobiegający od niej delikatny zapach herbaty, a po chwili padło na niego spojrzenie jej orzechowych oczu. Miał wrażenie, że pierś mu się kurczy, serce zaczynało mu szaleć, po chwili zaczął też ciężko oddychać.

Clarissa, rumieniąc się, odwróciła spojrzenie.

– To krępujące, jak tak mi się przypatrujesz…

– Ach, przepraszam. To dlatego, że jesteś taka piękna.

– Och? – Dziewczyna otworzyła szeroko oczy.

– C-Co takiego powiedziałem?! – Regis zakrył usta.

– Eee… Nie powinieneś tak po prostu mówić takich rzeczy…

– Racja. Chciałem cię skomplementować, jednak nic dobrego nie przyjdzie z oceniania jedynie zewnętrznego wyglądu kobiety…

– Nie, nie o to chodzi. Jeżeli powiesz mi coś takiego w takiej chwili, nie wiem, czy dam radę się powstrzymać. Rozumiesz?

– Nie bardzo…

– Jutro ważny dzień. Zamknij już oczy.

Clarissa wyciągnęła rękę w jego stronę i położyła mu ją na twarzy. Jej dłoń była delikatna, chłodna oraz miała przyjemny zapach.

Kiedy Regis zamknął posłusznie oczy, zaczęła cicho czytać, tak, aby przyjemny, kojący dźwięk jej głosu dotarł jedynie do jego uszu. Nie mógł znaleźć najmniejszego błędu w jej wymowie ani intonacji, były po prostu idealne. Jednak najbardziej cieszyło go, że czytała specjalnie dla niego.

Regis przeczytał kiedyś, że na dworze cesarskim istniała pozycja barda, chociaż obecny Cesarz zdecydował się zrezygnować z ich usług. Jednak wśród szlachciców wciąż istniała moda na zatrudnianie ich, aby czytali im do snu. Regis po raz pierwszy poczuł, że trafił na szlachecką modę, którą w pełni popiera, co sprawiło mu wyjątkową radość.

================================================

Następnego ranka, kiedy na niebie wciąż migotały gwiazdy.

– Zgodnie z rozkazami Latreille wszyscy żołnierze mają zostać przypisani do czwartej armii. Jednak ponieważ mamy tu zarówno oddziały lądowe, jak i marynarkę, należałoby jakoś je rozdzielić, aby uniknąć kłopotów – zasugerował Regis.

Altina przechyliła głowę.

– Ponieważ wiceadmirał Bertram jest admirałem floty, nazwijmy jego siły Flotą Bertrama.

– Na niebiosa, nie! – Bertram pokręcił głową. – Wasza wysokość dowodzi, w dodatku będzie się znajdować na okręcie flagowym, tak więc flota powinna nazywać się „Flota Marie Quatre Aljeantiny de Belgaria”.

Regis podzielił jego zdanie.

– Nawet jeżeli admirał będzie dowodzić podczas bitwy morskiej, nie wypada wykrzykiwać „Flota Bertrama, naprzód”, kiedy na pokładzie znajduje się księżniczka.

– Więc się mną po prostu nie przejmujcie?

– Miejże litość, wasza wysokość. Stałbym się obiektem kpin podwładnych.

– Ale nazwa jest za długa. Ach, może w takim razie nazwiemy ją „Flotą Regisa”?

– Nie! – Strateg odrzucił pomysł. – I to ma być jakiś kompromis?

Jednak Bertram przystał na tę propozycję.

– Nie mam nic przeciwko. Jeżeli to tylko na tę bitwę, nie ma to większego znaczenia, o ile nazwa jest odpowiednia.

– Proszę mieć litość – westchnął Regis. – Nazwijmy ją po prostu „Flotą Wyzwolenia Zachodu”. W końcu naszym zadaniem jest zatopienie statków Wielkiej Brytanni i odbicie nabrzeża Chaineboule.

Bertram pokiwał głową.

– Nazwa pasuje do naszego celu.

– Cóż, skoro Regis to zasugerował…

I tak zakończono kwestię nazwy floty.

Aby większe statki mogły zacumować przy brzegu, potrzebne było wystarczająco głębokie nabrzeże, którego ze świecą szukać w okolicach wioski rybackiej. Zmuszone więc zostały zacumować dalej, na otwartych wodach, a żołnierze dopłynąć do nich łódkami.

Regis został odeskortowany do jednej z nich, w której znajdowała się jedynie Altina bez żadnej obstawy oraz wioślarze. Nawet Clarissa została w wiosce. Pożegnała ich, gdy opuszczali przydzielony im dom, jak zawsze sobie radośnie żartując, a następnie wróciła do swoich prac.

Abidal Evra nalegał co prawda, że potrzebują ochrony, jednak to nie była jednostka wycieczkowa, tylko okręt wojenny, niemający miejsca dla niepotrzebnych osób. Poza tym żaden rycerz nie byłby w stanie obronić ich przed ogniem z dział armatnich podczas bitwy morskiej. W dodatku nawet gdyby flota spiskowała przeciw księżniczce, paru broniących jej żołnierzy nie zrobiłoby najmniejszej różnicy.

Altina weszła na pokład tak zręcznie, iż trudno było uwierzyć, że to był jej pierwszy raz. Następnie ostrożnie pomogła dostać się do środka Regisowi.

Marynarze zaczęli wiosłować. Fale zakołysały łódką, która powoli oddalała się od lądu.

Regis wypłynął na morze już po raz drugi w ciągu dwóch dni, jednak świadomość, że płynie teraz na bitwę morską, sprawiła, że poczuł się nieswojo.

Pogoda była wręcz idealna, na bezchmurnym niebie malowały się gwiazdy oraz księżyc. Regis spojrzał w stronę lądu, gdzie wschodnie wzgórza powoli wynurzały się z ciemności.

– Ach…

Na tle wschodzącego słońca malowała się mała figura stojąca na wale przeciwpowodziowym. Z tej odległości dało się dostrzec jedynie sylwetkę, jednak Regis ją rozpoznał. Dziewczyna o brązowych włosach, Narissa, patrzyła w ich stronę, jednak bez wątpienia nie mogła go zobaczyć z tamtego miejsca.

– Dziękuję za pomoc – wyszeptał. – Na pewno obronimy Cesarstwo, tak więc uważaj na siebie.

================================================

Pierwszy czerwca, rok cesarski 851.

Flota Wyzwolenia Zachodu, licząca czterdzieści cztery okręty, opuściła rybacką wioskę. W jej skład wchodziło dziewięć okrętów klasy athena (80 dział), czternaście selene (50 dział) oraz dwadzieścia korwet ouranos (18 dział).

Atheny były długie na 120 co (53 m), szerokie na 34 co (15 m), a ich maszt mierzył 140 co (63 m). Ustępowały princessom przeciwnika zarówno pod względem prędkości, jak i ilości dział – te posiadały ich 74 na pokładzie, jednak miały taki sam zasięg ognia. Przewaga liczebna była po stronie Floty Wyzwolenia Zachodu, zatem mogli wygrać tę bitwę, jeżeli nie zważaliby na swoje straty, jednak nie przypuszczali, żeby wojna z Wielką Brytannią miała skończyć się na jednej potyczce, tak więc nie mogli sobie na to pozwolić.

Klasa selene miała jedynie 80 co (36 m) długości, a jej zadaniem było patrolowanie nabrzeża, tak więc wykorzystywano ją głównie do pościgów za piratami oraz przemytnikami. Z powodu cienkiego pancerza oraz wyposażenia jedynie w małe oraz średnie działa bezpośrednia wymiana ognia z jednostkami Wielkiej Brytanni stanowiłaby dla niej spore wyzwanie.

Ouranos mierzył 45 co (20 m), czyli połowę długości okrętu bojowego. Pod pełnymi żaglami przewyższał prędkością princessy przeciwnika, jednak w samej walce nie miał z nimi najmniejszych szans.

Flocie przewodził mający 160 co (71 m) długości, 45 co (20 m) szerokości oraz posiadający 120 dział na pokładzie okręt klasy posejdon. Cesarstwo posiadało dwie takie jednostki, jednak tylko jedna z nich mogła wziąć udział w tej bitwie, ponieważ druga wciąż przechodziła przegląd techniczny.

Naprawy i przeglądy okrętów zajmowały bardzo dużo czasu, dlatego zawsze budowano je w parach, aby jeden z nich mógł w każdej chwili wyruszyć na pole bitwy. Idealnym rozwiązaniem byłaby budowa trzech okrętów jednocześnie, gdzie trzeciego używano by do celów ćwiczebnych. Nowi marynarze musieli poznać swoje obowiązki przed walką, inaczej powodowaliby jedynie zamieszanie na pokładzie. Oczywiście szkolenie na podobnych jednostkach wchodziło w grę, jednak każdy statek miał inną budowę i przeznaczenie. Ucząc się na innym okręcie, marynarze mogli sobie przyswoić co najwyżej podstawy. Obecnie trwała budowa trzeciego posejdona, jednak…

Jeśli ta bitwa pójdzie dobrze, mogą porzucić jego budowę… – pomyślał Regis.

Poza tymi okrętami dysponowali także łódkami do przewozu żołnierzy, a także małymi łodziami do zwiadu. O ile były bardzo ważne, nie miały brać udziału w bezpośredniej walce.

Regis wszedł na pokład jednej z athen o nazwie Frantam. Wszystkie statki floty miały podobną budowę pokładu. Na tylnej części mieściło się podwyższenie zwane nadbudówką, gdzie znajdował się symbol okrętu, jego koło sterowe, kontrolowane przez sternika wykonującego, podobnie jak reszta marynarzy, rozkazy kapitana.

Admirał nie stanowił załogi żadnego z okrętów. Za zadanie miał dowodzenie całą flotą, a jego komendy były przekazywane innym okrętom za pomocą flag ze statku, na którym się akurat znajdował.

Bertram sprawdził stan floty.

– Stawiamy żagle, księżniczko? – spytał.

Altina pokiwała głową.

– Ta bitwa zadecyduje o przyszłości całego cesarstwa. Jego los jest teraz w twoich rękach.

– Będę o tym pamiętać. – Bertram wziął głęboki oddech, poprawił swój kapelusz, a następnie, wysuwając w przód swoją rękę, krzyknął: – Flota Wyzwolenia Zachodu, naprzód!

O tej porze dnia rozkazy nie mogły zostać przekazane flagami, tak więc użyto lamp gazowych. Po otrzymaniu komendy kapitan wydał polecenia załodze, a statek powoli ruszył. Podczas nocnej żeglugi statki płynęły gęsiego, używając lamp nie tylko do komunikacji, ale także po to, by wskazać swoją pozycję innym jednostkom. Każdy statek miał je umieszczone na ptasim gnieździe, rufie oraz obu burtach, dzięki czemu zawsze można było określić jego wielkość oraz odległość do innego okrętu. Jednak to rozwiązanie stwarzało także problemy: lampy mogły zostać zgaszone przez wiatr, a ich ponowne zapalenie w takich warunkach było kłopotliwe. Na szczęście taki incydent nie nastąpił, więc flota sprawnie opuściła wioskę rybacką.

Jak tylko słońce wzeszło wyżej, Altina rozejrzała się dookoła.

– Z bliska ten statek jest o wiele większy, niż myślałam!

– Athena jest w końcu drugim największym okrętem na wyposażeniu Cesarstwa.

Pokład widziany z rufy wydawał się ciągnąć bez końca. Był bez wątpienia większy od typowej rezydencji szlachty, przypominał raczej mały zamek. Na jego środku stały sięgające nieba maszty z setkami grubych lin oraz zawieszonymi na nich ogromnymi żaglami, których nie dało się ogarnąć jednocześnie wzrokiem. Załoga tej mobilnej fortecy liczyła ponad pięciuset marynarzy, tak więc miała skalę małej wioski.

Bertram był ekspertem we wszystkim, co związane z okrętami, jednak całą swoją uwagę poświęcał teraz raportom z innych statków.

– Admirale, Janvier zostaje w tyle!

Jeden z ouranosów nie był w stanie nadążyć za flotą. Najwyraźniej nie otrzymał odpowiedniego przeglądu po ostatniej bitwie, a niektórych zniszczeń nie dało się naprawić w takich warunkach.

– Rozkażcie mu nie nadwyrężać okrętu. Niech ruszy do trzeciego punktu spotkania.

– Tak jest!

Admirał wydawał się wyjątkowo zajęty, tak więc Regis i Altina zaczęli rozmowę między sobą.

– Coś cię niepokoi?

– Jak to koło jest w stanie zmienić kierunek okrętu?

– Jest połączone ze sterem pod pokładem. Kurs okrętu zmienia się poprzez zmianę naprężenia i ustawienia żagli w zależności od wiatru, a także wychylając ster na boki.

– Więc ten wielki statek jest sterowany przez to małe koło?!

– Cóż, kiedy wody są wzburzone, przekręcenie go wymaga naprawdę sporej siły mięśni, więc to nie takie proste, jak może się wydawać.

Athena dysponowała trzema masztami. Koło sterowe leżało pomiędzy ostatnim z nich a sterem, przy którym stał admirał. Chcieli pozwolić mu pracować w spokoju, tak więc zachowali od niego dystans podczas rozmowy.

Okręt był naprawdę ogromny. Pod kołem sterowym na nadbudówce mieściły się kwatera kapitana, admirała, a także pokój konferencyjny. Frantam idealnie nadawał się na okręt flagowy, miał nawet pokój gościnny dla szlachty, przydzielony tym razem Altinie.

A właśnie, nie powiedziano mi, gdzie ja mam spać. Cóż, pewnie pod pokładem z innymi marynarzami.

Marynarze nie mieli własnych łóżek, spali pomiędzy skrzyniami z towarem albo pomiędzy działami. W najlepszym wypadku trafiał się hamak podwieszony pod sufitem.

Powinienem znaleźć sobie przynajmniej jakiś koc…

Jednak to miałoby znaczenie jedynie w przypadku przetrwania przez niego nadchodzącej bitwy.

================================================

Niebo się rozjaśniało, więc statki zaczęły przekazywać sobie sygnały za pomocą flag.

Na przedzie formacji, kierującej się do punktu spotkania z posejdonem, płynął okręt flagowy Frantam, a następnie pięć athen. Te sześć jednostek wyznaczono jako grupę bojową floty, stanowiącą ponad połowę jej siły ognia. Oczywiście reszta statków nie czekała w miejscu podczas walki; każdy był ważny i miał do wykonania własne zadanie.

W tym momencie admirał otrzymał raport od okrętu przeprowadzającego zwiad:

– Melduję liczbę okrętów w zatoce Chaineboule! Osiemnaście statków zaopatrzenia, sześć princess oraz ponad czterdzieści mniejszych jednostek!

– Aż tyle?! – Bertram uniósł brwi, marynarze pracujący na pokładzie zareagowali podobnie.

O wiele więcej, niż zakładałem – pomyślał Regis. W tym momencie zauważył, że padło na niego spojrzenie Bertrama. Po chwili także wszyscy pozostali marynarze patrzyli na niego z zatroskanymi minami. – Chcą mojej opinii stratega?

Regis wzruszył ramionami.

– Statków zaopatrzeniowych nie było tu wczoraj, więc musiały dopiero tu dotrzeć. Jednak to nie stanowi wielkiego problemu, brałem pod uwagę możliwe posiłki nieprzyjaciela.

– Wiedziałeś o tym, zanim otrzymaliśmy raport?

– Nie. Po prostu zakładałem, że będziemy musieli zmierzyć się z takimi samymi siłami, które brały udział w bitwie pod Trouin.

– Rozumiem. – Bertram pokiwał głową.

– Wierzę w ciebie, Regisie! – powiedziała do tej pory słuchająca w spokoju Altina.

Regis poczuł się jednocześnie szczęśliwy, jak i zaniepokojony tym stwierdzeniem.

– Wiem, że to zabrzmi dziwnie, ale… pokładanie zbytniej wiary we mnie jest niebezpieczne – powiedział cicho, aby jedynie księżniczka mogła to usłyszeć.

– Ahaha, nie jestem taka głupia. Po twojej twarzy mogę poznać, czy sytuacja leży w twoich założeniach.

– Rozumiem… W takim razie powinienem trzymać się jak najdalej od pokera.

– Fufufu. To może zagramy partię następnym razem?

– Jesteś dobra w pokera?

– Szczęście początkującego jest po mojej stronie, więc czemu nie.

Oboje się uśmiechnęli.

Nie są ani trochę zaniepokojeni? – Bertrama wyraźnie zdziwił ten widok. Przeciwnik dysponował dwukrotnie większymi siłami, niż zakładali, a młodzi strateg oraz dowódca nie zdradzali nawet najmniejszej oznaki strachu.

Adiutant admirała, mający równie zdumioną minę, stwierdził:

– Eee, może to znaczy, że są aż tak pewni swojego planu?

– Cóż, możliwe. – Bertram skinął głową.

W takim razie musimy się modlić. Czyżby nie zdawali sobie w ogóle sprawy, jak wyglądają morskie bitwy? – pomyślał admirał. Biorąc pod uwagę swoją pozycję, nie mógł wyrazić na głos swoich wątpliwości, ponieważ obniżyłoby to morale załogi. Zamiast tego, chcąc jednak potwierdzić swoje przypuszczenia, postanowił spytać księżniczkę:

– Nawet mimo dwukrotnie większej siły przeciwnika, niż zakładaliśmy, zamierzamy zaatakować wedle planu?

– Oczywiście! Odbijemy Chaineboule!

Altina wskazała palcem w stronę lądu. Była to część nabrzeża w kształcie ostrza włóczni, na którym rósł gęsty, zasłaniający widok las, jednak tuż za nim leżało Chaineboule. Kiedyś pośród tego lasu stała wieża, pełniąca rolę latarni morskiej, jednak została zrównana z ziemią podczas ataku Wielkiej Brytanni.

Port Chaineboule zbudowano w zatoce w kształcie litery V. Według legendy L’Empereur Flamme złożył jeden ze swoich mieczy jako ofiarę za pomyślne zwycięstwo w bitwie, dlatego nazywa się ją Épée Prière Bay.

HnKA06 – NCP06
image-1690

Według raportów wewnątrz portu stacjonowało osiemnaście dużych okrętów zaopatrzeniowych oraz sześć parowców klasy princess. Zatoka była na tyle duża, że nadawała się do przeprowadzenia bitwy morskiej, jednak flota cesarska nie mogła sobie na to pozwolić. Z trzech stron otaczał ich obrośnięty lasem ląd, co osłabiało siłę wiatru i uniemożliwiało ich żaglowcom manewrowanie, natomiast ich przeciwnik mógł bez przeszkód swobodnie pływać nawet po spokojnych, bezwietrznych wodach. Gdyby doszło tam do starcia, bitwa zostałaby szybko rozstrzygnięta. Niestety statki przeciwnika zacumowały w najgłębszej części zatoki, więc siły Belgarii nie mogły odbić portu bez wpłynięcia do jej wnętrza.

Flota ustawiła się w formacji za Frantamem, po czym wpłynęła do zatoki.

– Wrogie okręty! – dobiegł raport z ptasiego gniazda.

Nie było to właściwie potrzebne, dało się je bez problemu dostrzec z nadbudówki. Zgodnie z wcześniejszym raportem w porcie cumowało dwadzieścia dużych statków oraz wiele mniejszych łodzi. Ich przeciwnicy nie urodzili się wczoraj, tak więc na pewno rozsyłali patrole i już wiedzieli o cesarskiej flocie.

Wiedzieli, że już tu jesteśmy – pomyślał Regis, obserwując czarny dym wydobywający się z kominów wrogich parowców. Po raz pierwszy widział tego typu statki, wcześniej jedynie o nich czytał.

Ich budowa nie odbiegała za bardzo od innych okrętów bojowych. Stworzono je z drewna, a po obu burtach miały rzędy dział. Mimo że dysponowały napędem parowym, na ich pokładzie stały trzy maszty.

– Regisie… Skoro to statki parowe, to czemu mają żagle?

– Princessy są tak naprawdę hybrydą. Używają zarówno silnika parowego, jak i żagli.

W tamtym okresie nie istniał statek polegający jedynie na napędzie parowym. Przemawiały za tym dwa główne powody: zawsze istniało ryzyko awarii, a okręt bojowy nie może sobie na to pozwolić w trakcie starcia, poza tym na otwartym morzu żagle wciąż zapewniały większą prędkość.

– Hmm… Mają oba? To nieuczciwe!

– Cóż, gdyby nie zapewniały im wyjątkowej przewagi, nie produkowaliby masowo tak ciężkiego, drogiego i w dodatku zużywającego ogromne ilości węgla napędu.

Pomiędzy dwoma pierwszymi masztami okrętu stał mały komin, z którego wydobywał się czarny dym. Przed użyciem silnika parowego należało rozpalić w kotłach węgiel, podgrzewając tym samym wodę zgromadzoną w zbiornikach do odpowiedniej temperatury, co zabierało sporo czasu. Okręty przeciwnika już zakończyły te przygotowania i ruszyły w ich stronę.

To oczywiste, że będą chcieli utrzymać nas jak najdalej od okrętów zaopatrzenia – pomyślał Regis.

– Przygotować się do bitwy! – krzyknął Bertram.

Adiutant przekazał rozkaz pod pokład, który stamtąd został rozesłany za pomocą flag innym jednostkom. Po otrzymaniu polecenia kapitanowie oraz marynarze na wszystkich statkach przygotowali się do rozpoczęcia ostrzału, otwierając zatoki w burtach. Działami operowało dwóch marynarzy, podczas gdy trzeci miał za zadanie donosić proch z magazynu. Atheny dysponowały ogromnymi armatami, ładowanymi od frontu. Najpierw należało nasypać do nich prochu i wepchnąć pocisk, a następnie wyciągnąć zaślepkę w zapłonce i wsypać do niej proch. Po takich przygotowaniach do wystrzelenia pocisku wystarczyło jedynie, tak jak w lądowych armatach, podpalić proch zgromadzony w zapłonce przy użyciu krzemienia.

Działa nie były przytwierdzone na stałe do pokładu; stały na czterech kołach, zabezpieczone jednak łańcuchami. To dawało pewien zakres swobody, pozwalając obracać je w prawo i lewo w ograniczonym zakresie, a jednocześnie redukując odrzut po wystrzale. Podczas walki celowanie było niestety utrudnione, ponieważ z powodu wielu armat strzelających jednocześnie cały pokład okrętu się trząsł.

Wrogie jednostki się zbliżały.

Zasięg klasy princess wynosił 45 ar (3216 m), podczas gdy athen jedynie 38 ar (2715 m), więc te pierwsze miały pod tym względem sporą przewagę, jednak nie istniały wtedy przyrządy celownicze pozwalające na precyzyjny ostrzał na takiej odległości. Obie strony dysponowały celowniczymi, jednak nawet na mniejszym dystansie celność nie była zbyt wysoka, tak więc wszystko zależało od instynktu admirała floty.

Jeden z okrętów zaczął skręcać w prawo.

– Wrogi statek skręca na sterburtę!

W świecie zwierząt brzuch stanowił zawsze słaby punkt, tak więc ustawienie się bokiem było wyjątkowo ryzykowne, okręty bojowe jednak miały po obu burtach ustawione działa.

– Nie zaczną zaraz do nas strzelać? – spytała Altina, przechylając głowę.

– Eee, tak.

Kiedy tylko Regis odpowiedział, burtę okrętu przeciwnika zakrył czarny dym, a chwilę później do ich uszu doszedł huk wystrzałów. Wciąż znajdowali się daleko, jednak ten dźwięk był na tyle donośny, aby postawić wszystkie włosy dęba na ich ciałach.

Wciąż są za daleko – pomyślał Regis.

Princessy miały ogromny zasięg, jednak z tej odległości i tak istniała niewielka szansa na trafienie w cel. Regis doskonale to rozumiał, jednak i tak poczuł, jak traci siłę w nogach.

– …!

Kule armatnie szybowały w ich stronę, ale nie horyzontalnie – spadały z nieba. Pociski wytracały w powietrzu prędkość przez opór powietrza, dlatego zawsze strzelano, celując pod kątem w górę.

Kule spadały wokół Frantama, polewając pokład, a nawet wysokie maszty wodą.

Fale powstałe po uderzeniach kołysały okrętem na wszystkie strony.

– Ughh! – Regis trzymał się poręczy, żeby nie upaść.

Altina też pewnie ma problem z ustaniem – pomyślał.

Jednak księżniczka stała pewnie na nogach, nawet nie trzymając się poręczy.

– Czemu nie odpowiadamy ogniem?

– Prawdopodobnie wciąż jesteśmy za daleko.

W tym momencie dotarła do nich druga salwa przeciwnika.

Co za szybkość przeładowania!

Regis zamknął oczy. W takiej sytuacji pozostała im jedynie modlitwa.

Okręt ponownie zatrząsł się od uderzeń, a jego pokład po raz kolejny został zalany słonym deszczem wyrzuconej w powietrze morskiej wody.

– Aaaa!

– Jeden z okrętów tonie!

Słysząc głos księżniczki, Regis wytarł wodę z twarzy i otworzył oczy.

– Boli!

Słona woda dostała mu się do oczu, powodując silny ból, przez co pomyślał, że został ranny. W ustach także czuł smak soli, w dodatku swędział go nos i zaczął łzawić.

Podczas bitew na lądzie nie miał takich problemów, w końcu odpowiednio przygotowano go do nich w akademii wojskowej. Jednak walka na morzu okazała się o wiele gorsza, niż sobie wyobrażał, czytając o niej w książkach. Poza tym w żadnej z powieści bohater nie cierpiał z powodu słonej wody, która dostała mu się do oczu.

Regis przetarł twarz i rozejrzał się dookoła, jednak nigdzie nie mógł dostrzec księżniczki.

Spadła z pokładu?!

Nagle zaczęło robić mu się ciemno przed oczami i usłyszał głos dobiegający z góry. Przez myśl przeszło mu, że wzywają go już niebiosa, jednak zdrowy rozsądek prawie natychmiast temu zaprzeczył.

– Regisie! Inny statek płonie!

Spojrzał w górę, dostrzegając na szczycie nadbudówki Altinę, patrzącą w tył. Z łatwością poruszała się po pokładzie, podczas gdy Regis miał problemy z ustaniem na nogach.

Jestem aż tak słaby? Nie… Nawet marynarze trzymają się poręczy i lin.

Altina zeskoczyła do niego na pokład.

– Co by się stało, gdybyś spadła do wody?!

– Nieważne. Tamten okręt płonie!

– Cóż, statki są zrobione z drewna, więc to oczywiste, że zapalają się po trafieniu.

– Ale tam są ludzie!

Bitwy morskie toczyły się za pomocą dział i podczas ostrzału nic nie dało się zrobić, tak więc miały większą śmiertelność od walk odbywających się na lądzie. Jednak Regis wiedział, że taka odpowiedź nie zadowoli księżniczki.

– Woda o tej porze roku nie jest zbyt zimna, więc marynarze mogą w niej przetrwać nawet sześć godzin. Zawsze jest szansa, że ocalą ich jakieś mniejsze statki pływające po zato… He?!

Kolejna salwa wylądowała blisko okrętu.

– Aaa! – Altina po raz pierwszy chwyciła się poręczy.

Frantam został trafiony. Rozległ się huk głośny jak uderzenie pioruna, a całym okrętem zatrzęsło. Regis poczuł silny cios i został wyrzucony w powietrze. Kiedy jednak już zaakceptował swoją śmierć, ktoś chwycił go za ramię i wciągnął z powrotem na pokład.

– Regisie! Kiedy trzęsie okrętem, zawsze musisz łapać się poręczy!

Kiedy trzęsie? Przecież cały czas rzucało nami na wszystkie strony… Nie mówcie mi, że poczuła to dopiero, kiedy zostaliśmy trafieni…

– Haa, haa… Dziękuję…

– Nic ci nie jest?

– Skąd wiedziałaś, że nas trafią?

– Hmm? Bo zobaczyłam lecący w naszą stronę pocisk.

– Doprawdy?

Kule armatnie leciały na tyle wolno, że dało się je dostrzec gołym okiem, jednak normalna osoba nie byłaby w stanie ocenić, czy pocisk dosięgnie celu.

Okręt ponownie się zatrząsł; na szczęście kule tym razem jedynie zahaczyły o żagle.

Altina przyciągnęła Regisa do siebie, przy czym ich czoła prawie się zetknęły. Po spryskaniu morską wodą na tle porannego słońca wydawała się błyszczeć, przez co, nawet mimo zdenerwowanej miny, wyglądała wyjątkowo uroczo.

Dziewczyna wyszeptała strategowi do ucha:

– Możemy wygrać?

– To będzie zależeć od umiejętności admirała Bertrama.

– Jak oceniasz sytuację?

– Wszystko idzie zgodnie z planem.

W tym momencie admirał wydał rozkaz:

– Prawo na sterburtę!

– Przyjąłem! Prawo na sterburtę! – kapitan powtórzył polecenie jeszcze przed adiutantem.

Sternik błyskawicznie zaczął kręcić kołem, zaś adiutant zmienił sygnały na flagach, wydając flocie rozkaz „wszystkie okręty za mną”. Statki zrobiły zwrot na sterburtę, bezpośrednio w stronę przeciwnika, szykując się do starcia, do którego podczas bitwy morskiej dochodziło, kiedy okręty się mijały.

Byli teraz dwukrotnie bliżej, niż w momencie kiedy po raz pierwszy otworzono do nich ogień, tak więc wszystko szło zgodnie z planem.

Regis pokiwał głową.

– W momencie mijania się okrętów wystrzelimy kilka salw, jednak będą mieć minimalną celność.

– W takim razie w ogóle ich trafimy?

– No właśnie…

Gdyby skręcili w lewo, płynęliby w tę samą stronę co przeciwnik, a ich celność znacznie by się zwiększyła, ponieważ dla działowych to byłoby jak stanie w miejscu. Jednak wroga flota posiadała zbyt dużą przewagę w sile ognia, by mogli sobie na to pozwolić, tak więc admirał podjął dobrą decyzję.

Kiedy wszystkie okręty Belgarii ustawiły się bokiem do przeciwnika, padł rozkaz:

– Wszystkie okręty, ognia na sterburtę!

Rozpoczął się kontratak, a wraz z nim plan opracowany przez Regisa.

Okręt się zatrząsł, jednak w inny sposób niż wcześniej; to były bardziej wibracje rozchodzące się po całym pokładzie. Od burty znajdującej się bliżej przeciwnika wydobył się dym, który utrudniał oddychanie i powodował łzawienie oczu, jednak morska bryza szybko go rozwiała.

Altina wydęła policzki z niezadowolenia.

– Nic nie trafiliśmy!

– Pierwszej salwy używa się do oceny odległości.

– Niby jak przy tym całym dymie?

– To jego zadanie.

Regis wskazał bocianie gniazdo na jednym z masztów.

Dym przykrywający pokład nie sięgał tak wysoko, więc siedzący na nim marynarz bez przeszkód mógł informować za pomocą flag, czy pociski trafiły za blisko, czy za daleko. Ta informacja była następnie przekazywana do działowych pod pokładem za pomocą posłańców.

Kiedy przeładowywali działa, przeciwnik otworzył ogień. Kapitan był weteranem bitew morskich, tak więc nie stał bezczynnie. Wydał rozkaz płynięcia zygzakiem, aby przeciwnikowi trudniej było ocenić dzielący ich dystans.

Cesarska flota wystrzeliła kolejną salwę, jednak ta nie zdziałała za wiele.

Kilka pocisków dosięgnęło celu, jednak nie wyrządziły większych szkód. Parowce nie musiały mieć dużej ilości załogi na górnym pokładzie, a mierzenie w maszty i żagle nie miało sensu. W dodatku napędzał je silnik parowy, więc mogły sobie pozwolić na zwiększenie grubości pancerza, a tym samym wagi samego okrętu. Z tego powodu kilka trafień nie dało dużych efektów; rozpętały co prawda kilka pożarów, jednak te zostały błyskawicznie ugaszone.

W bitwie morskiej szansa na trafienie wynosiła jeden procent, a nawet jeżeli pocisk sięgnął celu, wyrządzał mniej niż dziesięć procent obrażeń.

Kiedy dym opadł, Altina otworzyła oczy.

– Wydają się nieefektywne.

– Tu nie chodzi o celność. Gdyby starcie bezpośrednie miało szansę zadziałać, nie musiałbym opracowywać żadnego planu.

– Racja.

Przewaga siły ognia była bez wątpienia po stronie przeciwnika. Przeciąganie tego starcia jedynie zwiększyłoby straty Cesarstwa.

Z ptasiego gniazda dobiegł raport:

– Feuille tonie!

Cesarstwo straciło właśnie drugą athenę.

Admirał przez moment milczał, po czym wydał rozkaz:

– Prawo na burt! Oddalić się od przeciwnika i skierować na zachód!

– Przyjąłem!

Być może samo starcie wewnątrz zatoki stanowiło przyczynę większej różnicy w sile ognia i szybkości pomiędzy stronami, niż zakładano.

Altina wyszeptała:

– To też część twojego planu?

– Prawdę mówiąc, odbiegamy trochę od moich założeń, ponieważ dysponują większą siłą ognia i szybkością, niż zakładałem, jednak to wciąż mieści się w dopuszczonych granicach… Grubość ich pancerza może stanowić większy problem.

– R-Rozumiem…

Altina zrobiła zmartwioną minę, więc Regis, chcąc ją uspokoić, powiedział:

– Będzie dobrze. To dopiero początek starcia.

Główną siłę Floty Wyzwolenia Zachodu stanowiło sześć okrętów klasy athena, z których dwa nie nadawały się już do żeglugi i zostały opuszczone, ponieważ załoga nie mogła ugasić pożarów. Jak tylko te dosięgnęły składu amunicji, doszło do eksplozji i oba statki zatonęły, rozsiewając dookoła swoje fragmenty. Utworzyły się wiry wciągające resztki okrętu pod wodę – marynarze musieli odpłynąć wcześniej na spory dystans, żeby nie zostać przez niego wciągnięci.

Pozostałe cztery okręty skręciły w prawo, chcąc uciec przed przeciwnikiem.

Nie kierowały się jednak do wyjścia z zatoki, lecz płynęły wzdłuż niej.

Altina wskazała wrogą flotę.

– Wracają do portu?

– Nie. Powinni nas ścigać, jednak muszą też chronić okręty zaopatrzenia, więc najpierw chcą zyskać kontrolę nad obszarem wokół portu.

Gdyby wrogi admirał zdecydował się na pościg, skierowałby okręty w stronę ujścia z zatoki, żeby zablokować im drogę ucieczki. W takim wypadku cesarska flota musiałaby jedynie zmienić szybko kurs i otworzyć ogień do niechronionych statków zaopatrzenia.

Nie dadzą nam tak łatwo wygrać.

Regis przypomniał sobie bitwę pod Lafressange, gdzie siłami Wielkiej Brytanni dowodził tak naprawdę pułkownik Oswald Coulthard. Regis nigdy go nie spotkał, jednak pamiętając tamtą bitwę, był pewny, że przydzielił eskortę wybitnemu admirałowi.

– Regisie, wycofali się do portu!

– Cóż… Ich okręty są szybkie, a w zatoce wiatr jest bardzo słaby…

– To też część planu?

Regis pokiwał głową.

– Taka sytuacja została opisana zarówno w powieściach, jak i podręcznikach marynarki. Nie znam wrogiego admirała, więc opracowaliśmy scenariusz, w którym nas atakuje, abyśmy mogli sprawdzić jego reakcję. Najwyraźniej to ostrożna osoba i zamierza polegać na sprawdzonych taktykach. Jego kapitanowie są wierni i posłuszni.

Regis dokładnie przyglądał się ruchom przeciwnika. Ich formacja nie była idealna, jednak szybko reagowali na rozkazy, tak więc nie tworzyli w niej słabych punktów.

Jednak właśnie dlatego będzie łatwo przewidzieć ruchy przeciwnika. Nie powinienem zdejmować wrogiego admirała zbyt szybko. Jego następca może inaczej reagować… – pomyślał Regis.

Miał co prawda spokojną minę, jednak serce waliło mu jak dzwon. W końcu zawsze polegał przede wszystkim na wiedzy i kalkulacjach, nie na instynkcie.

================================================

Wyjście z zatoki znajdowało się na zachodzie, port natomiast leżał na jej wschodnim końcu. Cesarska flota po wpłynięciu do środka rozpoczęła bitwę w jej centralnej części, zaś po utracie dwóch okrętów skierowała się na południe. Płynąc dalej w tę stronę, dotarliby w końcu do lądu, tak więc musieli podjąć decyzję, w którą stronę zmienić kurs.

Sześć parowców nieprzyjaciela obrało kurs na wschód, w stronę portu, by odciąć im dostęp do statków zaopatrzenia, a następnie ruszyli za nimi w pościg.

Altina wychyliła się za prawą burtę.

– Regisie! Regisie! Zbliżają się!

– Cóż, nie chcą pozwolić nam uciec z zatoki… Gdybyśmy płynęli szybciej, pewnie by odpuścili. Niestety, przemieszczałyniemy się wolno, więc to oczywiste, że będą nas ścigać.

– Pozwalamy im się dogonić?!

– A pozwalamy?

Regis, wyczerpany trzęsącym się pokładem podczas wymiany ognia, złapał się poręczy i niepewnym krokiem podszedł do Bertrama.

– Admirale…

– Jak się pan strateg czuje po pierwszej bitwie morskiej? Chociaż ta jeszcze się nie skończyła.

– Prawdę mówiąc, chciałbym zarzucić kotwicę w najbliższym łóżku…

– Ja też. Jednak to musi poczekać, aż zaciągniemy ich trochę dalej.

– Co za szkoda… Następnym razem może pan nie celować w pierwszy okręt?

Bertram zrobił zdziwioną minę.

– Ich admirał to pewnie Oxford. Po wcześniejszym starciu mogę ocenić, że jest naprawdę dobry. Nie byłoby lepiej od razu go wyeliminować?

– Brałem pod uwagę, że dowodzi nimi wybitny admirał… Ughh! – Regis zasłonił usta, jednak zmęczenie w końcu wzięło górę – chłopak padł na kolana i zwymiotował.

– No dobrze, nie będziemy celować w ich okręt flagowy. Teraz niech pan trochę odpocznie.

– Ale muszę widzieć ruchy przeciwnika.

– Hmm. W takim razie proszę użyć mojej kajuty. Znajduje się w tylnej części nadbudowy, więc będzie pan widzieć wszystko, co dzieje się za okrętem.

– Na pewno?

– Tak. Księżniczka też jest pewnie zmęczona. Moi ludzie was tam zaprowadzą.

Admirał polecił swojemu adiutantowi pokazać drogę do jego kajuty.

– Tędy proszę.

– Dziękuję.

– Nie jestem zmęczona, ale chętnie napiję się wody – z tymi słowami Altina podążyła za nimi.

================================================

Kajuta kapitana leżała za pokojem konferencyjnym. Nie była duża, jednak w porównaniu z warunkami, w jakich spali marynarze, i biorąc pod uwagę jej wysokiej klasy umeblowanie, jawiła się niczym sypialnie szlachty. Wcześniej wybuchł tu mały pożar, który mimo szybkiego ugaszenia zostawił gdzieniegdzie po sobie ślady. Na tyłach pomieszczenia znajdowało się duże, kwadratowe okno, tak więc to miejsce naprawdę było lepsze do obserwowania wód za statkiem niż tylna część nadbudówki.

Regis usiadł na krześle tuż przed oknem.

– Ach, najwyraźniej skręcamy.

– Taki w końcu wydano rozkaz – odpowiedział adiunkt, nalewając księżniczce herbaty.

W oczach przeciwnika flota skręca w prawo, wzdłuż zachodniego wybrzeża, kierując się na zachód, ku ujściu z zatoki.

– Proszę, wasza wysokość.

– Dziękuję.

– Tak więc proszę tu odpocząć.

Adiutant ukłonił się, chcąc okazać szacunek szlachty dla rodziny królewskiej, jednak Altina była jego dowódcą, a w dodatku znajdowali się w środku bitwy, więc bardziej pasowałoby zasalutowanie. Jednak przez jej młody wiek oraz płeć marynarze mieli problem z uznaniem jej za wyższego stopniem oficera.

– Wszędzie jest tak samo. – Altina wzruszyła ramionami, po czym jednym haustem wypiła herbatę, a następnie napełniła ponownie filiżankę i podała ją Regisowi. – Też powinieneś się napić.

– Dzi-Dziękuję.

– Podczas bitwy byłeś cały zalany wodą morską, przez co nie zauważyłam, jak bardzo się pocisz.

– Tak… – Regis także szybko wlał zawartość filiżanki do zaschniętego gardła.

– Wróg jest coraz bliżej… Regisie, czemu statki Wielkiej Brytanni są takie szybkie?

– Wiesz, czym różnią się parowce od żaglowców?

– Spalają węgiel, tak? Widziałam wcześniej pociąg i wiem, że jest szybszy od koni. Nie rozumiem tylko, dlaczego Cesarstwo nie może zrobić czegoś podobnego.

– Różnica leży w technologii przemysłowej. Wiemy, jak zbudować silnik parowy, jednak to wymaga masowej produkcji idealnie dopasowanych części. Taki sam problem mamy ze strzelbami i amunicją do nich. Różnica leży w tym, że oni wykorzystują do tego maszyny.

Podczas gdy Wielka Brytannia produkowała małe części przy użyciu maszynerii, Belgaria przy ich wytwarzaniu musiała w całości polegać na doświadczonych, profesjonalnych kowalach.

– Używają maszyn, żeby produkować inne maszyny?

– Tak. Belgaria także ma fabrykę, prawda? Chociaż jej skala nie może się równać z tymi brytańskimi.

– Nigdy nie widziałam fabryki. Kuźnia twojej rodziny też była pierwszym tego typu miejscem, które odwiedziłam.

– Rozumiem. Przyznam, że to dla mnie niespodzianka.

– Dopiero przed rokiem opuściłam pałac i mogłam otwarcie poruszać się po świecie.

– Cóż, wiedziałabyś, jak wyglądają, gdybyś czytała książki.

– He?! Ale w wolnych chwilach ćwiczę szermierkę! Jeśli chodzi o walkę mieczem, wiem naprawdę bardzo dużo!

– Cóż, taka jest natura Belgarii jako państwa. Nasi żołnierze nie mają sobie równych, jednak przez brak fabryk teraz gonią nas parowce. Taka odpowiedź wystarczy?

– Hmm… – Altina zrobiła kwaśną minę.

Regis wyjrzał za okno.

Po ich lewej stronie leżał zalesiony przylądek. Zbliżanie się do niego było bardzo niebezpieczne, jednak plan polegał na tym, aby przekonać przeciwnika, że nie mieli innego wyboru.

Za nimi płynęły trzy atheny, mniej lub bardziej uszkodzone podczas ostatniej bitwy.

Wrogie statki coraz bardziej zbliżały się od prawej, północno-wschodniej strony. Ponieważ parowce miały przewagę w szybkości i nie musiały trzymać się wybrzeża, żeby złapać trochę wiatru, płynęły prosto na cesarską flotę.

– Cóż, przegrywamy pod względem szybkości i zasięgu rażenia, ale nie zamierzamy się poddać. Już prawie jesteśmy w wyznaczonym miejscu.

Przy ujściu Épée Prière Bay pojawiły się ouranosy, najszybsze okręty floty. Miały zaledwie połowę długości athen i w żadnym razie nie dorównywały princessom w sile ognia, dlatego wrogi admirał nie widział w nich zagrożenia i nie zmienił formacji. Uznał je jedynie za posiłki, przyzwane jako ostatnia deska ratunku. W rzeczywistości stanowiły trzon planu kontrataku Regisa.

Zgodnie ze wcześniejszymi ustaleniami Frantam przesłał sygnał flagami, a ouranosy przekazały go kolejnym okrętom. Chwilę później drzewa na przylądku zadrżały od wystrzałów armat.

Jednak huk nie pochodził ani od athen, ani od wrogich princess, lecz z drugiej strony przylądka. Chwilę później na niebie pojawiły się kule armatnie, które zalały przeciwnika, próbującego w ostatniej chwili zawrócić statki, jednak było na to już za późno. W tym momencie wszystkie trzydzieści siedem okrętów wsparcia Floty Wyzwolenia Zachodu jednocześnie otworzyło ogień. Kule armatnie spadały na drugi oraz trzeci okręt przeciwnika jak krople deszczu w silną ulewę, które szybko zaczęły płonąć. Nieważne, jak silny pancerz posiadały wrogie jednostki, przy tylu trafieniach nie miały szans wytrzymać.

– Niesamowite! Udało się! – krzyknęła Altina, wyglądając za okno.

Nawet Regis, który opracował ten plan, był zszokowany niszczycielską siłą tego natarcia. Zwykłe statki już dawno zostałyby rozerwane na strzępy, jednak ostrzelane jednostki przeciwnika wciąż unosiły się na wodzie.

– Ni-Nie zatonęły?! – krzyknął zdziwiony.

Jednak tamte okręty były już praktycznie wrakami. Miały połamane maszty, żagle płonęły, kominy zostały wykrzywione, a spod podziurawionego jak sito pokładu zaczęły wydobywać się płomienie.

– Regisie! Nachodzi fala!

Uderzyła w nich fala spowodowana ostrzałem armatnim. Flota, jak tylko rozpoczął się ostrzał, zaczęła obracać się w stronę przeciwnika, jednak jeden z okrętów był zbyt wolny, przez co fale zepchnęły go w stronę przylądka. Po chwili doszedł od niego głośny dźwięk wyginanego drewna, a okręt się przekrzywił.

– Co się stało?!

– Wpadł na mieliznę.

Pozostałe okręty, chociaż uniknęły tego losu, miały problem ze sterowaniem. Fala po uderzeniu w ląd zaczęła się cofać, tym razem spychając flotę w stronę przeciwnika.

Nawet Altina nie dała rady ustać, łapiąc się biurka, Regis natomiast został zrzucony z krzesła na podłogę.

– Łaaa!

– Regisie, nic ci się nie stało?!

– Ach, jestem tylko trochę…

Skoro leżał na podłodze, nie mógł już z niczego spaść, więc był teoretycznie bezpieczny.

Teraz musimy tylko poczekać, aż wody się uspokoją, i uciec z zatoki – pomyślał.

Po raz kolejny rozbrzmiał huk dział.

Ledwie utrzymująca się na nogach Altina wyjrzała za okno.

– Otworzyli ogień.

– Co?!

Floty dzieliła spora odległość, a wody były niespokojne, więc otworzenie ognia w tej sytuacji można uznać z miejsca za bezcelowe, jednak mimo że większość kul armatnich chybiła, w pewnym momencie na statku rozległ się głośny huk i całym okrętem zatrzęsło.

Trafili nas?!

Dzbanek do herbaty spadł ze stolika i roztrzaskał się na małe kawałki.

Jak poważne są zniszczenia?

Do uszu Regisa doszły krzyki z zewnątrz, tak więc nie było wątpliwości, że okręt został trafiony. Statkiem trzęsło na wszystkie strony, przez co strateg nie potrafił wstać z podłogi, jednak nie mógł już dłużej zostać w kabinie, dlatego zaczął czołgać się w stronę wyjścia.

– Dokąd się wybierasz?! – krzyknęła Altina.

– Sprawdzić naszą sytuację! Zostań tutaj!

– Jeszcze czego! Idę z tobą!

– Nie bądź niedorzeczna!

Po dotarciu do drzwi Regis podniósł się i sięgnął klamki, jednak w tym samym momencie statek został trafiony po raz kolejny, przez co chłopak prawie przewrócił się na plecy, jakby ktoś kopnął go w żołądek.

– Łaa!

– Co ty wyprawiasz?! Trzymaj się!

Altina podtrzymała go od tyłu. Była jak tamto biurko, którego wcześniej używała, by się podeprzeć; stała pewnie na nogach, jakby była przybita do podłogi.

Regisa wyraźnie zdziwił ten widok.

– Jesteś… O wiele cięższa, niż na to wyglądasz, prawda?

– Mam cię wyrzucić za burtę?

– P-Przepraszam.

– Nie chodzi o masę ani nogi. W takich chwilach musisz skupić się na swoim środku ciężkości. Weź się w garść. Idziemy!

Altina przekręciła klamkę. Jak tylko pchnęła drzwi, uderzył w nich silny wiatr. Część ściany pokoju konferencyjnego została zniszczona.

– Niedobrze… – stwierdził Regis.

Trafili nas bezpośrednio w nadburcie?

Na nadburciu zarówno mieściło się koło sterowe, jak i przebywał kapitan. W dodatku ten statek pełnił rolę okrętu flagowego, tak więc byli tam także admirał oraz jego adiutant.

Altina przeciągnęła zszokowanego Regisa przez zniszczone pomieszczenie.

– Więc naprawdę nas trafili.

Cały pokój konferencyjny był zniszczony, brakowało części kadłuba, a marynarze starali się ugasić szalejący pożar.

Admirał leżał na ziemi, a siedzący przy nim jego adiutant krzyczał:

– Admirale Bertram! Admirale Bertram, proszę się trzymać!

Altina i Regis szybko do nich podbiegli. Księżniczka, widząc stan admirała, wstrzymała oddech. Z jego głowy płynęła krew. Co prawda jeden z marynarzy go opatrywał, jednak na okręcie niewiele można było zrobić, by mu pomóc.

Adiutant powiedział łamiącym się głosem:

– Otrzymaliśmy bezpośrednie trafienie, admirał próbował mnie chronić i…

– Odłamki trafiły go w głowę?

Mieli wyjątkowego pecha.

Na tak wzburzonym morzu przeciwnik mógł wystrzelić jedynie w akcie desperacji. Nikt nie mógł się spodziewać, że trafią w cel, i to w tak ważne miejsce.

Admirał otworzył powoli oczy.

– Ugh…

– A-Admirale! – krzyknął adiutant przez łzy.

Bertram na widok Regisa uśmiechnął się.

– Co z jej wysokością?

– Nic mi nie jest! – odpowiedziała księżniczka.

– To wspaniale…

– Admirale, zaraz opatrzymy pańskie rany!

Ignorując swojego adiutanta, Bertram powiedział, spoglądając na Regisa:

– Zostawiam ci dowodzenie…

– He? Mnie?! Pomylił mnie pan z kimś?

– Proszę… Panie strategu… Proszę ocalić flotę… I cesarstwo…

Admirał ponownie stracił przytomność.

W tym momencie dotarł do nich lekarz okrętowy.

– Zanieście admirała do pokoju konferencyjnego i przynieście gorącej wody! Nie możemy pozwolić mu umrzeć! Szybko! – wykrzyczał.

Kiedy marynarze zaczęli wykonywać polecenia medyka, adiutant zalał się łzami.

– Ghhh…

– To nie czas na płacz! – krzyknęła Altina, wskazując adiutanta palcem. – Kontynuujemy walkę! Nie jesteś adiutantem?! Drugim po nim w łańcuchu dowodzenia?!

– T-Tak…

– Skoro admirał nie może dowodzić, co się z stanie z flotą, kiedy ty także nie będziesz w stanie?! Chcesz, żebyśmy zostali łatwym celem dla przeciwnika?! Więc zrób wszystko, żeby ocalić swoich ludzi!

– D-Dobrze!

Adiutant wstał, zasalutował, a następnie przetarł oczy i spojrzał na Regisa.

HnKA06 – NCP07
image-1691

– Panie strategu… Nie, pełniący obowiązki admirała floty Regisie d’Auric! Bitwa była wspaniała! Wcześniej nie mogliśmy zatopić ani jednej princessy, a teraz posłaliśmy na dno aż dwie!

– Tak… jest?

– Admirał powierzył panu dowodzenie, ponieważ dostrzegł pański talent!

– Chwila… Ja mam być pełniącym obowiązki admirała?! Nie ma szans, abym…

– Nie ma czasu na wymówki! Wróg nadciąga!

Wroga flota otrzymała spore obrażenia, ale zaczynała ponownie ustawiać się w formacji. Na szczęście w tym momencie jedynie jej okręt flagowy stanowił zagrożenie. Okręty drugi i trzeci, chociaż wciąż trzymały się na wodzie, były wyłączone z bitwy. Ich pokłady płonęły, więc ich zatonięcie stanowiło tylko kwestię czasu. Z pozostałych trzech okrętów tylko jeden ruszył w stronę statków Belgarii, zaś pozostałe dwa utrzymały dystans od przylądka, chcąc ustawić się w formacji.

Cesarska flota wciąż miała trzy okręty klasy athena.

Ponieważ mostek Frantama został trafiony, przerwało to cały łańcuch dowodzenia. Regis nie miał zastąpić po prostu jednej osoby, lecz przejąć dowodzenie nad całą flotą, biorąc w swoje ręce życie dwóch tysięcy żeglarzy. Nie miał czasu na dyskutowanie, czy to odpowiednia dla niego pozycja, ani tym bardziej czy ma wystarczająco pewności siebie, żeby ją objąć.

– Moim zdaniem nie nadaję się do tego, ale nie mam wyboru. Utrzymać kurs i skierować się ku ujściu z zatoki.

– Przyjąłem!

Sternik oraz kapitan zostali ranni, więc kiedy adiutant przekazywał rozkazy, koło sterowe objął pierwszy oficer.

Altina spytała:

– Nie zaatakują nas, jeśli będziemy płynąć w tę stronę?

– Owszem, zaatakują.

Obecnie wszystkie okręty znajdowały się w zasięgu ognia princessy na czele wrogiej formacji.

Sądziłem, że zawrócą do portu. Zamiast tego strata okrętu napełniła ich duchem walki. – Regis miał nieodparte poczucie porażki.

– Źle ich oceniłem. Uważałem Oxforda, ich admirała, za osobę trzymającą się sztywno podręczników i według tego opracowałem ten plan. Jednak po utracie dwóch okrętów w ataku z zaskoczenia zza drugiej strony przylądka, w dodatku przy tak silnych, uniemożliwiających żeglugę falach, wciąż kontynuuje pościg za nami. Albo może to decyzja ich kapitana.

Trafienie w nadbudówkę stanowiło nieszczęśliwy wypadek, w dodatku przeciwnik bez wątpienia chciał kontynuować walkę i nie dało się przewidzieć, kiedy ponownie wystrzeli.

– Damy radę uciec?

– Cóż, na pewno nie pozwolą nam zbiec tak łatwo. Będziemy potrzebowali odwrócić ich uwagę.

– Na morzu? – spytała zaintrygowana Altina, podczas gdy adiutant najwyraźniej oczekiwał na dalsze rozkazy.

– Przekaż okrętom po drugiej stronie przylądka, żeby otworzyli ogień na maksymalny zasięg. Nieważne, czy cokolwiek trafią. My też ostrzelamy przeciwnika w tym samym czasie. Pora, aby tamten okręt też zaliczył swój debiut.

Frantam przekazał rozkazy flagami. Tego samego klucza używano do obiegu informacji zarówno z sąsiednimi okrętami, jak i z bocianim gniazdem.

Chwilę później zza przylądka rozległ się huk wystrzałów, co było także znakiem do otwarcia ognia dla pozostałych trzech athen pod przywództwem Frantama.

Grad pocisków zalał okolice statków przeciwnika, wyrzucając ściany wody wysoko w powietrze i po raz kolejny tworząc silne fale.

Regis złapał się poręczy.

Nigdy nie czytałem o tak żałosnym admirale jak ja. Naprawdę nie nadaję się do tej roli.

– Ughhh…

Mimo intensywnych fal Altina stała pewnie na nogach.

– Czemu kazałeś wsparciu otworzyć ogień? Przecież wróg nie jest jeszcze w zasięgu.

– Przeciwnik nie wie, jakie okręty mamy za przylądkiem, więc zacznie się zastanawiać, czy nasze pociski są w stanie ich dosięgnąć. Następna salwa zaraz się zacznie.

– Ale najbliżej nich trafiały pociski z tych okrętów.

– Zgadza się.

Jednak nawet one nie dosięgały wrogich statków. Dzielił ich zbyt duży dystans, nawet dla dział typu 41 przeciwnika, więc cesarska flota tym bardziej nie miała szansy trafić celu.

– Służą jedynie do odwrócenia uwagi. W dodatku wzniecają silne fale, co utrudnia celowanie.

Mimo to wciąż istnieje ryzyko, że jakiś wrogi pocisk dosięgnie celu…

Regis kątem oka zerknął na spaloną część nadbudówki, przypominając sobie o rannym admirale.

Przy następnym takim szczęśliwym strzale to będę ja.

Jednak prawdę mówiąc, nie miał nic przeciwko temu. Uznawał za nieuniknione, aby taki bezużyteczny oficer administracyjny, który postawił stopę na polu bitwy, w końcu stracił życie. Nie chciał jednak przy tym dopuścić, aby Altinie stała się jakakolwiek krzywda.

Ostrzał miał za zadanie jedynie kupić im więcej czasu. Wiał silniejszy wiatr, dzięki czemu niemal dotarli już do ujścia z zatoki. Ouranosy mogły zostać zatopione jednym trafieniem, tak więc wycofały się, jak tylko weszły w zasięg rażenia przeciwnika. Pozostałe okręty, które ratowały marynarzy z zatopionych athen, także już uciekły.

Plan polegał na zastąpieniu tych wszystkich mniejszych jednostek jednym większym okrętem zza przylądka.

– Posejdon! – krzyknął jeden z marynarzy.

Do zatoki wpływał stanowiący dumę Belgarii, najsilniejszy okręt w cesarskiej marynarce – posejdon. Uzbrojono go w sto dwadzieścia dział, a jego drewniane burty zostały zasłonięte metalowym pancerzem, jak u rycerza. Był wolniejszy i miał mniejszy zasięg niż statki przeciwnika, jednak posiadał o wiele większą siłę ognia i grubszy pancerz.

Płynął prosto w stronę portu, gdzie bez cienia wątpliwości bardzo szybko zatopiłby wszystkie jednostki zaopatrzeniowe Wielkiej Brytanni; nawet princessy nie miały szans wytrzymać jego ostrzału. Wrogie okręty natychmiast zwolniły i zmieniły kierunek, aby stanąć z nim do walki. Przeciwnik wiedział, że nie ma szans zbliżyć się do athen, ponieważ zatopi go ostrzał spoza przylądka, tak więc pozostała jedynie zmiana celu.

Wykorzystując tę okazję, okręt Regisa oraz pozostałe dwie jednostki Cesarstwa uciekły z zatoki.

– Możemy odnieść zwycięstwo jedynie tym okrętem?! – spytała Altina, wychylając się za burtę.

– W żadnym razie. Nie mógłby wygrać nawet w starciu jeden na jednego. Ostrzeliwują go z dystansu, licząc, że w końcu trafią w magazyn z prochem i go zatopią.

Posejdon został zaprojektowany jako powolny, ciężko opancerzony okręt o dużej sile ognia, jednak o niewielkim zasięgu. Tak więc w przypadkach takich jak ten, gdzie przeciwnik miał przewagę w zasięgu, był całkowicie bezradny.

Regis stanął obok Altiny i oparł łokcie o poręcz.

– Straciliśmy trzy atheny, admirał został ranny i poświęciliśmy posejdona. Przeciwnik stracił dwie princessy, więc ogólnie…

– Co?! Ten wielki okręt poświęcił się, żeby pozwolić nam uciec?!

– Nie miał szans opuścić z nami zatoki, nawet gdyby próbował. Usunęliśmy z niego załogę, proch oraz wyposażenie, a następnie zablokowaliśmy linami koło sterowe, aby mógł jedynie płynąć przed siebie. Nawet jeżeli pozwalamy takiemu okrętowi zatonąć, nie moglibyśmy poświęcić tych ośmiuset marynarzy na jego pokładzie.

Taka jednostka nie tylko nie była cierniem w oku wroga, wręcz stanowiła jedynie ciężar dla floty pod wodzą Regisa. Wiedział on, że ta decyzja nie zyska wielkiego poparcia, jednak w jego oczach ten wielki, powolny okręt był odpowiedzialny za więcej ofiar na polach walk niż statki przeciwnika. Dlatego właśnie zdecydował się go poświęcić pod przykrywką wsparcia w celu wycofania floty.

Oczywiście druga strona nie wiedziała, że posejdon nie jest uzbrojony, tak więc utrzymywała dystans. Nie miał jednak na pokładzie dział ani prochu, więc nie mogło dojść na nim do eksplozji, na co liczyli atakujący.

Posejdon otrzymał liczne trafienia, jednak wciąż unosił się na wodzie. Mimo tak grubego pancerza jego słabość stanowiły żagle, które w końcu zaczęły płonąć, a statek się zatrzymał, dryfując bezwładnie na falach. W pewnym momencie jeden z pocisków wybił dziurę w dolnym pokładzie, przez co do wnętrza zaczęła wlewać się woda. Wszystkie okręty miały na pokładzie pompy, jednak na posejdonie nie było załogi, tak więc przechylił się na lewą burtę i zaczął powoli tonąć.

– Flagowiec to jednostka numer jeden. Okręty wsparcia zatopiły czwartą i szóstą. Po ataku wraz z ich statkiem flagowym ścigała nas piąta. Ósma i dziewiąta zostały z tyłu, żeby bronić portu.

– O czym ty mówisz?

– Flota przekazuje sobie polecenia za pomocą flag, jednak jeżeli czeka się na takie rozkazy, można zostać w tyle podczas bitwy. W dodatku z powodu dymu wytworzonego przez działa nie widać dobrze flag. Dlatego właśnie osobowości kapitanów są tak ważne podczas walki.

– Masz na myśli nawyki podczas starcia?

– Raczej to, jak reagują w trudnych chwilach.

– Teraz już ich zrozumiałeś?

– Źle oceniłem admirała ich floty, więc nie chcę przeskakiwać do wniosków, jednak tak. Teraz rozumiem ich o wiele lepiej. – Regis zwrócił się do adiutanta: – Zaznaczyłeś to miejsce?

– Tak jest!

Altina po raz kolejny zrobiła minę, jakby chciała o coś spytać.

– Nie byłaś z nami na naradzie wojennej? – spytał zdziwionym głosem Regis.

– Rozmawialiście o strategii, używając słów, których nie rozumiałam.

– Więc dlaczego nie spytałaś?

– Bo się za bardzo wstydziłam. Przecież powiedzieliby: „jak możesz być dowódcą, skoro nie rozumiesz nawet tak podstawowych rzeczy?”.

– Rozumiem. W takim razie polecę ci książkę, niezbędnik marynarza. Napisał ją pewien admirał przed około stu laty. Wyjaśnia podstawowe pojęcia i taktyki. Przyda ci się.

– Hmm. Eee… Jak bardzo jest gruba?

– Gruba? Mniej więcej taka. – Regis nigdy nie przejmował się ilością stron, więc pokazał grubość książki palcami. Księżniczka z jakiegoś powodu zrobiła minę, jakby jej ulżyło.

– Takiej grubości podołam.

– No tak, wszystkie tomy są dość cienkie.

– Eee… A ile ich jest?

– Dla samych podstaw wystarczy pięć. Chociaż mnie najbardziej podobał się fragment z tomu ósmego. Są napisane dość starym językiem, jednak o wiele łatwiej je zrozumieć niż książki z Wielkiej Brytanni czy Hispani, przez które trzeba się przedzierać, tłumacząc tekst ze słownikiem. W końcu nie napisano za wiele powieści o marynarce. Czytałem ją w bibliotece wojskowej, więc nie mam własnej kopii, ale na pewno uda ci się zdobyć wszystkie tomy.

– Dobrze… Wezmę się za to. Pewnego dnia.

Altina zawsze była skora do treningów walki mieczem i jazdy konnej, nawet w nocy, jednak dla dobra jej przyszłości powinna przyłożyć się także do nauki.

Regis wzruszył ramionami.

– Potwierdziłem miejsce zatonięcia – powiedział adiutant, schodząc do nich z nadbudówki.

– Dobrze, skierujmy się do trzeciego punktu spotkania. Nie będą nas ścigać. Zostawmy za sobą połowę małych okrętów dla rekonesansu. Muszą zostać w zatoce aż do jutra, ale mogą uciekać, jeśli przeciwnik rozpocznie atak. Mają tylko obserwować jego ruchy tak długo, jak to możliwe.

– Przyjąłem! – adiutant zasalutował, ponownie się przedstawiając. – Nazywam się Spark, oficer bojowy trzeciego stopnia, służący jako adiutant admirała Bertrama, obecnie pod dowództwem pełniącego jego obowiązki Aurica.

– Eee, dowódcą zachodnich sił jest księżniczka.

– Rozumiem, jednak admirał to jedyna osoba mająca dowodzenie nad flotą.

Altina pokiwała głową.

– Właśnie! Akceptują Regisa jako pełniącego obowiązki admirała floty! Mam w końcu do tego autorytet, prawda?!

– Ugh…

Altina nienawidziła się uczyć, ale pamiętała dokładnie każde słowo, które powiedział Regis. Jej pamięć była tak dobra, że czasami, jak w tej sytuacji, jego własne słowa obracały się przeciwko niemu.

Pełniący obowiązki admirała… Wcześniej nie mogłem zaprotestować i musiałem objąć dowodzenie z powodu wyjątkowej sytuacji, jednak jak mam dalej dowodzić po tym wszystkim? Przecież nie znam się na bitwach morskich. – Regis pamiętał kilka strategii z książek, jednak obawiał się objęcia dowodzenia w prawdziwej bitwie.

– Eee… Co mam powiedzieć… Kolejna operacja będzie bardzo niebezpieczna i musimy się przygotować na poniesienie strat…

– Admirał Bertram powierzył panu dowodzenie. Proszę być bardziej pewnym siebie.

– Pewność siebie… To może sprawić spore trudności – westchnął Regis.

Pierwszy oficer Frantama spytał:

– Przepraszam, że przeszkadzam, ale mogę zasugerować zmianę okrętu flagowego na Brouillard, czwartą jednostkę floty?

– Uszkodzenia są aż tak duże?

– Frantam otrzymał kilka trafień, przez które pokład się wygiął. Nadbudówka oraz burty mają sporo dziur.

– Rozumiem. Jesteś odpowiedzialny za ten okręt i szanuję twoją ocenę.

– Bardzo dziękuję!

Pierwszy oficer zasalutował, po czym wrócił do swoich obowiązków, natomiast adiutant poszedł przekazać rozkazy mniejszym jednostkom.

Altina spojrzała na zbliżający się okręt.

– To na ten statek mamy przejść?

– Tak. W końcu musimy natychmiast przygotować się do następnej bitwy. Nie mogę powiedzieć, że jestem pewny siebie, ale postaram się sprostać zadaniu.

– Mamy zatopić pozostałe okręty, tak?

– Nie.

– He?

– Nie możemy wiecznie używać tak przestarzałych statków. Musimy zdobyć taką samą siłę ognia jak przeciwnik.

– Zbudujemy parowiec?

– Nie mamy czasu. Przy tempie, w jakim rozwija się cesarstwo, zajęłoby nam to pięćdziesiąt lat. Istnieje prostszy sposób. Pożyczymy go od przeciwnika.

– He? Zgodzą się na to?

– Oczywiście, że nie.

Frantam nie mógł płynąć szybko, ponieważ miał uszkodzone żagle, więc rozpoczęli przenosiny na Brouillarda.

Admirał wciąż nie odzyskał przytomności. Leżał w swoim pokoju, będąc pod opieką lekarza pokładowego. Jedyne, co Regis mógł dla niego zrobić, to przekazać informacje o zwycięstwie i odbiciu portu Chaineboule, jak tylko odzyska przytomność.

Altina spojrzała na wschód. Nie znajdowali się zbyt daleko od wybrzeża, patrzyła jednak nie na plażę, a na góry widoczne na horyzoncie.

– Myślisz, że Latreille wytrzyma?

– Nie tak łatwo go pokonać. Jednak walczy z Oswaldem, który do łatwych przeciwników nie należy.

– Ten dowódca… Jest trochę straszny. Nie wiem, jak to opisać. Czuję się, jakbym szła w nocy drogą po nieoświetlonej ulicy…

– Cesarstwo znajduje się w stanie wojny. Nic dziwnego, że się boisz.

– To… pewnie prawda… – Altina, odczuwająca zupełnie dla niej nową emocję, wahała się przy odpowiedzi.

– Nikt nie jest w stanie przewidzieć przyszłości.

– Nawet ty?

– Wiem tylko to, o czym przeczytam w książkach.

HnKA06 – NCP08
image-1692